A A A

Klęska urodzaju

12 listopada 2014, 12:50 | Czytany 5524
Od początku tego roku Samsung wprowadził do sprzedaży ponad 50 modeli smartfonów. Motorola mniej niż 10. Słupki sprzedaży wyraźnie pokazują, że większa oferta to wyższa sprzedaż. Jednak zalew nowych modeli może zakończyć się przesyceniem rynku smartfonów. A sprzedaż zamiast rosnąć zacznie spadać.
Klęska urodzaju

Samsung siedzi na fotelu lidera od przełomu lat 2011-2012, gdy odebrał palmę pierwszeństwa Apple (które wcześniej zdetronizowało systematycznie słabnącą Nokię). Kluczem do sukcesu Koreańczyków było wprowadzenie szerokiego spektrum modeli, w którym każdy użytkownik, bez względu na zasobność portfela, mógł znaleźć telefon dla siebie. Do mozolnie budowanego portfolio smartfonów budżetowych dołączały stopniowo modele coraz bardziej zaawansowane. Na końcu tej drogi stał Galaxy S - seria smartfonów, która stała się synonimem nowoczesnej słuchawki i największym konkurentem iPhonów. Obecnie wydaje się, że Samsung i inni producenci zbliżają się do masy krytycznej - dalsze powiększanie oferty oraz rozszczepianie jej na kolejne rodziny nie będzie możliwe bez negatywnych konsekwencji.

Wyraźnie odczuliśmy już podwyżkę cen topowych modeli, które potrafią kosztować nawet 3 tys. zł w momencie premiery -  nawet o jedną-trzecią więcej niż jeszcze 2-3 lata temu. To bezpośredni skutek poszerzania oferty - cena to podstawowy czynnik różnicujący kolejne modele i porządkujący ofertę producenta. Każdy kolejny model komplikuje również dylemat, przed którym staje nabywca. Dotyczy to szczególnie świadomych konsumentów, którzy przed zakupem próbują jak najlepiej rozeznać rynek i dowiedzieć się możliwe dużo o modelach w zasięgu ich możliwości finansowych (według badania TNS i Microsoftu tak postępują polscy nabywcy smartfonów). Czytelność oferty może więc zdecydować o wyborze marki X lub Y.

Dla producentów największym zagrożeniem jest kanibalizacja oferty. Wspomniany wcześniej Samsung sprzedaje najwięcej smartfonów bo najwięcej ich produkuje. Jednak jeśli kolejne modele jednego producenta są zbyt do siebie podobne może skończyć z magazynem zalegających urządzeń. Tymczasem pogoń z wypuszczaniem coraz nowszych modeli wydaje się narastać. Producenci porzucają roczny harmonogram prezentowania topowych modeli. Raptem 4 miesiące dzieliły premierę kolejnych modeli z serii Xperia Z. Różnice między trzecią i drugą edycją urządzenia są na tyle subtelne, że nie uzasadniają wymiany modelu na nowszy. A oba smartfony zamiast harmonijnie współtworzyć ofertę rywalizują o nabywców. Kanibalizacja oferty występuje również na bardziej ogólnym poziomie. W ostatnich dwóch latach dążenie do powiększenia oferty skłoniło producentów do tworzenia smartfnów z ekranami o przekątnej większej niż 5 cali. Phablety, początkowo witane bez entuzjazmu, okazały strzałem w dziesiątkę. Od początku tego roku to one napędzają sprzedaż całego rynku smartfonów. A według szacunków IDC w roku 2015 phablety, jako podgrupa smartfonów, wyprzedzą pod względem sprzedaży cały rynek tabletów. Skutki tych zmian widać już teraz - phablety odebrały nabywców 7calowym tabletom. Dla firm, które mają udziału w obu rynkach (większość) wzrost sprzedaży smartfonów jest tylko pozorną korzyścią, która bilansuje straty w segmencie małych tabletów. Gwałtowne załamanie sprzedaży 7calowych urządzeń oznacza tarapaty finansowe dla wielu małych wytwórców, którzy dotychczas czerpali ze sprzedaży tabletów największe zyski.

Ale to właśnie oni mają największe szanse na szybkie odnalezienie się w nowej sytuacji. Mniejsi gracze potrafią działać szybko - prędko zauważyli potencjał phabletów i większość z nich ma w swojej ofercie przynajmniej jedno 6calowe urządzenie. A kiedy porównamy wyniki sprzedaży smartfonów z ostatnich 4-5 lat wyraźnie widać, że grupa określana w statystykach jako „inni" systematycznie rośnie w siłę. Zsumowany udział w rynku wszystkich małych producentów wynosi już blisko 50 proc. i jest dwa razy większy niż Samsunga. Równocześnie rynek szturmują chińskie marki Xiaomi i Lenovo. Ta druga firma, po wchłonięciu Motoroli, może niedługo wskoczyć się na trzecie miejsce podium największych dostawców smartfonów (zsumowany udział obu firm nieznacznie przekracza 10 proc. i jest mniejszy niż udział Apple z drugiego miejsca). Samsung dotychczas skutecznie odpierał chińską ofensywę ale w porównaniu do ubiegłego roku jego udział w rynku spadł o 9 proc do niespełna 24 punktów. Zakładając, że strategia zasypywania rynku nowymi modelami nie będzie równie skuteczna co dotychczas dalsze osłabienie pozycji koreańskiej firmy jest nieuniknione. Samsung i naśladowcy jego strategii potrzebują nowego pomysłu na konstrukcję oferty.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (1)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
avatar
Łotr
12 listopada 2014, 18:05
Każdy niech wybierze to co mu osobiście odpowiada, a nie to co wciskają marketingowcy.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto