A A A

Kasa idzie po gry

7 października 2017, 16:10 | Czytany 186
Branża growa nie jest już postrzegana jako coś niepoważnego czym zajmują sie dzieciaki. To prężnie rozwijający się biznes, na który coraz chętniej zaczynają patrzeć firmy z astronomicznym budżetem.
Kasa idzie po gry

E-sport rozwija się na świecie coraz lepiej i także w naszym kraju pojawiają sie w nim coraz większe pieniądze umożliwiające wynoszenie rywalizacji na bardziej profesjonalny poziom. Statystyki pokazujące, że rozgrywki e-sportowe cieszą się nie mniejszą oglądalnością niż klasyczne transmisje z wydarzeń sportowych. Oznacza to, że e-sportowa widownia jest już tak duża i przy tym stanowi na tyle atrakcyjną grupę, żeby zainteresowały się nią działy marketingowe naprawdę dużych firm, które są w stanie przeznaczyć na sponsoring i reklamę znaczne kwoty. Oczywiście sprzyja to rozwojowi sceny e-sportowej. Niestety ten rozwój ma też swoje ciemne strony, choć w głównej mierze dotkną one nie e-sportowców, a ich widowni.

Na trwających w dniach 6-8 października targach PGA jak zwykle znajdziemy stoiska wielu firm powiązanych bezpośrednio z branżą grową, a także tych które dostarczają sprzętu wykorzystywanego przez graczy - począwszy od krzeseł gamingowych, przez płyty główne i monitory a na klawiaturach i słuchawkach skończywszy. Te firmy są zawsze chętnie widziane w takich miejscach przez społeczność gracza, bo albo pokazują nowe lub popularne tytuły gier, albo organizują konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, albo też demonstrują swoje najnowsze produkty, które są w wielu przypadkach obiektem westchnień graczy. Bo każdy lubi grać na dobrym, wygodnym i szybkim sprzęcie niż leciwym.

Tymczasem wszystko wskazuje, na to, że firm growych będzie na targach ubywać. Tak, właśnie ubywać. Spójrzmy na to, kto pojawił się w tym roku na PGA, bez większych problemów można było natknąć się na stanowiska Allegro, Samsunga, który promował swoje najnowsze smartfony, MediaMarktu, który sprzedawał akcesoria gamingowe znanych marek, TrafiCar - firmę wypożyczającą samochody i Carrefoura. Na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic złego, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach.

Te duże firmy są w stanie zapłacić za stoisko znacznie większe pieniądze niż dysponujące mniejszym budżetem firmy typowo gamingowe jak np. Logitech, Razer czy HyperX. A ponieważ pojemność hal targowych nie jest z gumy, to stawka za stoisko rośnie to takie firmy rezygnują z wystawiania się lub organizują własną imprezę poza terenem targów. Oczywiście argument o braku miejsca w wypadku PGA nie ma zastosowania, ale zjawisko organizowania własnych pokazów np. w hotelach poza terenami targowymi jest już dość popularne np. w wypadku berlińskiej IFY.

Znacznie większym problemem niż cena stoisk jest jednak cena sponsoringu drużyn e-sportowych. Dowolna marka samochodowa jest w stanie zapłacić drużynie wielokrotnie większe pieniądze niż marka produkująca akcesoria gamingowe. Cena za zostanie jednym z głównych sponsorów najbliższej edycji IEM wzrosła w porównaniu do ubiegłorocznej trzykrotnie, a marka nie zyskuje na tym nic więcej, poza dotarciem do większej grupy odbiorców. Coraz więcej marek growych wycofuje się wiec z tego wyścigu, bo ich na to już nie stać. Czy to źle? Jak już pisałem na początku tego tekstu - z punktu widzenia drużyn sportowych i samego e-sportu - nie. Cierpią na tym jedynie zwykli widzowie, którzy na imprezach growych będą musieli z lupą szukać stoisk firm powiązanych z gamingiem, a przechadzać się będą wśród reklam samochodów, maszynek do golenia i dużych sklepów spożywczych.

 

 


Tagi: gry
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto