A A A

Szklane jaja

6 marca 2015, 14:40 | Czytany 973
Każdy z nas mimo potrzeby przynależności do grupy lubi się czymś wyróżniać. Dlatego lubimy kupować urządzenia, samochody, meble, cokolwiek, które nie są banalne. Szare i zwyczajne przedmioty, nawet gdy są naprawdę dobrej jakości są odbierane jako pozbawione wyrazu i kompletnie nieseksowne. Przekonał się o tym na własnej skórze Samsung.
Szklane jaja

Niemal równo rok temu w komentarzach na stronie PC Formatu opisywałem najnowszy wówczas smartfon Samsunga  - Galaxy S5, jako sprzęt dobry, nawet bardzo dobry, ale pozbawiony tego ulotnego czegoś, dzięki któremu wszyscy by stracili dla niego głowę. To był po prostu poprawiony model S4. Poprawiony pod każdym względem, ale TYLKO poprawiony. Dla większości użytkowników poprzedniej generacji zmiana nie była taka duża, aby warto było dokonać przesiadki.

I okazało się, że miałem rację. Wyniki sprzedaży jakie zaprezentowano w listopadzie 2014 roku jednoznacznie pokazywały, że S5 sprzedaje się poniżej oczekiwań Samsunga. Do tej pory każda kolejna generacja Galaxy S sprzedawała się lepiej od poprzednika. Tym razem tak jednak nie było. W ciągu pierwszego kwartału obecności na rynku S5 kupiło 12 mln użytkowników. To oczywiście olbrzymia ilość, sęk jednak w tym, że w analogicznym okresie S4 kupiło ok. 16 mln ludzi. W czym rzecz? Przecież S5 była lepsza a kosztowała  tyle samo.

Sęk w tym,  że dla większości użytkowników zmiana podzespołów nie miała specjalnego znaczenia. Już S4 była wystarczająco dobra. A S5 nie oferowała ponad te ulepszenia niczego specjalnego. Innymi słowy w powszechnym doczuciu była bezpłciowa, czyli kolokwialnie mówiąc - nie miała jaj.

Przejdźmy teraz do kolejnej generacji flagowego smartfonu Samsunga i zobaczmy jakie wnioski wyciągnięto z „porażki" S5. Zacznijmy od wnętrzności telefonów. Najnowszy model ma przede wszystkim wyższą rozdzielczość, na takim samym ekranie o przekątnej 5,1 cala zmieszczono aż 2560x1440 punktów. Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika to trochę bez sensu, bo poza dodatkowym obciążeniem procesora nie poprawi to w sposób szczególnie zauważalny jakości wyświetlanej grafiki, a z kolei nawet taka rozdzielczość w okularach Cardboard czy Samsung VR nie umożliwi pozbycia się widocznej siatki poszczególnych pikseli. Nowy smartfon ma też więcej RAM i wbudowanej pamięci flash, nieco lepszy główny aparat i znacznie lepszą przednią kamerę. Jest też kilka gramów lżejszy, nieco węższy i cieńszy niż poprzednik. Ma też ośmiordzeniowy procesor. Zamiast 4 rdzeni 2,5 GHz mamy tu 4 z zegarem 2,1 oraz 4 z zegarem 1,5 GHz. Obsługuje w standardzie ładowanie bezprzewodowe, ale za to nie jest wodoszczelny. Ewidentnie pozytywną zmianą jest odchudzenie dodawanego oprogramowania, zwłaszcza nakładki TouchWiz.

Niestety wszystkie te zmiany to znowu tylko face lifting nowego modelu, a to już raz przerabialiśmy. Nowy smartfon aby zrobił furorę wśród użytkowników musi mieć jaja. Samsung odrobił lekcję z S5 i tym razem proponuje też zmiany na zewnątrz, takie które zauważy każdy bez sięgania do specyfikacji technicznej sprzętu. Szóstka nie jest już plastikowa, ma aluminiową ramkę i szklany tył (akurat takiego rozwiązania nie lubię, bo jest mało praktyczne) . Taki design był już testowany w nowej linii Alpha i spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Nic wiec dziwnego, że zaadoptowano go teraz do flagowego modelu Samsunga. Niestety stało się to kosztem braku możliwości wymiany baterii i usunięcia slotu karty pamięci. Moim zdaniem to spora strata, ale w praktyce jest to coraz częściej stosowany zabieg w smartfonach i jakoś nie widać z tego powodu masowego buntu klientów.

Bez dwóch zdań Samsung Galaxy S6 robi zdecydowanie lepsze wrażenie niż S5. Sęk w tym, że najprawdopodobniej będzie też znacznie droższy. Model S5 w momencie premiery kosztował poniżej 400 EUR za 16 GB model, a S6 ma kosztować według pierwszych zapowiedzi około 700 EUR za 32 GB model (mniejszych nie ma). A w tej klasie cenowej po prostu nie wypada sprzedawać plastikowego telefonu.

Mam wrażenie, że Samsung zdawał sobie sprawę, że poprawienie wyglądu smartfonu może nie wystarczyć. Dlatego razem z S6 zadebiutował jego jeszcze droższy (850 EUR) brat - S6 Edge, który charakteryzuje się jak na ta chwilę unikatowym rozwiązaniem - zagiętymi brzegami ekranu i dostosowanym do jego obsługi oprogramowaniem. Ta wersja wzbudza zdecydowanie większe zainteresowanie i być może to w zupełności wystarczy aby nowy model odniósł sukces. W każdym bądź razie wygląda na to, że Samsung zrozumiał, że oprócz nieustannego poprawiania dobrych produktów, trzeba jeszcze sprawić, aby miały duszę (lub jaja - jak kto woli), aby klienci zechcieli o nie walczyć tak jak o nowy model iPhona.

 

 


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto