A A A

YouTube za kasę

16 kwietnia 2015, 12:00 | Czytany 3998
Ostatnia zmiana warunków monetyzacji na YouTube wywołała spore poruszenie. Podniosły się głosy, że YouTube będzie płatny. Bo będzie. I bardzo dobrze.
YouTube za kasę

Rzecz jasna Youtube nie będzie płatny w całości, nie wszyscy będą musieli płacić, a co najważniejsze płatności nie pojawią się tak szybko, ale o tym za chwilę. Najpierw wyjaśnijmy, że całe nieporozumienie z "płatnym Youtubem" zostało wywołane przez osoby, które nie zadały sobie trudu, aby ze zrozumieniem przeczytać stosunkowo krótki i względnie zrozumiały update do programu partnerskiego. Zasadniczo ma on dwa istotne punkty - w pierwszym określone są zasady podziału wpływów z reklam wyświetlanych przy filmach pomiędzy Google - 45% a właściciela kanału - 55%. Drugi punkt określa natomiast podział wpływów (analogiczny jak poprzednio) z abonamentu. I tu właśnie jest cały pies pogrzebany - pojawia się określenie abonament (a dosłownie - opłaty za subskrypcję).

Jeżeli spojrzymy w panel ustawień kanału zobaczymy, że są tam dwie nieaktywne opcje - płatne treści i finansowanie przez fanów.

 

Obie te funkcje testowo wprowadzono w ograniczonym zakresie w USA już dwa lata temu. Finansowanie przez fanów to po prostu dobrowolne datki, taki mechanizm od dawna funkcjonuje na Twitchu. Płatne treści to natomiast dokładnie to co sugeruje nazwa. Każdy partner Youtube (czyli właściciel kanału, który monetaryzuje treści) będzie mógł zamknąć część swojego kanału z wydzielonymi filmami, lub cały za paywallem. Czyli w skrócie - chcesz oglądać czyjeś filmy  - musisz zapłacić. Rzecz jasna nie dotyczy to całego kanału, ale tylko jego wydzielonej, płatnej części. W USA miesięczna subskrybcja kosztowała w czasie testów 1 USD, czyli nie była to kwota przesadnie wygórowana. Teraz mówi się o kwocie 10 USD, a w warunkach polskich - 20 zł. Jaka to będzie kwota w rzeczywiści i kiedy usługa ruszy - nie wiadomo. Przebąkuje się o początku 2016 roku, ale tak naprawdę to jeszcze nic pewnego.

Czy płatny Youtube to samo zło? Po pierwsze nie wszyscy, którzy wrzucają tam filmy zarabiają na nich, więc nadal ogromna cześć materiałów dostępnych w serwisie będzie bezpłatna. Po drugie Youtube jest serwisem prywatnym i nie jest to instytucja non profit. Wiadomo więc, że jej właściciel chciałby na niej zarabiać, a tak się akurat składa, że pomimo olbrzymich przychodów zyski Google z Youtube są wątpliwe, wszystko ze względu na równie olbrzymie koszty infrastruktury potrzebnej do utrzymania serwisu. Prędzej czy później musiało więc dojść do tego, że Google zacznie odcinać kupony od popularności swojej usługi.

Istotne jednak nie jest to kiedy to zostaną wprowadzone opłaty za Youtube, lecz jak i co przy okazji zostanie zepsute (miejmy nadzieję, że nic, a przynajmniej nic istotnego). Rozpatrzmy dwie ewentualności - skrajną, że nowa usługa zostanie wprowadzona w sposób nieakceptowalny dla użytkowników serwisu. Co się wówczas stanie? To oczywiste, użytkownicy przeniosą się do nowego serwisu, który z całą pewnością powstanie, bo rynek nie znosi próżni. A wraz z odpływem widzów przeniosą się twórcy i wszystko po krótkim zamieszaniu wróci do stanu równowagi.

Jeżeli jednak nowe opcje zostaną wprowadzone w sposób nieutrudniający życia zarówno widzom jak i twórcom - zyskają na tym wszyscy. Jeżeli wygra najmniej inwazyjna i najbardziej optymistyczna, choć mało prawdopodobna wersja, że będzie się płacić abonament za brak reklam, to ci którzy nie chcą płacić po prostu nie odczują żadnych zmian, natomiast ci którzy zapłacą będą mieli nieco wygodniejszy dostęp do treści. Twórcy publikujący filmy przekonają się natomiast na własne oczy ilu z ich fanów jest skłonnych zapłacić za ich twórczość. Zapłacić, bowiem opłata za subskrypcję jest dla twórcy de facto tym samym, co oglądanie i nieprzewijanie reklam przez widza. Będzie to więc bardzo dobra weryfikacja popularności youtuberów.

Pojawiły się też niestety głosy, że przystąpienie do programu płatnych treści dla twórców będzie poniekąd obowiązkowe. Mimo, że brzmi to nieco nierealnie, nie można takiej opcji wykluczyć. Z pewnością część twórców i tak skorzysta z tej opcji chowając za paywallem najnowsze lub wyjątkowe materiały, a ci którzy nie chcą korzystać z tej opcji znajdą sposób na obejście tego obowiązku. I ponownie będzie to doskonały sposób na weryfikację popularności youtubowych twórców.

Tak czy inaczej, płatny Youtube to coś, co prędzej czy później musiało nastąpić. Przyzwyczailiśmy się, że w internecie wszystko jest za darmo. Tymczasem na tym świecie naprawdę nic nie ma za darmo. Wszystko ma swoją cenę, tylko ta czasami jest gdzieś ukryta, np. w konieczności oglądania reklam. Nie ulega wątpliwości, że internet zdecydowanie zmienił rynek usług (pojawiły się nowe typy, zmieniło się masowe podejście do prawa własności), ale w dłuższej perspektywie rynek dąży do odzyskania równowagi (nowej równowagi, bo do starej nie ma już powrotu). W internecie darmowe treści znajda się tylko wówczas gdy ktoś je tam za darmo włoży, czyli zrezygnuje z własnego wynagrodzenia za pracę. Innymi słowy  - chcesz korzystać z darmowej twórczości innych? Daj coś od siebie w zamian. Dołóż swoją bezpłatną cegiełkę, aby inni mogli z niej skorzystać. Tworzenie dobrej jakości treści na youtube nie jest tanie - kosztuje chociażby czas twórcy, nie licząc kosztów sprzętu i oprogramowania wykorzystanego do nagrania. Dotując swoich ulubionych twórców przyczyniamy się do tego, że są oni w stanie poświęcić więcej czasu na tworzenie lepszych filmów (przynajmniej w teorii). Poza tym praktyka pokazuje, że ludzie zwyczajnie nie szanują tego co dostają za darmo. Co prawda w wypadu, gdy płacą za towar choćby złotówkę eskalacja oczekiwań momentami nie ma końca, ale to już zupełnie inna historia.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (3)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
ptrick
ptrick
29 kwietnia 2015, 09:17
Już dawno są takie serwisy. I jaką maja popularność? Ludzie są naprawdę skąpi, jeśli mają problem z małymi reklamami na YT, ew. z reklamą na początku filmiku, która trwa aż kilka sekund, a potem można ją wyłączyć. Od paru miesięcy mam wyłączonego adblock'a na YT i reklamy jakoś mi nie przeszkadzają.
dawidsab
dawidsab
29 kwietnia 2015, 07:02
Witam! Jestem wręcz przekonany, iż kwestią czasu jest aż pojawi się jakiś odpowiednik "YouTube" (z filmami i muzyką) za darmo i bez reklam. I wtedy "YouTube" na tym straci, bo kto by chciał płacić za brak reklam, albo tracić czas na ich oglądanie? :oczy:
stalewiak
stalewiak
17 kwietnia 2015, 21:18
Sam zarabiam na poradnikach ale raczej nic nie wprowadzę bo będzie odpływ użytkowników.. I tak większość ma adblocplus ale na tym my tracimy .
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto