A A A

Wirtualny świat według Sony

6 listopada 2016, 15:30 | Czytany 207
Sony może przyznać sobie order złotego jabłka. Zrobiło dokładnie to samo co Apple z pomysłami konkurencji. PlayStation VR - okulary do rzeczywistości wirtualnej mimo tego, że technicznie są gorsze od konkurencji w praktyce biją je na głowę. Ten gadżet będzie absolutnym hitem sezonu gwiazdkowego. Ale uwaga! Warto dokładnie przemyśleć zakup, bo nie każdemu zabawka się spodoba.
Wirtualny świat według Sony

Na początku warto przedstawić naszego bohatera, bo cały system składa się z bardzo wielu elementów. Same okulary to tylko jeden z nich. Oczywiście pierwszym i najważniejszym elementem jest konsola. Choć Playstation VR da się podłączyć do każdego modelu PS4, to jeżeli nie dysponujemy żadnym warto poczekać do 10 listopada i wybrac model Pro. Jest on około 300-400 zł droższy od wersji slim, ale jest wydajniejszy i zapewni m.in. nieco płynniejszą animację.

Kolejnym elementem jest kontroler Dualshock. Jedną sztukę znajdziemy w zestawie z konsolą. Pad łączy się z konsolą bezprzewodowo, ładowany jest za pośrednictwem złącza microUSB. Oddzielnie kosztuje około 200 zł.

Kontrolery ruchu niezbędne do operowania w niektórych grach. Komplet kosztuje około 300 zł. Łączą się z konsolą bezprzewodowo. Ładowane są poprzez złącza miniUSB. Już w tej chwili widać, że problemem będzie konieczność posiadania różnych ładowarek do sprzętu i kombinowanie  co podłączyć, żeby się ładowało, bo w konsoli zostaje wolny tylko jeden port USB. Dobrym rozwiązaniem jest kupienie specjalnej stacji dokującej do ładowania wszystkich kontrolerów.

Kamera. Cena 250 zł. To niespodzianka, dla wielu, bo sporo użytkowników PS4 kamery nie ma, a w zestawie z goglami też jej nie znajdziemy. Trzeba więc po zakupie gogli ponownie gnać do sklepu w celu zakupu kamery. Bez tego system nie ruszy.

Sterownik gogli. W komplecie z goglami. Podłączony całą masą kabli: podwójnym do samych gogli, do zasilania, HDMI do konsoli, HDMI do telewizora, USB do konsoli.

Sterownik jest w dodatku wyposażony w mały wentylator, który wyraźnie słychać, co nieco irytuje, bo sama konsola (w wersji slim) jest bezgłośna.

Gogle. Cena około 1750 zł. Łączą się ze sterownikiem za pomocą długiego kabla, który można jeszcze wydłużyć dzięki przejściówce. Można je wygodnie założyć na zwykłe okulary. Do tego są wyważone tak, że nie ściągają głowy w dół. Część masy znajduje się z tyłu i dzięki temu ich używanie jest bardziej komfortowe niż w wypadku Vive czy Rifta.

Sprytny mechanizm dociskowy jest skonstruowany tak, że całość przy odrobinie wprawy da się założyć jedną ręką.

Wnętrze pokryte jest syntetycznym materiałem, który sprawia wrażenie stosunkowo trwałego.

Gumowe uszczelki zapobiegają przedostawaniu się światła do wnętrze gogli w okolicy nosa. gogle trzeba starannie ułożyć na twarzy, tak, aby obraz był ostry i tak, aby istniała jakakolwiek wentylacja, bo jej brak spowoduje, że po paru chwilach wszystko nam zaparuje.

Mały pilot na kablu gogli służy do włączania urządzenia i regulacji głośności w słuchawkach, które do niego można podłączyć. W zestawie dostajemy małe słuchawki douszne.

Kable. Największa słabość PlayStation VR. Jest tego cała masa i po podłączeniu pod telewizorem powstaje prawdziwe kłębowisko dzikich węży. Ciężko stwierdzić, czy dałoby się zmniejszyć ilość kabli. Prawdopodobnie jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby wbudowanie kontrolera gogli w samą konsolę.

To zdjęcie fragmentu instrukcji przedstawia schemat podłączenia wszystkich kabli. Nie ma na nim zaznaczonego zasilania konsoli.

 

Cały zestaw, łącznie z konsolą w wersji Pro kosztuje około 4 tys. zł. To drogo, ale trzeba pamiętać, że za te pieniądze dostajemy kompletną zabawkę do grania. Konkurencja  - czyli HTC i Oculus za około 4,5 tys. zł oferuje same gogle. Do nich trzeba dokupić jeszcze silny komputer z grafiką na poziomie 1070. co przekłada się na jakieś 5-6 tys. zł. Na tym tle konsola wydaje się znacząco tańsza. Jest tak dopóki nie zauważymy, że w wypadku zakupu modeli Pro, do pełni szczęścia brakuje jeszcze opcjonalnego (bo zapewnia fajną rozrywkę BEZ wykorzystania gogli) telewizora 4K z HDR, który kosztuje mn 3,5 tys zł.

Playstation VR ma technicznie gorsze parametry niż HTC Vive i Oculus Rift. Oba te modele oferują rozdzielczość 2160x1200 i odświeżanie 90 Hz. Playstation VR ma mniejszą rozdzielczość 1920x1080 przy takim samym odświeżaniu. To suche fakty. W praktyce jednak i to co oferują HTC i Oculus dla wprawnego oka to za mało. Natomiast dla niewprawnego, a tacy są w zdecydowanej większości potencjalni klienci Sony to w zupełności wystarczy. Mimo tego, że osobiście podchodziłem do specyfikacji technicznej Playstation VR jak do jeża, to w praktyce okazuje się, że jest to najlepszy w chwili obecnej produkt jaki jest dostępny na rynku. Jest najtańszy, oferuje całkowicie wystarczającą i satysfakcjonującą jakość i jest zdecydowanie najlepiej rozwiązany. Mimo tych wszystkich kabli, podłączenie, konfiguracja i co najważniejsze korzystanie z gogli jest stosunkowo najmniej problematyczne. Jasne, to nie są gogle HTC, gdzie możemy chodzić po wirtualnym świecie, jednak nie wymagają aż tyle miejsca i nie trzeba rozstawiać po pokoju nadajników podczerwieni.

Sony zrobiło z konkurencją dokładnie to samo co Apple, zaproponowało produkt wcale nie lepszy technicznie, ale lepiej dopracowany i wygodniejszy w obsłudze. I w przeciwieństwie do Apple - najtańszy na rynku. Do tego co najważniejsze - już na starcie mamy całkiem nie najgorszą bibliotekę gier w jakie od razu można zagrać. To, co jest największą bolączką gogli VR - brak oprogramowania, tutaj zostało rozwiązane i klient nie ma wrażenia, że inwestuje w technologię przyszłościową, na której na razie może sobie obejrzeć tylko demo, a na prawdziwe gry musi jeszcze trochę zaczekać.

Dlatego, sumujące wszystkie plusy i minusy system jaki zaproponowało Sony w chwili obecnej jest najlepszy na rynku. Na ewentualną konkurencję ze strony Microsoftu trzeba czekać przynajmniej do przyszłych wakacji, a jest to termin na tyle odległy, że wielu nie będzie chciało tak długo odkładać zakupu. Tym bardziej, że na goglach Sony da się bardzo fajnie oglądać filmy. Można to, o ile kabel na to pozwoli, oglądać je w pozycji leżącej, a wielkość ekranu jaki mamy przed oczami jest porównywalny z dużym kinowym ekranem, który obserwujemy z odległości trzeciego rzędu. Jest na tyle duży, że trzeba kręcić głową, aby go w całości objąć wzrokiem.

Tu jednak mała uwaga - system nie jest dla każdego. Po pierwsze, należy wziąć pod uwagę indywidualną wrażliwość błędnika. W niektórych produkcjach wrażenie ruchu oszukuje błędnik do tego stopnia, że niektóre bardziej wrażliwe osoby po 10 minutach mają ochotę wymiotować. Po drugie, tak naprawdę gogle PlayStation VR są akcesorium dla graczy pozwalające im się zanurzyć w świat gry. Jeżeli nie jesteś względnie zapalonym graczem, a chcesz jedynie spróbować jaką frajdę daje VR, to po kilku dniach intensywnej rozrywki znudzi ci się taka zabawa (sprawdzone empirycznie na chłopcach w wieku 10 lat). W takim wypadku zakup można rozłożyć na raty - kupić samą konsolę i jeśli zabawa wciągnie, dokupić gogle.

Tak czy inaczej, aktualnie mamy na rynku ciekawa sytuację. HTC i Oculus, ciągle nie mogą się przebić do masowego klienta. Microsoft znowu zaspał i choć ostatnie zapowiedzi brzmią bardzo ciekawie, to na ich spełnienie musimy poczekać min. pół roku, a Sony chwilowo rozbiło bank. Dzisiaj wszystko wskazuje na to, że VR jest przyszłością rozrywki i nie podzieli, przynajmniej tak od razu smutnego losu 3D. Czy tak będzie w istocie, czy tez może VR będzie się rozwijało na tyle powoli, ze prędzej doczekamy się wszczepów łączących mózg z komputerem - czas pokaże.

 

 


Tagi: Sony, VR
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto