A A A

Wyginanie i składanie

12 stycznia 2020, 08:20 | Czytany 136
Dopiero cośmy pożegnali 2019 i wieszczyli najbliższą przyszłość, a tu mamy nowy rok, którego rozpoczęcie sygnalizują targi CES. Ta amerykańska impreza od lat ugruntowuje tendencje w komputerach. Nie inaczej było w tym roku.
Wyginanie i składanie

Po tegorocznym CES-ie najbardziej spodziewałem się zatrzęsienia notebooków. No i nie mogę powiedzieć, że się zawiodłem. Lenovo przyatakowało rozmaitościami, wśród których od razu zwróciłem uwagę na ThinkPada X1 Fold. Jak pewnie wywnioskowaliście z końcówki nazwy, maszynę tę wyposażono w zginany ekran o przekątnej 13,3 cala. Trochę długo trzeba było czekać na ten notebook, bo chiński producent już od 2017 kusił wizją składaków. Na ważącą kilogram „giętą iks jedynkę” trzeba będzie jeszcze poczekać minimum pół roku. No i warto zacząć oszczędzać już dziś – szacunkowa cena urządzenia z pewnością nie będzie niższa niż 10 tysięcy złotych.

Konwertowalnym notebookiem niepośledniej urody mógł się pochwalić (i zrobił to!) Acer, prezentując Concept D7 Ezel Pro. Urządzenie Acera z najwyższej półki nie wiadomo, kiedy się ukaże, choć kosztować ma „naście kilo” złotych. Tu płaci się za wyświetlacz 4K, procesor Intela 10. generacji (seria H), kartę graficzną Nvidia GeForce RTX, 32 GB RAM-u i 2-terabajtowy dysk NVMe.

Już wkrótce pojawi się również kolejna seria przypominających apple’owskie MacBooki Air ultralekkich Delli XPS, w których mają również zagościć CPU „Niebieskich” (swoją drogą dziwię się, że producenci komputerów nie anonsowali swoich maszyn z mobilnymi AMD Ryzenami 4000, ale może to kwestia czasu). Demonstrując prototypy Ori (zapewne skrót od „origami”) i Duet, Dell chyba pozazdrościł innym składaków. Pierwszy laptopotablet o przekątnej (przed rozłożeniem) 13 cali wyglądał niczym X1 Fold, ale już Duet był czymś odmiennym i miał dwa osobne ekrany (drugi zamiast tradycyjnej klawiatury!). Omal nie zapomniałem o ThinkBooku Plus ze standardowym ekranem 13” i… 10,8-calowym pomocniczym wyświetlaczem e-ink (takim jak w czytnikach e-książek) na pokrywie, dzięki któremu można zaoszczędzić trochę energii.

Kolejnym komputerem przenośnym, który mnie urzekł był Samsung Galaxy Chromebook. Smukły (10 mm grubości), wyposażony w 13,3-calowy, dotykowy ekran AMOLED 4K, 16 GB pamięci laptopik z przeglądarką Chrome jako systemem mienił się intelowskim certyfikatem Projektu Atena i miedzianym kolorem…

A propos Samsunga… Byłem akurat na krótkich wakacjach, kiedy to szef laboratorium testowego podesłał mi Discordem cudo. Nad zdjęciami, z których załadowało się tylko jedno (owszem, są jeszcze takie miejsca w kraju, gdzie są problemy z zasięgiem) red. Karaś napisał: „Widziałeś?”. Parę dni później wczytały się pozostałe fotografie 32- i 49-calowych, zakrzywionych monitorów gamingowych Samsung Odyssey G7 i G9. Oniemiałem. Co najdziwniejsze, widziałem już ultrapanoramy i inne wyginańce, ale żaden mnie nie „ujął”. Mimo że nie jestem zapalonym graczem, koreański ekran tak przypadł mi do gustu, że na swój własny użytek postanowiłem arbitralnie przyznać G9 tytuł mistera targów CES.

fot. Samsung


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto