A A A

W obronie Richarda Stallmana

21 września 2019, 20:30 | Czytany 224
Dlaczego legendarny haker, prezes Free Software Foundation, założyciel GNU, pracownik MIT usunął się w cień.
W obronie Richarda Stallmana

„Do społeczności MIT,

rezygnuję w trybie natychmiastowym ze stanowiska w Laboratorium Informatyki i Sztucznej Inteligencji w MIT. Czynię to z powodu wywieranej na MIT i mnie presji w związku z szeregiem nieporozumień i błędnie opisanych wydarzeń." – napisał 16 września br. na swojej stronie internetowej stallman.org – Richard Stallman, zwany również jako RMS. Oprócz tego promotor, pomysłodawca i założyciel projektu GNU ustąpił z piastowanego przez siebie stanowiska prezesa Free Software Foundation i członkostwa Software Freedom Conservancy.

Co się wydarzyło, że legendarny haker, współtwórca ruchu na rzecz wolnego oprogramowania niemal wycofał się z życia publicznego? Zbyt wyzwolone „wyciągnięte" z bloga programisty wpisy sprzed lat, które kiedyś mieściły się w szeroko pojętej poprawności, a obecnie zaczęły uwierać aktywistki ruchu #MeToo. Do tego kilka nie do końca przemyślanych wypowiedzi wystarczyło, aby na Stallmana posypały się gromy.

Wszystko zaczęło się od miliardera Jeffreya Epsteina, którego oskarżono o stręczycielstwo i uprawianie seksu z nieletnimi. Co ciekawe wspomniany rekin finansjery wspomagał legendarny Instytut Techniczny w Massachusetts. Z tym podejrzanym finansistą, który – nota bene – w sierpniu tego roku nie doczekawszy finału procesu popełnił samobójstwo, swego czasu zetknął się spec ds. sztucznej inteligencji, filozof (nie żyjący od trzech lat) Marvin Minsky. I to w obronie dobrego imienia Minsky'ego, również pracownika MIT, również posądzonego o kontakt seksualny z nieletnią stanął św. Ignucy, jak nazywa się Stallmana.

Niejednoznaczne wypowiedzi inicjatora GNU, być może nie zostałyby zinterpretowane tak jak to miało miejsce, gdyby nie ogólnonarodowy wręcz skandal, którym żyje od kilku tygodni Ameryka. W swoich dywagacjach RMS zastanawiał się, czy faktycznie dziewczyna nie chciała zbliżenia i rozpatrywał, czy „17 względnie 18 lat to jeszcze pedofilia". Niestety, powyrywane z ogólnego kontekstu sformułowania, których użył i opublikowanie ich błyskawicznie zrobiło swoje. Po odrzuconych przez opinię publiczną próbach wytłumaczenia swojego toku rozumowania zaszczuty wręcz Stallman wycofał się.

Podobna sytuacja miała miejsca w 2010 roku. Ofiarą nagonki stał się australijski aktywista internetowy, Julian Assange. We wszystkich niemal mediach jak mantrę powtarzano jedno: „gwałt". Prawda jednak była i jest nieco inna. Podczas zbliżenia z późniejszymi powódkami redaktor naczelny serwisu WikiLeaks odmówił skorzystania z prezerwatywy, co wspomniane kobiety skrzętnie wykorzystały w doniesieniu do prokuratury.

Najprawdopodobniej podobna sytuacja ma miejsce teraz – w przypadku Richarda Stallmana, który raczej nie przebiera w słowach i mówi co myśli, co oczywiście nie oznacza, że podpisuje się pod gwałtami i to w dodatku na nieletnich. Poprawność polityczna sięgnęła już granic normalności. Rysiek!, jesteśmy z Tobą!

fot. Ruben Rodriguez/CC BY 4.0

 


Tagi: GNU, MIT
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto