A A A

Nie tak powinno się przekonywać słuchaczy do płacenia za muzykę

1 kwietnia 2016, 15:30 | Czytany 381
Usługi strumieniowania muzyki stają się coraz popularniejsze. Zarówno Deezer, jak też Tidal i Spotify zdobywają nowych użytkowników, którzy na własnej skórze przekonują się, że legalny dostęp do muzyki może być tani i wygodny. Szkoda tylko, że model ten wykorzystują wytwórnie muzyczne i manipulując nim starają się przekonać nas do kupna fizycznego nośnika.
Nie tak powinno się przekonywać słuchaczy do płacenia za muzykę

Przekonałem się o tym przy okazji premiery albumu O.S.T.R. "Życie po śmierci". Płyta ta okazała się fenomenalna i z chęcią słuchałem jej przez sieć... dopóki było to możliwe. Album ten trafił bowiem do serwisów streamingowych zaledwie na kilka dni, by następnie z nich zniknąć.

Można chyba łatwo domyśleć się, że przyczyną takiego stanu rzeczy była chęć zmaksymalizowania sprzedaży tradycyjnych kopii albumu. Mam kilku znajomych, którzy po wycofaniu płyty ze Spotify zdecydowali się kupić jej fizyczną kopię, a sam kupiłem jej cyfrową wersję.

Choć jej cena wynosiła zaledwie 7 zł, nie było to miłe doświadczenie.

Przyzwyczaiłem się do tego, że wszystkie utwory mam na wyciągnięcie ręki i obsługuję je z poziomu jednej aplikacji na każdym urządzeniu. Teraz byłem zmuszony do kupna płyty, pobrania jej na komputer, wgrania jej na każde interesujące mnie urządzenie i obsługę kilku programów. Poziom skomplikowania tego procesu nie powinien przerazić nikogo, kto hurtowo pobiera muzykę z sieci.

Mi jednak, po dwóch latach korzystania ze strumieniowania, proces ten wydawał się szalenie skomplikowany, czasochłonny i niepotrzebny.Dlatego zastanawiam się, czy twórcy muzyki i serwisy streamingowe nie mogą po prostu grać w otwarte karty. Umówmy się, że opłacanie abonamentu kosztującego 10 dol. lub 20 zł nie pozwala artystom na otrzymanie godziwego zarobku.

Dlatego uznajmy, że płyty trafiają do tych usług z opóźnieniem wynoszącym kilka tygodniu lub miesiąc, a osoby, które chcą słuchać albumu wcześniej, mogą za niego zapłacić. Wbrew pozorom nie byłby to wysoki koszt. Skoro O.S.T.R. za cyfrową wersję albumu życzy sobie 7 zł, załóżmy, że jego premierowy odsłuch powinien kosztować 5 zł. Ta niewielka zmiana w zasadach sprawiłaby, że streaming stałby się wygodniejszy dla użytkowników oraz bardziej opłacalny dla artystów.

Krótko mówiąc, każdy byłby z niego bardziej zadowolony.

Warto rozważyć wdrożenie takiego rozwiązania, bo strumieniowanie to przyszłość. Już Kanye West mówił, że jest to ostatni sposób dystrybucji muzyki, który będzie dostępny za naszego życia. Nie jest on jednak idealny, ponieważ przedkłada wygodę użytkowników nad godne zarobki artystów. Co prawda mówi się, że ci ostatni powinni zarabiać głównie na koncertach, ale nie jest to do końca uczciwe.

Mimo że płyta obecnie stanowi portfolio, za pomocą którego muzyk przekonuje swoich fanów do przyjścia na koncert, powinien on mieć możliwość zarabiania na swoim dziele. I coś mi mówi, że lepiej to zrobić dając słuchaczom wartość dodaną, jaką jest możliwość wcześniejszego odsłuchu, niż zabierać im coś, co już wcześniej im udostępniono.


Tagi: muzyka
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto