A A A

Rzeczywistość całkiem niewirtualna

19 września 2015, 14:40 | Czytany 401
Coraz więcej aktywności przenosimy do sieci, czyli świata wirtualnego. Ten rzeczywisty jednak nie znika, gdzieś trzeba przecież mieszkać jeść i spać. Co więcej, pewne elementy występujące do tej pory tylko w sieci zaczynają przechodzić do "reala".
Rzeczywistość całkiem niewirtualna

Ten tekst na pierwszy rzut oka dotyczy polityki, czyli sprawy, od której wielu próbuje zazwyczaj bezskutecznie uciec. Ale to tylko pozory, w rzeczywistości chciałem zwrócić uwagę na ciekawe zjawisko jakiego właśnie jesteśmy świadkami. A ponieważ jest ono związane z polityką, to zwyczajnie nie da się tej kwestii całkowicie pominąć. Tak naprawdę jednak wpis z samą polityką nie ma nic wspólnego.

Jeżeli ktoś czytał serię s-f "Ender" Orsona Scotta Carda (film się nie liczy, bo ten wątek tam okrojono), to z pewnością doskonale pamięta rodzeństwo głównego bohatera. Peter i Valentine to wyjątkowo inteligentne dzieciaki. Starszy Peter w wieku 12 lat zaczyna udzielać się pod fałszywą tożsamością w internecie (pomaga mu jako adwersarz 10 letnia siostra), by po paru latach, wciąż jako osoba niepełnoletnia (16 lat) sięgnąć po jeden z najwyższych urzędów. Wszystko to osiągnął dzięki publikacjom w sieci, w których dał się poznać (początkowo anonimowo, aby ukryć swój wiek) jako wyjątkowo inteligentna osoba.

Książka pochodzi z 1985 roku - 30 lat temu faktycznie wyglądało to na czystą fantastykę. Jednak jeżeli rozejrzymy się teraz wokół siebie zobaczymy, że ta fantastyka właśnie na naszych oczach staje się rzeczywistością.

Tak długo, jak internet grzebał się w swoim własnym sosie, świat realny i wirtualny pozostawały de facto całkowicie rozdzielne. Pierwszy sygnał, że internet ma realne przełożenie na rzeczywistość miał miejsce w 2012 roku, kiedy w proteście przeciwko podpisaniu przez Polskę umowy ACTA wyszły na ulicę dosłownie tłumy. Wówczas po raz pierwszy politycy zrozumieli, niekiedy z przerażeniem, że internauci to nie freaki siedzące godzinami przed monitorem, ale normalni ludzie, którzy są w stanie wyrazić swoje zdanie i mieć w swojej masie wpływ na rzeczywistość.

Dzisiaj dla bardzo wielu, zwłaszcza młodych ludzi, idolami są osoby znane z internetu, w dużej mierze z YouTube. Nie chcę tu poruszać kwestii czy to dobrze, czy źle i jaki poziom prezentują owi youtubowi celebryci. Nie o to chodzi, żeby na nich narzekać lub chwalić, lecz o stwierdzenie prostego faktu. Podobnie jak są nie każdy zna Dodę, co nie przeszkadza jej być sławną postacią, tak nie każdy zna Wardęgę czy Rezigiusza, a mimo to są to pełną gębą internetowe gwiazdy.

Rezi czyli Jakub Wierzgoń dołączył właśnie do ekipy szóstej serii show Voice of Poland. Show emitowane w tzw. starym medium, pokazujące celebrytów po prostu upomniało się o celebrytę z "nowego medium" chcąc pozyskać widzów, którzy przyjdą za swoim idolem. W ten symboliczny sposób nowe medium zostało niejako oficjalnie uznane za twór niejako równorzędny rangą. Dla wielu internet i YouTube są istotne już od dawna, wystarczy popatrzeć na aktywność firm, które coraz chętniej pozyskują klientów z internetu, jednak taki symboliczny akcent to wyraźny sygnał dla tych, którzy nie dostrzegają zachodzących wokół zmian.

Jednak Rezi w telewizji to nie wszystko i nieprzypadkowo zacząłem ten tekst od "Gry Endera" Orsona S. Carda. Otóż w październikowych wyborach parlamentarnych weźmie udział Piotr "VaGla" Waglowski, oraz Krzysztof "Ator" Woźniak. Obaj panowie są znani ze swojej działalności internetowej, choć w praktyce zajmują się zupełnie czym innym.

Piotr Waglowski jest prawnikiem, blogerem (prowadzi najstarszy i bardzo popularny blog o tematyce prawnej) i publicystą. Startuje do Senatu jako kandydat niezależny. Krzysztof Woźniak także skończył studia prawnicze, pracował jako dziennikarz (między innymi w PC Formacie), a teraz jest popularnym vlogerem prowadzącym własny kanał na YouTube. Ubiega się o mandat poselski z listy partii KORWIN.

W sieci z jednej strony słychać głosy poparcia a z drugiej ironiczne stwierdzenia, że to właśnie czas kiedy partie polityczne zaczynają zamiast celebrytów z Big Brothera sięgać po youtuberów. Tak, partie zawsze imały się różnych środków, aby zwiększyć popularność. Zwróćmy jednak uwagę nie na osoby, lecz na fakt sięgnięcia po youtubera. Ponownie, to symboliczny znak akceptacji nowego medium, przez stary układ. I nie chodzi tu wcale o to czy osoby te zdobędą mandat, po który startują czy nie. Jeżeli im się nie uda, to uda się komu innemu w następnych wyborach. Nadchodzi bowiem nieubłaganie czas, gdy wszelka aktywność społeczno-polityczna przeniesie się definitywnie do świata wirtualnego i to on będzie kreował postacie rządzące światem realnym. Warto przeczytać Grę Endera, bo być wkrótce zobaczymy jak urzeczywistniają się inne opisane w niej wątki.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto