A A A

Nic na siłę

23 lutego 2020, 08:00 | Czytany 104
Kilka dni temu agencja Bloomberga podała informację, wg której w Cupertino ważą się losy rozluźnienia polityki dotyczącej domyślnych aplikacji Apple’a.
Nic na siłę

Ci, którzy mieli sposobność zetknięcia się z urządzeniami spod znaku nadgryzionego jabłka doskonale wiedzą, że kliknięcie w łącze na iPhone’ie czy iPadzie odpali Safari, a pacnięcie w adres e-mailowy uruchomi domyślną apkę – Mail. I nawet gdyby zmartwychwstał Steve Jobs i Jony Ive wrócił do firmy, nie mogliby tego zmienić. No, dobrze… zapędziłem się. Mogliby.

Tymczasem nie ma ani jednego, ani drugiego i może właśnie dlatego szefostwo koncernu deliberuje nad tym, czy by przypadkiem nie popuścić (bez skojarzeń proszę!) i dać użytkownikom trochę więcej swobody w wyborze ulubionych aplikacji. Mam nadzieję, że kierownictwo nie zastanawia się wyłącznie nad dwiema wspomnianymi apkami, lecz szykuje się do grubszej zmiany, co wydaje się możliwe z kilku względów. Po pierwsze, od 2008 roku, kiedy to odpalono App Store polityka Apple’a w sferze dopuszczania producentów oprogramowania nie zmieniła się. Po drugie, jabłczana konserwa najprawdopodobniej zaczyna puszczać na spoiwach pod naciskiem zarówno konsumentów szarlotek, jak i regularnego oklepywania przez prawników zarzucających firmie naruszania przepisów antymonopolowych. I po trzecie, z powodu marcepanu. „Wtf?” – zapytacie. Otóż ponad dwa lata temu (a może wcześniej?) sadownicy z Cupertino uruchomili tajny projekt pod nazwą kodową „Marzipan”. W jego ramach wszystkie aplikacje, które powstają zarówno na system iOS, jak i macOS miały zostać ujednolicone do 2021 roku.

Taki ruch wydaje się rozsądny, bo Google i Microsoft podążają w tym kierunku od lat. Microsoft wymaga od programistów, aby pisząc oprogramowanie dla Windowsów, Xboksa, HoloLens, czy na Surface Hub korzystali z interfejsu API Universal Windows Platform. Google zaś czyni podobnie, wprowadzając do swego składu apki na smartfony z Androidem i laptopy z Chrome OS-em.

Lubię mieć wybór i sam decydować o rzeczach, które mnie dotyczą. I tu zgodzę się z propagandowymi hasłami z czasów tzw. komuny, kiedy to w ośrodkach zdrowia i przychodniach można było znaleźć tabliczki (służące zniechęceniu obywateli do nadużywania alkoholu): „Nie zachęcaj, nie namawiaj, nie zmuszaj”. Cieszę się więc z takiego ruchu Apple’a. Podstawa jakichkolwiek działań rynkowych to elastyczność i otwartość na głosy środowisk konsumenckich. Gdy tego nie ma, firmę może spowić zapach stęchlizny. I kto wtedy będzie chciał kupować zapleśniałe jabłka?

fot. 123rf


Tagi: Apple
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto