A A A

W społecznościach źle się dzieje

25 lutego 2014, 10:40 | Czytany 3611
Nie ma to jak społeczność internetowa. Grupy dyskusyjne, fora internetowe, Facebook, Google+, tworzone przez entuzjastów recenzje i wideorecenzje, serwisy takie jak opineo.pl, cokupic.pl… Przez lata utarło się przekonanie, że to źródła wiedzy prawdziwej i obiektywnej. Nie to co prasa, która coraz droższa, słabsza i mijająca się z prawdą. A jaka jest ta prawda?
W społecznościach źle się dzieje

W tym, że ludzie szukają opinii w internecie, fachowcy od marketingu prędko zwęszyli interes. Zaczęli zatrudniać zawodowych trolli, których zadaniem jest pisanie pozytywnych opinii o produktach danej firmy, albo oczernianie konkurencji (albo jedno i drugie). Jedna z głośnych afer sprzed kilku miesięcy dotyczyła największego producenta smartfonów, czyli Samsunga, który płacił studentom za oczernianie HTC. Samsung przyznał się do winy, przeprosił i zapłacił karę, ale niesmak pozostał.

Podobne hece zawdzięczamy branży rozrywkowej oraz vlogerom z YouTube. Przed miesiącem wyszło na jaw, że Microsoft w porozumieniu z kanałem Machinima „pod stołem" płaci vlogerom tworzącym recenzje gier. Warunkiem było umieszczenie komentarza, że gra działa na konsoli Xbox One, pominięcie krytyki gier i samej konsoli, a także zachowanie w tajemnicy faktu istnienia takiego porozumienia. Gdy sprawa wyszła na jaw, organizatorzy wystosowali kilka oficjalnych oświadczeń, z których wynika, że to wcale nie było tak, jak naświetliły to media.

Ale w tym samym czasie okazało się, że podobne praktyki stosuje Electronic Arts - też płaci za pozytywne recenzje gier, pomijające ich techniczne niedoróbki, tyle że bardziej oficjalne. Firma stworzyła specjalny program marketingowy Ronku, vlogerzy byli zobowiązani do informowania widzów, że dany materiał jest sponsorowany. Sprawa jest więc teoretycznie czysta, jednak pozostaje pytanie - czy recenzje gier (czy jakiekolwiek inne) z YouTube mówią prawdę, półprawdę czy... jeszcze mniej?

Mowa o dużych pieniądzach, może dlatego w pierwszej kolejności padły takie nazwy jak Samsung, Microsoft i Electronic Arts. Ale podważa to zaufanie do społeczności w ogóle. Skoro na forach doradzają trolle, recenzje gier robią osoby opłacane przez ich producentów, to czy kolega chwalący Mozarella di Bufala, albo krytykujący Kabanosy Exclusive Tarczyński na Facebooku robi to naprawdę? Czy to też taki „program marketingowy"?

Fot. z stock.xchng. Fotograf: Brian Lary


Ocena:
Oceń:
Komentarze (1)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
avatar
bohdan2
25 lutego 2014, 15:56
Internet przez swoją anonimowość stał się niewiarygodnym źródłem informacji, walka z cenzurą w sieci okazuje się być przysłowiowym strzałem w kolano :-(
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto