A A A

Obama obiecał "odwet" za atak na Sony Pictures

21 grudnia 2014, 19:10 | Czytany 195
Sprawa ataku grupy Guardians of Peace na serwery Sony Pictures nie cichnie. Przez kilka dni od mojej ostatniej publikacji na ten temat FBI oficjalnie poinformowało, że ich zdaniem za cyberatakami stoi rząd Korei Północnej.
Obama obiecał

Na temat całej sprawy wypowiedział się również prezydent USA, Barack Obama. Co prawda stwierdził on, że nie uważa ataku na serwery Sony Pictures za akt wojny, ale określił go mianem kosztownego aktu cyberwandalizmu. Oprócz tego prezydent obiecał, że... Stany Zjednoczone proporcjonalnie odpowiedzą na atak Korei Północnej.

Jedną z form reakcji może być wpisanie Korei Północnej na amerykańską listę państw wspierających terroryzm. Będzie to stanowczy ruch, ale z całą pewnością nie można go określić mianem proporcjonalnego do ogromnego i opłakanego w skutkach ataku cyberterrorystów.

Jednak z drugiej strony, co można określić mianem proporcjonalnej odpowiedzi?

Cybernetyczny atak na Koreę Północną? Wolne żarty, ten kraj nie ma infrastruktury sieciowej z prawdziwego zdarzenia, a dostęp do Internetu mają wyłącznie osoby mieszkające przy granicach, tam, gdzie sięga zagraniczny sygnał komórkowy. Przeprowadzenie cyberataku w takich warunkach jest po prostu niemożliwe. Gdy dodamy do tego fakt, że władze w Pjongjangu nie przyznają się do ataku, można się spodziewać, że USA nie zareaguje w wyraźniejszy sposób.

The Interview

Widać, że cała sytuacja jest politycznym policzkiem w twarz dla USA. Barack Obama skrytykował to, że Sony Pictures dało się zastraszyć i wycofało się z dystrybucji komedii "The Interview". Stwierdził on, że niedopuszczalna jest sytuacja, w której dyktatorzy narzucają cenzurę, zastraszają ludzi i doprowadzają do wstrzymania dystrybucji filmu, dokumentu, wiadomości lub jakiegokolwiek niekorzystnego dla nich materiału.

Co prawda Koreańczycy mogą się czuć dotknięci, jednak warto pamiętać, że jest to tylko komedia. Wymyślony zamach na dyktatora niczym nie różni się od zabijania prezydenta USA lub przedstawiania go w dwuznacznych sytuacjach. A do tego dochodziło w wielu filmach nie raz i nie dwa.

Cała sprawa stała się podręcznikowym przykładem efektu Barbry Streisand.

Gdyby nie doszło do ataku na serwery Sony Pictures, mało kto by poszedł obejrzeć tę komedię. Koreańczycy sami sprawili, że stało się o niej głośno i że po jej wycieku, do którego na pewno dojdzie, w domach obejrzy ją pół świata. Jedyną korzyścią reżimu jest ugięcie się Sony i odwołanie premiery filmu. Z całą pewnością Kim Dzong Un i jego świta długo będą wykorzystywać ten fakt w swoich materiałach propagandowych.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto