A A A

Stojak za tysiaka (euro), czyli jak wywołać skandal

7 czerwca 2019, 21:10 | Czytany 175
Właśnie zakończyła się wyczekiwana doroczna konferencja Worldwide Developers Conference 2019. Jak było do przewidzenia na Apple'a posypały się gromy i popłynęła rzeka hejtu.
Stojak za tysiaka (euro), czyli jak wywołać skandal

Co roku WWDC wzbudza emocje - od niepohamowanych niczym zachwytów przez normalną, towarzyszącą temu wydarzeniu ekscytację aż po bluzgi i wylewanie pomyj. A media Mickiewiczowskie „potępieńcze swary" pomiędzy fanbojami i hejterami niejednokrotnie podsycają, a co najmniej na nie przyzwalają. My też. Niestety.

Nie inaczej było i jest w tym roku. Na ustach jednych i łamach innych wrze i kipi, choć w zasadzie bez „i", czyli kpi (się). Powód na sto procent znacie - to niezwykłej urody stojak, który będzie nad Wisłą kosztował niecałe 5 tysi. Wiadomo, wysmakowana podpórka (pivot, te sprawy) do 32-calowego monitora Retina 6K Apple Pro Display XDR, który w Polsce ma kosztować 25 tysięcy złotych. Jak łatwo obliczyć zestaw monitor + stopka to mniej więcej najtańszy samochód (ale nowy) Dacia Logan, którym możecie zabrać rodzinę na wycieczkę. I pomińmy tu kwestię kto chciałby jeździć tym autem, a kto nie.

Tak – 30 tysięcy za monitor z podstawką to sporo. I tu rodzi się pytanie: dla kogo jest ten sprzęt. Na pewno nie dla tych, którzy jeżdżą Dacią. Ani apple'owski ekran XDR, ani maszyna, z którą został zaprezentowany (Mac Pro, którego cena zaczyna się od wspomnianych już 25 kawałków a kończy na równowartości kawalerki, dajmy na to, w Lublinie) nie trafi do tzw. power userów.

No właśnie. Dla kogo jest „tarka do sera", czyli nowy „zawodowy", stacjonarny komputer Apple'a? To proste. Dla studiów nie tyle graficznych, co obrabiających wideo. I to nie drobne patostreamerskie filmiki, lecz gruuube filmiska w superrozdzielczości. Dla studiów, których szefostwo nie uprawia rozkminki, czy na AliExpressie nie ma gdzieś przypadkiem tańszych podróbek oryginalnych stojaczków z drapanego aluminium.

Poza tym weźcie, drodzy Czytelnicy, pod uwagę, że Apple zmienia strukturę przychodów. iPhone'y nie przynoszą już takich wagonów złota jak kiedyś (bo Chińczycy nauczyli się robić świetne smartfony); z notebookami również jest co najwyżej bladoróżowo. Z braku laku, czyli charyzmy i wizjonerstwa Jobsa, Tim Apple, pardon Cook, musi ślipić w tabelki, żeby mu się zgadzały na koniec kwartału. No i idzie chłopina w usługi oraz akcesoria. Nie bez kozery wręcz przyznał w jednym z wywiadów, że prowadzony przez niego koncern nie jest już spółką technologiczną, lecz usługową. To prawda. Sektor usług w firmie z Cupertino rośnie w tempie kilkunastu procent w skali rok do roku. Podobnie jest z akcesoriami, gdzie dynamika jest już ponaddwukrotnie większa (w porównaniu do wspomnianych usług).

Wracając do żelaza... No pewnie, że można za jedną piątą tej niebotycznej sumy złożyć czy też zamówić maszynę, która będzie równie wydajna, jeśli nie lepsza od Maca Pro. Tyle że... kto bogatemu zabroni?

zdjęcie: apple.com


Tagi: Apple
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto