A A A

Polaki już nie cebulaki, czyli płatne treści w internecie

27 maja 2016, 16:10 | Czytany 766
Żyjący przede wszystkim z kręcenia filmów na Youtube Krzysztof Gonciarz właśnie udowodnił na swoim przykładzie, że niekoniecznie szukamy wyłącznie darmowych treści w internecie. Jesteśmy skłonni zapłacić za unikalne treści, na których nam zależy. I to całkiem sporo.
Polaki już nie cebulaki, czyli płatne treści w internecie

Crowdfunding i rozmaite charytatywne zbiórki (np WOŚP) udowodniły, że Polacy mają wielkie serce, nierzadko całkiem zasobne portfele i niekoniecznie węża w kieszeni. Niemniej jednak kluczowym parametrem dowolnego towaru w naszych sklepach wciąż pozostaje cena. Bardzo często pomijamy takie kwestie jak jakość towaru i lokalny patriotyzm, gdy w grę wchodzi kwestia zaoszczędzenia paru złotych. Poniekąd jest to zrozumiałe, bo nikt nie lubi niepotrzebnie rozstawać się ze swoimi pieniędzmi.

Sprawa nabiera jednak autentycznego dramatyzmu, jeżeli przyjrzymy się opłatom za treść publikowaną w sieci. Zaraz, zaraz - jakim opłatom? No właśnie, w mniemaniu bardzo wielu użytkowników internetu, wszystko w sieci powinno być dostępne za darmo. To spuścizna pierwszych lat działania globalnej sieci, w wyniku której aktualny system dystrybucji treści w sieci, który w zdecydowanej większości oferuje darmowy towar, szukając dochodów w reklamach i innych sposobach generowania przychodu. Bo tak naprawdę nic nie jest za darmo.

Przyjrzyjmy się teraz najbardziej "elokwentnemu" użytkownikowi sieci. Zazwyczaj ma on 12-15 lat i z jego punktu widzenia faktycznie wszystko jest darmowe, bo na pytanie - "jak się utrzymujesz?" postuka się w głowę i odpowie, że przecież rodzice płacą za wszystko. Zapominamy jednak o tym, że jest to w zdecydowanej mierze obraz użytkownika sieci, który pochodzi sprzed 5-7 lat. Oczywiście pojawiają się nowe pokolenia gimbazy, ale te stare już dorosły i zaczynają dysponować własnymi dochodami.

Przyznam się, że zawsze mnie dziwiło, jak bardzo ludzie są skłonni kombinować, aby ukraść aplikacją na telefon wartą 4 zł. Legalne kupno w sumie niedrogiej apki jest kilkanaście razy prostsze,a czas poświęcony na kombinowanie nie jest zwyczajnie wart tych 4 zł. Poza tym wbrew temu, co się niektórym wydaje - nic nie ma za darmo. Jeżeli chcemy dostawać darmowe rzeczy, pracujmy za darmo. Jeżeli jednak oczekujemy wynagrodzenia za swoją pracę - płaćmy za pracę innych. To niby oczywiste, ale brak w systemie podstawowej edukacji choćby zrębów ekonomii powoduje, że niektórzy późno, lub wcale nie dochodzą do tej prawdy. Z drugiej jednak strony zbyt mała dawka ekonomii potrafi potężnie wykoślawić tok myślenia. Maile w stylu - "jesteś moim ulubionym Youtuberem, oglądam cię regularnie, oczekuję nagrody - kup mi to i to", lub "Nie podobał mi się artykuł który u was przeczytałem (btw. bezpłatny), oczekuję zwrotu pieniędzy za zmarnowany czas", to autentyczne perełki, które pokazują skrajne trendy istniejące w sieci.

Serwis patronite.pl. to odmiana crowdfundingu, choć bardziej po polsku byłoby po prostu powiedzieć, że jest to instytucja mecenatu lub patrona. W serwisie deklarujemy miesięczną kwotę (swoisty abonament, z którego możemy w dowolnej chwili zrezygnować), którą wspieramy wybranego twórcę. W zamian nie dostaniemy żadnego przedmiotu jak to ma miejsce w serwisach crowdfundingowych, jedynie poczucie, że wspieramy twórczość artystyczną danej osoby. Co z tego będziemy mieli, poza tą satysfakcją - to zależy już od twórcy - każdy dokładnie pisze o tym na swojej podstronie.

Gdy konto w serwisie otworzył Krzysztof Gonciarz - twórca cyklu "Zapytaj beczkę" i serii doskonałych filmów o Japonii byłem dość sceptyczny co do przyszłości tego projektu. Okazało się, że niesłusznie - w ciągu niespełna kilku dni na jego koncie uzbierało się ponad 15 tys zł (stan na godz 18.00 27 maja  2016 r). To oczywiście olbrzymi sukces, który nie każdy może powtórzyć - wystarczy sprawdzić ile osób sponsoruje innych twórców, Krzysiek to w serwisie patronita prawdziwy wyjątek. (Warto jednak zauważyć, że poziom materiałów Krzysztofa, to technicznie i merytorycznie absolutna czołówka polskiego youtube). Niemniej jednak jego przypadek to swoisty znak. Znak który bardzo dobrze wróży przyszłości naszego internetu.

Przyszłość to bowiem z jednej strony nadal treści darmowe, a z drugiej unikalne treści płatne. Przykładowo za dostęp do Netfliksa płaci w Polsce kilkadziesiąt tysięcy osób. Ilość osób chętnych do płacenia za coś co ich zdaniem jest tego warte będzie stopniowo rosła, wraz w dorastaniem kolejnych pokoleń osób wychowanych w sieci. Ludzie w końcu doceniają pracę innych i są skłonni zapłacić za wartościowe ich zdaniem i unikalne materiały w sieci. Oczywiście to co jest wartościowe dla jednej osoby nie koniecznie musi być takie dla innej, a na weryfikację sukcesu Gonciarza należy poczekać min 3 miesiące, aby zobaczyć czy liczba patronów nie wykruszy się. Jednak sam fakt, że ilość osób, która rozumie, że wszystko kosztuje stopniowo rośnie budzi nadzieję, na to, że internetowy rynek w końcu stanie się normalny i każdy będzie mógł wybrać, czy woli bezpłatne czy lepsze, płatne treści (płatne gorsze treści tez oczywiście się pojawią, ale umrą w sposób naturalny) pozbawione zalewu reklam.


Tagi: YouTube
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto