A A A

Huawei ma szansę stać się czarnym koniem rynku wirtualnej rzeczywistości... ale jeszcze nie teraz

18 kwietnia 2016, 15:10 | Czytany 89
Na rynku wirtualnej rzeczywistości robi się coraz ciaśniej. Okazuje się, że własne gogle VR postanowił zaprezentować chiński Huawei. Są one oczywiście odpowiedzią na Samsung Gear VR stworzone dzięki współpracy Samsunga i Facebooka (będącego właścicielem Oculusa).
Huawei ma szansę stać się czarnym koniem rynku wirtualnej rzeczywistości... ale jeszcze nie teraz

Na pierwszy rzut oka widać, że gogle Huaweia i Samsunga są bardzo do siebie podobne nie tylko pod względem wizualnym. Czas reakcji obrazu wynosi tu 20 ms, pole widzenia 95 stopni, zaś nałożone gogle imitują ekran o 130-calowej przekątnej oglądany z odległości dwóch metrów. Z gogli co prawda nie można korzystać będąc w okularach, ale soczewki da się dostosować do wady wzroku. Kolejna zaleta urządzenia to darmowy dostęp do 4000 filmów, 40 gier, 350 zdjęć panoramicznych i 150 wirtualnych wycieczek. Do tego dochodzi zaawansowany system dźwięku przestrzennego, którego nie ma konkurencja.

Może się wydawać, że okulary te będą hitem, prawda?

Niestety, mają kilka wad, które mogą przekreślić ich użyteczność. Najważniejsza z nich to fakt, że nie są uniwersalne. Jeśli ktoś rok temu kupił Samsung Gear VR, spokojnie może go używać z najnowszymi smartfonami tej samej firmy. Koreańczycy wiedzą, że kompatybilność z akcesoriami jest wyjątkowo ważna dla użytkowników i zdecydowali się nawet zrezygnować w Galaxy S7 z najnowszego złącza USB-C po to, by jak najwięcej osób mogło korzystać z Samsunga Gear VR. Huawei stworzył aż trzy wersje okularów przeznaczone dla smartfonów: Huawei P9, Huawei P9 Plus oraz Huawei Mate 8. To dziwny ruch, który sugeruje, że wymiana telefonu oznacza konieczność wymiany okularów.

Huawei VR

Kolejną wadę można zauważyć po przeanalizowaniu specyfikacji wyżej wymienionych smartfonów. Okazuje się, że każdy z nich ma wyświetlacz o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli. Dla porównania, urządzenia Samsunga mają ekrany o rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli i zapewniają mało szczegółowy obraz, na którym można łatwo zauważyć pojedyncze punkty. W przypadku smartfonów Huaweia wyświetlany obraz będzie jeszcze gorszej jakości. Co więcej, chiński producent nie ma możliwości zastosowania bardziej szczegółowego wyświetlacza, ponieważ tworzone przez niego układy graficzne cechują się niższą wydajnością niż konkurencja i nie poradzi sobie z wyższą wydajnością.

Z tego powodu Huawei VR w najbliższym czasie niemal na pewno nie okaże się hitem.

Jednak nie zmienia to faktu, że przy obecnym tempie rozwoju Chińczycy mogą okazać się czarnym koniem całego mobilnego wyścigu, także tego powiązanego z wirtualną rzeczywistością. W końcu Huawei w ciągu ostatnich trzech lat z produkcji niskiej jakości urządzeń stał się pełnoprawnym producentem sprzętów z wyższej półki. Dlatego podejrzewam, że taki sam czas spokojnie starczy mu na znaczne poprawnie wydajności swoich układów graficznych, zastosowanie bardziej szczegółowych ekranów i stworzenie odpowiedniego ekosystemu usług.

Huawei ma na to właśnie trzy lata, ponieważ przewiduje się, że na komfortowe korzystanie z wirtualnej rzeczywistości pozwolą dopiero mobilne ekrany 8K, które mają pojawić się na rynku dopiero w 2019 roku. Co ciekawe, stworzenie pierwszego tego typu komponentu zapowiedział... Samsung. Ale firma ta nie ma problemu z dzieleniem się swoją technologią, czego dowodem jest to, że w swoich fabrykach produkuje nawet konkurencyjne procesory Qualcomm Snapdragon.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto