A A A

Lewandowski z Huaweiem

7 listopada 2017, 15:10 | Czytany 98
Właśnie miała miejsce polska premiera nowego smartfona, a raczej całej rodziny smartfonów chińskiego producenta Huawei. Premiera dziwna i nierówna. Pokazująca zarówno ambicje marki jak i jej możliwości i braki.
Lewandowski z Huaweiem

Na terenie Stadionu Narodowego w Warszawie w towarzystwie gwiazd, gwiazdeczek, influencerów, dziennikarzy i wszystkich, których udało się tego dnia ściągnąć, miała miejsce premiera smartfona Huawei Mate 10 Pro, tańszej wersji Mate 10 lite i droższej Mate 10 Porsche Design.

Jeżeli nie interesuje cię premiera, a tylkoRobert Lewandowski, to galerię zdjeć znajdziesz na końcu artykułu.

Już samo pozycjonowanie cenowe mówi wiele o rynku i oczekiwaniach Huaweia. Flagowy model kosztuje ok 3,5 tys. zł, co jest ceną wysoką, aczkolwiek normalną i nieprzesadnie wygórowaną patrząc na tegoroczne flagowce. Wersja lite ma kosztować około 1,5 tys. zł, co zarówno może wróżyć jej popularność jak również skłaniać do zadumy nad tym do czego doszło - kilka lat temu była to cena flagowca, a dzisiaj modelu zubożonego. Tu trzeba jednak zauważyć, że Mate 10 lite wygląda na bardzo przyzwoity smartfon zdecydowanie warty swojej ceny. Model Porsche, jakkolwiek wspaniały by nie był, to jednak jest ewidentnie widocznym permanentnym kompleksem Huaweia na punkcie Apple. Skoro oni zrobili w tym roku model za 1000 USD, to my musimy też taki mieć.


Najwyraźniej jednak to dziwne naśladownictwo firmy z jabłkiem w logo się jednak sprawdza, bo świadomość marki Huawei (której nazwy 90 proc. konsumentów nie potrafi poprawnie wymówić) przynajmniej w Polsce w ciągu kilku ostatnich lat bardzo mocno wzrosła i marka w zależności od segmentu opanowała już od ok. 25 do 40 proc rynku. Na świecie jest to już trzeci producent urządzeń mobilnych. Czy więc robienie cyrku z premiery nadal jest konieczne? Zwłaszcza, że mimo starań i zapraszania ważnych gości (na premierze obecny był m.in. ambasador Chin w Polsce) nadal mamy do czynienia z czymś co niestety przypomina cyrk, ze słabo aranżowanymi gagami i prezenterami, których zjada trema. Na tle tego cyrku wybija się swoim profesjonalizmem ambasador marki Robert Lewandowski, który sam ratuje przedstawienie momentami mówiący lepiej niż prowadzący prezentację. Nawiasem mówiąc piłkarz był on także silnym magnesem dla wielu uczestników premiery. Być może nawet silniejszym niż premierowy smartfon.


O specyfikacji samego smartfonu możecie przeczytać tutaj nie warto wiec jej powtarzać. Dość stwierdzić, że Mate 10 Pro na żywo robi niesamowite wrażenie. To zwyczajnie bardzo ładny i bardzo dobry smartfon, który wcale nie wygląda gorzej, a kto wie może nawet lepiej niż inne tegoroczne flagowce. Do tego ma pojemną baterię i szybko się ładuje. Produkt wygląda na tyle dobrze, zarówno gdy patrzymy w jego specyfikację jak i na sam telefon, że z pewnością jest w stanie obronić się samodzielnie swoją jakością. Bez cyrkowych sztuczek. Co pokazuje jaki poziom prezentuje dzisiaj Huawei - jest to poziom absolutnie światowej czołówki. Firma produkuje doskonały sprzęt i nie musi się niczego wstydzić ani mieć żadnych kompleksów.

Nie oznacza to jednak, że Huawei może osiąść na laurach. Już podczas premiery można było zauważyć dwa kiksy, które wymagają poprawy. Pierwszą kwestią jest pecetowy tryb pracy. Owszem taki tryb miał Microsoft, ma też Samsung. Ale sęk w tym, że Huawei ma lepszy. Nie potrzeba tu żadnej stacji dokującej, wystarczy kabel USB-C - HDMI do połączenia smartfona z telewizorem. To najwygodniejsze rozwiązanie. Przynajmniej na takie wyglądało. Jak jest w istocie na razie nie wiadomo, bo na premierze zabrakło stanowiska demonstrującego tą funkcjonalność.


Kolejny element, to podkreślana na każdym kroku sztuczna inteligencja wykorzystana w Mate 10 Pro. Według specyfikacji telefon wyposażony jest w procesor Kirin 970 napędzany sztuczną inteligencją. Ma ona zarządzać baterią i automatycznym dopasowaniem odpowiedniego trybu pracy aparatu. To strasznie przyziemne zadania jak na SI. Niestety to wszystko co wiemy o podkreślanej inteligencji smartfonu. Mało. Albo więc jej tam nie ma i jest to wymysł marketingowców, albo jest ale nie wiadomo jak ją sprzedać przeciętnemu Kowalskiemu, który chciałby wiedzieć, co ta inteligencja w praktyce może dla niego zrobić. Zwłaszcza, że już na pewno słyszał o asystentach takich jak Siri, Cortana i Alexa.


Szkoda więc, że większość wysiłku przy premierze poszła w gwizdek a nie w konkrety. Ale być może właśnie takie postępowanie jest z punktu widzenia działu marketingu Huawei jest najbardziej opłacalne.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto