A A A

Darwin, wilki i poczta

16 maja 2015, 11:30 | Czytany 103
Zgodnie z teorią doboru naturalnego osobniki niedostosowane do środowiska, w którym żyją są skazane na eliminację. A ponieważ coraz większa część naszego życia zaczyna toczyć się w świecie wirtualnym, to umiejętność poruszania się w cyfrowych zagadnieniach nabiera szczególnego znaczenia.
Darwin, wilki i poczta

Komputery, internet i cały cyfrowy świat od dawna nie jest domeną wybranych jednostek, lecz dostępny jest dla każdego. Co za tym idzie z popularnej technologii korzystają nie tylko znający ją od podszewki technomagowie, lecz także przeciętni zjadacze chleba, którym do szczęścia wystarczy wiedza, gdzie kliknąć, a informacje co komputer robi po tym kliknięciu i jakie procesy zachodzą w czeluściach internetu, zwyczajnie ich nie obchodzą.

Jednakże cyfrowy świat, ma także swoją ciemną stronę, która chcąc nie chcąc dotyka każdego z nas. Choćby taka prosta sprawa jak robienie kopii zapasowej swoich plików. Większość zwykłych użytkowników ich nie robi. Prawdopodobieństwo awarii komputera połączone z utratą danych jest stosunkowo niewielkie, więc mało kto cierpi z powodu zaniedbania. Z wyjątkiem tych, którzy nadziali się na ransomware. Mimo, że PC Format pisał o tym w numerze 5 i 6/2015 i w artykułach wyraźnie zaznaczaliśmy, że przed tymi wirusami nie ma ratunku, to nadal regularnie dostajemy maile z prośbą o pomoc. Prawdopodobieństwo trafienia na ransomware jest o wiele większe niż szansa na awarię sprzętu, zwłaszcza jeżeli niespecjalnie orientujemy się co i gdzie klikamy. Atak tego paskudztwa przetrwają tylko ci, którzy orientują się na tyle dobrze w zawiłościach internetowych treści, że wiedzą czego nie klikać oraz ci, którzy wykonują kopie bezpieczeństwa. Reszta będzie płacić i płakać. Tak długo, aż przystosuje się do nieczystych zagrywek serwowanych w sieci.

O skali tego nieprzystosowania niech świadczy fakt, że nie tak dawno głośno było o dość znanej osobie, która publicznie na facebooku wyraziła swoje niezadowolenie z obsługi klienta w serwisie Chomikuj.pl. Sprawa dotyczyła ściągnięcia bajki dla dzieci. Za ściągnięcie pliku (za transfer) trzeba było zapłacić, a sam plik okazał się oszustwem, zapętloną reklamówką. Problem jednak nie w tym, że ktoś został oszukany. W tego typu serwisach często zdarzają się lewe pliki udające coś innego niż są w rzeczywistości. Sęk jednak w tym, że ta osoba, była przekonana, że kupiła ten plik. Nie miała pojęcia, że de facto ściągnęła teoretycznie piracki plik, a opłata dotyczyła zupełnie czegoś innego. Zwyczajnie nie orientowała się w niezbyt skomplikowanym zagadnieniu.

Tego typu i podobnych oszust i prób wyłudzeń jest w sieci naprawdę sporo i aby ich uniknąć nie wystarczy już wyłącznie zdrowy rozsądek. Potrzebna jest końska dawka rozsądku, przyzwoita dawka doświadczenia, sporo ostrożności i nawyk sprawdzania z czym mamy do czynienia zanim w to klikniemy. W cybernetycznym lesie mamy coraz więcej wilków czyhających na naiwnych i wchodzenie tam z okrzykiem "o jakie słodkie pieski" jest często ostatnim okrzykiem jaki wydaje nasza cyfrowa tożsamość.

O tym, że pomysłowość przestępców nie stoi w miejscu (pomijając tych, których adresy IP wskazują na Nigerię) niech świadczy fakt, że w ostatnich tygodniach prawdziwym hitem jest e-mail od poczty polskiej z informacją o niedostarczonej przesyłce. Łagodniejszą formą tego wirusa jest informacja o niezapłaconej fakturze. Zanim rozpakujemy dołączonego do takiego maila zipa, zastanówmy się - czy czekam na paczkę, skąd poczta ma mój e-mail, kto przysłał info o fakturze, sprawdźmy z jakiego naprawdę adresu przyszedł mail. I wreszcie poskrommy ciekawość, która w tym wypadku prowadzi prosto do cybernetycznego piekła.

Załóżmy jednak, że wszyscy internauci przyzwyczajają się do nieetycznych praktyk i nauczą wyczuwać co w sieci jest oszustwem, oraz jak je omijać. Co wtedy? Wtedy prawdopodobnie nastąpi koniec ludzkości. Zobaczmy jak zmienili nasze społeczeństwo telefoniczni akwizytorzy i konsultanci. Z większością z nich nie da się normalnie porozmawiać i wytłumaczyć, że nie jesteśmy zainteresowani ofertą. Jedyna skuteczna metoda to chamskie zakończenie rozmowy. Efektem przystosowania do koegzystencji z akwizytorami jest schamienie obyczajów. Podobnie będzie z oszustwami w sieci. To tak jak w bajce o pastuszku, który wołał innych, że wilki napadły owce, a gdy ci przychodzili z pomocą twierdził, że to tylko taki żart. Gdy wilki naprawdę napadły stado, nikt nie odpowiedział na wołanie o pomoc, bo myślał, że to znowu żart. Jeżeli wszystkich będziemy podejrzewali o oszustwa i nikomu nie ufali, bo wśród coraz bardziej pomysłowych przestępców coraz trudniej będzie odróżnić prawdziwą ofertę lub prośbę o pomoc od kłamstwa i wyłudzenia - wówczas ustanie wszelka komunikacja międzyludzka. Być może w takim razie należałoby wytworzyć nowy mechanizm obronny. Kiedyś za kradzież karano obcięciem ręki. Dzisiaj może warto się zastanowić czy za działania, które doprowadzają do kradzieży wiary w drugiego człowieka można by na stałe odcinać dostęp do internetu.

 


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto