A A A

Amerykańskie ofiary zimnej wojny 2.0

21 czerwca 2019, 20:40 | Czytany 155
Widać pierwsze efekty starcia gospodarczego pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi.
Amerykańskie ofiary zimnej wojny 2.0

Zaczęło się od Huaweia. Działania administracji Donalda Trumpa zaowocowały zawieszeniem współpracy pomiędzy zachodnimi gigantami IT a chińskim przedsiębiorstwem telekomunikacyjnym. Poszło o kilka rzeczy. Po pierwsze, Amerykanie dopatrzyli się w urządzeniach Huaweia mechanizmów szpiegowskich.

Tak więc na stronach Biura Przemysłu i Bezpieczeństwa podlegającego Departamentowi Handlu Stanów Zjednoczonych opublikowano listę (ang. Entity List), która to – jak głosi treść dokumentu – „identyfikuje podmioty, co do których istnieje uzasadnione podejrzenie, że są zaangażowane lub stwarzają znaczne ryzyko angażowania się w działania sprzeczne z bezpieczeństwem narodowym lub interesami polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych”.

Abstrahując od ich prawdziwości, oskarżenia takie (prędzej czy później) musiały wywołać reakcje. Najpierw od chińskiego producenta urządzeń sieciowych, notebooków i smartfonów odwrócił się Google ze swoim Androidem. W ślad za internetowym gigantem współpracę z koncernem z Państwa Środka zawiesiło brytyjskie przedsiębiorstwo projektujące mikroprocesory ARM, brytyjski operator sieci komórkowej – EE oraz amerykańska firma specjalizująca się w komunikacji bezprzewodowej – Qualcomm.

Po wtóre, Wuj Sam postanowił zabrać się za – jego zdaniem – nieuczciwe praktyki stosowane przez Chiny, które jeszcze wtedy prezydent elekt Stanów Zjednoczonych nazwał „manipulatorem walutowym”. Padło więc na cła, do których podwyższenia dąży teraz rząd USA. Rzecz jasna chodzi o towary STAMTĄD. A kto TAM produkuje? Niemal cały świat.

Tylko kwestią czasu było zatem podniesie się wrzawy. I to nawet nie chodzi szach w stosunku do Ameryki, który mogli zastosować w ramach solidarności z Huaweiem Chińczycy – wszak (wg Instytutu Analiz Bezpieczeństwa Globalnego, IAGS) Państwo Środka kontroluje 97 proc dostaw. pierwiastków ziem rzadkich, których używa się do produkcji nie tylko elektroniki.

Przeciwko podniesieniu ceł zaczęli protestować sami Amerykanie. I to nie aktywiści na portalach społecznościowych, lecz największe firmy IT. I tak 17 czerwca br. do Biura Radcy Prawnego Przedstawiciela Handlowego przy Prezydencie USA wpłynął oficjalny list Della, HP, Intela i Microsoftu. W dokumencie tym amerykańskie firmy apelują do rządu USA, aby nie podwyższać taryf celnych, które „w dalszej perspektywie […] utrudniłyby naszym firmom innowacje i utrzymanie wiodącej pozycji amerykańskiej technologii.”

Z siedziby Apple’a nadszedł podobny list, w którym firma z Cupertino pisze: „Proponowana lista taryf celnych obejmuje wszystkie główne produkty Apple’a, w tym iPhone’y, iPady, Maki, AirPods i AppleTV, a także części i akumulatory używane do naprawy produktów w Stanach Zjednoczonych. Proponowane taryfy obejmują również akcesoria, które Apple produkuje dla tych urządzeń, takie jak monitory i klawiatury.” W dalszej części opinii kierownictwo Apple’a twierdzi, że podwyżka taryf celnych (o 25 procent!) będzie miała katastrofalne skutki dla biznesu.

Trudno nie zgodzić się z argumentacją szefostwa Jabłka i trudno również uwierzyć w krótkowzroczną – jak się wydaje – politykę gospodarczą Waszyngtonu. Jak sprawy potoczą się dalej? Czekam zarówno z niecierpliwością, jak i z niepokojem.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto