A A A

Dick pics w natarciu

Nagie selfie seksualna przemoc czy cyfrowe zaloty? Katarzyna Bielińska

źródło: Adobe Stock

Jeśli jesteś facetem są spore szanse, że wysłałeś już komuś zdjęcie swojego penisa. Robi tak 48 procent mężczyzn. Jeśli należysz do tej grupy, to selfie fallusa wysłałeś średnio 22 razy (choć są panowie, którzy zrobili tak około stu razy). Takie są wyniki ankiety przeprowadzonej przez zespół kanadyjskich naukowców (przebadano online 1087 mężczyzn w wieku od 16 do 92 lat), i opublikowanej w Journal of Sex Research.

Kiedy jesteś kobietą, cóż… masz 50 procent szans, że w swoim smartfonie odkryjesz nieproszone zdjęcie cudzego penisa. Liczba wysłanych w odpowiedzi „pussy picsów” jest tak mała, że nigdy nie doczekała się żadnych badań.

Inwazja dick picsów

Ale, ale! Jeśli pamiętasz czasy bez smartfonów oraz internetu i nie należysz do pokoleń, które wyssały wi-fi z mlekiem matki, być może nawet nie wiesz, co to jest dick pic. Słownik Cambrigde ujmuje to tak: zdjęcie penisa wysłane za pośrednictwem smartfonu. To obyczajowe zjawisko pojawiło się ładnych kilka lat temu i rozkwitło, gdy większość swoich miłosno-erotycznych inicjatyw przenieśliśmy do aplikacji randkowych (takich jak Tinder) czy w ogóle – do internetu. Dziś wysyłanie zdjęć genitaliów w formie MMS-ów czy za pomocą platform społecznościowych jest tak powszechne, że mówi się nawet o inwazji dick piców. Jest częścią nieco szerszego zjawiska, które doczekało się swojej nazwy: sexting. Słowo pochodzi od połączenia angielskich pojęć „sex” i „texting” (wysyłanie wiadomości tekstowych) i służy do określenia przesyłanych za pomocą internetu tekstów, zdjęć czy filmów nacechowanych seksualnie. Chociaż wysyłanie niezamówionych zdjęć penisów stało się przedmiotem publicznej i akademickiej uwagi, stosunkowo niewielu naukowców pochyliło się nad tym tematem. Wraz z rozprzestrzenianiem się znikających wiadomości obrazkowych na Snapchacie i eksplozją kultury obrazkowej na Instagramie sexting stał się popularny wśród bardzo młodych osób (13–26 lat). Dla osób z pokolenia X, Y, Z oraz Millenialsów stał się czymś naturalnym nawet na bardzo wczesnym etapie internetowego randkowania.

Inwazja dick picsów - telewizja Arte
źródło: https://www.arte.tv/

Jednakże głośno o dick picsach zrobiło się na skutek skandali wywołanych przez osoby z publicznego świecznika. Anthony Weiner, członek Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, zasłynął wysłaniem na Twitterze linku do swojego zdjęcia opisywanego potem w mediach jako „erekcja ledwo zakryta męską bielizną” czy „wybrzuszenie w bokserkach”. Takie lubieżne wiadomości były kongresmen miał zwyczaj wysyłać zarówno przed jak i w trakcie swojego małżeństwa. Z kolei 52-letni projektant Marc Jacobs stał się bohaterem mediów, gdy zaliczył cyfrową gafę i opublikował na Instagramie nagie selfie, które planował wysłać do kogoś w wiadomości prywatnej.

Inwazja dick picsów - telewizja Arte
źródło: https://www.arte.tv/

Nie prosiłam o to

Aby pokazać, jak wszechobecne stały się zdjęcia penisów krążące po cyfrowych łączach artystka Whitney Bell zorganizowała specjalną wystawę. Ekspozycja „I Didn't ask for this: A lifetime of dick pics” (Nie prosiłam o to: całe życie dick picsów) zawiera ok. 200 oprawionych w ramki zdjęć penisów, które dostała Bell, ułożonych w replice salonu artystki. – Nie zamierzałam po prostu powiesić kilku penisów na ścianie – mówi o powodach, dla których zdecydowała się na taką scenografię. – Chciałam odtworzyć środowisko, w którym kobieta otrzymuje te niechciane zdjęcia. Jem obiad w kuchni. Wyleguję w wannie, oglądam telewizję na kanapie. Nawet gdy jestem sama w domu ma ucieczki przed patriarchatem – mówi. Dla feministycznej aktywistki wysyłanie nieproszonych zdjęć genitaliów jest aktem przemocy. Kobiecy pogląd na sprawę wysyłania erotycznych selfie można poznać oglądając zabawny filmik francuskiej telewizji Arte na podstawie komiksu „Libres! Manifeste pour s'affranchir des diktats sexuels”.

Inwazja dick picsów - telewizja Arte
źródło: https://www.arte.tv/

AirDrop i cyberflashing

Takich kobiet jak Bell jest więcej. Według badania Pew Research z 2017 r. dotyczącego nękania w sieci, 53% kobiet w wieku od 18 do 29 lat zgłosiło, że otrzymały niezamówiony lubieżny obraz drogą elektroniczną. Oczywiście w większości przypadków nadawcy nie mają zamiaru nikomu wyrządzić krzywdy, a najczęstszą motywacją wysłania dick pica jest nadzieja na otrzymanie intymnego zdjęcia w zamian (którą ma 44% mężczyzn) lub znalezienie partnera seksualnego lub romantycznego (33%).

Jednak fakt, że nagie selfie są udostępniane bez zgody odbiorcy jest przez wiele osób uznawany jako rodzaj molestowania seksualnego. W Szkocji zmuszanie kogokolwiek do patrzenia na obraz o charakterze seksualnym bez jego zgody jest od 2010 r. przestępstwem. Nad zmianą prawa w tej kwestii mocno zastanawiają się Brytyjczycy. Wszystko przez wprowadzoną w 2015 r. funkcję AirDrop w iPhone’ach, która umożliwia użytkownikom udostępnianie przez Bluetooth lub Wi-Fi zdjęć osobom znajdującym w promieniu 10 metrów. O ile narzędzie sprawdza się doskonale w przypadku dzielenia fotkami z rodziną czy współpracownikami, o tyle niewłaściwie użyte może sprawiać nie lada kłopoty.

Wyobraź sobie, że stoisz w zatłoczonym wagoniku metra czy kolejki, gdy Twój telefon daje znać, że ktoś próbuje Ci przesłać AirDropem kilka zdjęć. Sprawdzasz miniaturkę i widzisz… penisa we wzwodzie. Nie wiesz, kto wysłał to zdjęcie, czy to ten facet, który kilka siedzeń dalej przegląda swój smartfon, czy ten stojący przy drzwiach, który patrzy na Ciebie?

Cyberflashing stał się zmorą kobiet podróżujących środkami transportu publicznego, przebywających w restauracjach, a nawet salach wykładowych w Londynie, Nowym Jorku czy Moskwie. Niestety, funkcja wprowadzona przez Apple’a pozwala na zachowanie anonimowości, dlatego trudno jest określić nadawcę, jeśli foty zostały wysłane w miejscach publicznych. Władze Brytyjskiej Policji ds. Transportu ujawniły, że w 2019 r. w pociągach odnotowano dwukrotnie więcej (w porównaniu z 2018 rokiem). Raport naukowców Uniwersytetu w Leicester wskazuje, w cyberprzestrzeni została wykorzystana co trzecia kobieta. A skalę zjawiska nasila przedłużająca się sytuacja epidemiologiczna, która sprawia, że więcej czasu spędzamy w internecie.

Dick pics okiem krytyka

Trzeba przyznać, że dick pics, choć tak powszechne, że dla wielu stały się elementem cyfrowej rutyny, nie mają dobrej prasy. Ta negatywna narracja dotyczy jednak wysłania fallicznych fotek osobom, które wcale tego nie pragnęły. Co jednak, jeśli otrzymanie zdjęcie penisa to rzecz jak najbardziej pożądana i jest po prostu elementem erotycznej gry zaangażowanych w związek partnerów? Przyjrzał się temu profesor Rob Weisskirch z Uniwersytetu Stanowego Kalifornii, naukowiec badający, w jaki sposób technologia wpływa na ludzkie relacje. Na podstawie ankiet, w których wzięło udział blisko 500 niezamężnych, heteroseksualnych studentów odkrył, że sexting występuje najczęściej w zaangażowanych związkach, w których partnerzy czują się ze sobą komfortowo i jest częścią erotycznych zwyczajów. – To tylko jeden ze współczesnych sposobów, w jaki sposób komunikujemy się z naszymi romantycznymi partnerami – mówi profesor.

Podobnego zdania jest Madeleine Holden, prawniczka i pisarka z Nowej Zelandii, która mówi, że dick pics mogą przybierać obskurną formę nękania, ale też być wysokiej jakości elementem gry erotycznej, stworzonym z myślą o pragnieniach i fantazjach drugiej strony oraz udostępnianych za jej zgodą. Holden postanowiła przeciwstawić się myśleniu o „zdjęciach kutasów jako niemal czymś wyłącznie niepożądanym” i „odkupić je jako coś, co może mieć erotyczny potencjał”. Inspiracja do zmiany sposoby myślenia pojawiła się, gdy – po otrzymaniu „dziesiątek, może setek” niechcianych zdjęć penisów od nieznajomych, pisarka w końcu otrzymała od swojego partnera dick pica, który ją zauroczył. – Zdjęcie było pomysłowe i byłam zachwycona, gdy go otrzymałam – mówi na łamach Guardiana.

Pisarka przez pięć lat prowadziła na Tumblrze popularny blog „Critique My Dick”, na którym opublikowała przemyślane recenzje zdjęć około 500 genitaliów, wybranych spośród 10 tysięcy zgłoszeń. – Recenzowanie zdjęć kutasów zaczęło się jako hobby, ale stało się pracą stanowiącą znaczną część moich dochodów – opowiada Holden. Okazało się, że na opinie o dick picsach jest znaczny popyt – wielu mężczyzna chciało mieć zagwarantowaną recenzję na łamach Critique My Dick (koszt: 25 USD), inni z kolei woleli prywatną recenzję za pośrednictwem poczty e-mail, ponieważ nie chcieli, aby upubliczniać zdjęcia ich penisów (koszt: 10 USD) – opowiada.

„Krytyczka kutasów” całymi dniami oglądała przesłane jej zdjęcia, a potem je opisywała, biorąc pod uwagę takie czynniki, jak oświetlenie, zalety artystyczne zdjęcia, pozycja i kąt prezentacji członka i nadawała ocenę (w skali C- do A+). Jak podkreśla, nigdy jednak nie oceniała wyglądu penisa ani jego rozmiaru – prowadzony przez nią projekt miał być z założenia lekki i pod każdym względem pozytywny. Kres temu niecodziennemu zajęciu położył zakaz publikowania treści dla dorosłych, w tym „zdjęć, filmów lub GIF-ów przedstawiających ludzkie genitalia” nałożony przez administratorów Tumblra.

Delikatnie dotknij u nasady

Zrobić dobrego dick pica wcale nie jest łatwo – Holden wiele może powiedzieć na ten temat. Ale od czego serwisy internetowe? Można na nie liczyć w dosłownie w każdej kwestii. Justin Myers na łamach CQ w swoim obszernym „Przewodniku dla dżentelmenów po dick picach” radzi, by zainwestować w mały statyw, zadbać o kompozycję i przede wszystkim odpowiednio oświetlić fotografowaną część.

Starożytna rzeźba z penisem
źródło: Adobe Stock

„Eksperymentuj z różnym oświetleniem, aby dopasować je do odcienia skóry. Na przykład fluorescencyjne oświetlenie odbijające się od liliowobiałej skóry sprawi, że będziesz wyglądać jak rozpalona góra lodowa” – pisze. Dziennikarka podpowiada również, by podczas pozowania dotknąć swojego penisa. „Dłoń delikatnie umieszczona u podstawy jest idealna… Da to poczucie skali, jest bardziej intymne i może pobudzić wyobraźnię”. Holden podkreśla, że najlepszymi fotkami, jakie miała przyjemność recenzować, były te, których autorzy „najwyraźniej troszczyli się o zadowolenie odbiorcy”: czy to poprzez twórcze, artystyczne lub erotyczne podejście do tematu, czy po prostu poprzez usunięcie stert ubrań z tła. „Musisz pomyśleć o tym, co ta osoba chciałaby zobaczyć?” – radzi krytyczka penisów. I najważniejsze – czy ta osoba naprawdę chce to zobaczyć.

Bibliografia

Elle Hunt, Sexting: do men and women do it differently?, serwis internetowy The Guardian, [dostęp: 8.06.2021]
Adrienne Matei, The war on (unwanted) dick pics has begun, serwis internetowy The Guardian, [dostęp: 8.06.2021]
Inwazja „dick piców”, serwis internetowy Arte tv, [dostęp: 8.06.2021]
Justin Myers, A gentleman’s guide to the dick pic, serwis QQ Magazine, [dostęp: 8.06.2021]
Madeleine Holden, I critique dick pics, [dostęp: 8.06.2021]
Maksymilian Wolski, Krótki traktat o dick-pics, serwis Nowa Orgia Myśli, [dostęp: 8.06.2021]
Alison Stevenson, This Woman Turned Her Collection of Unsolicited Dick Pics into an Art Show, serwis Vice, [dostęp: 8.06.2021]


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Artykuły z wydań

  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 4/2021
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto