A A A

Zupełnie przestałem wierzyć w magię crowdfundingu

16 listopada 2016, 10:30 | Czytany 261
Kilka lat temu widząc nowy gadżet na serwisach takich jak Kickstarter oraz Indiegogo czułem ogromne podekscytowanie. Czułem, że wspomagając zbiórkę, mogę się przyczynić do powstania nowego rewolucyjnego gadżetu. Teraz na każdą wiadomość o zbiórce społecznościowej zaczynam wietrzyć podstęp.
Zupełnie przestałem wierzyć w magię crowdfundingu

Dziwicie się mi? Niesłusznie. Przeanalizujcie bowiem historię zbiórek społecznościowych. Zobaczycie wówczas, ile rewolucyjnych gadżetów, na które zebrano pieniądze, w ogóle nie pojawiło się na rynku. O jednym z takich gadżetów napisał mi mój czytelnik.

Mowa tu o projekcie Znaps, czyli magnetycznej wtyczce do ładowania telefonu. Zbiórka na niego okazała się prawdziwym sukcesem. Jego projektanci chcieli zebrać 120 000 dol. na realizację swojego celu. Udało im się jednak zdobyć kwotę kilkadziesiąt razy większą. Konkretnie 70122 osoby wpłaciły na realizację projektu 3 007 370 dol., po czym... słuch o projekcie zaginął.Znaps miał być dostarczony do klientów w listopadzie 2015 roku.

Gadżet nigdy nie został dostarczony do klientów.

Podobnie było w przypadku innych interesujących projektów. Przykładowo, Pirate3D Inc. w 2013 roku zdobyło 1 500 000 dol. na projekt przystępnej cenowo drukarki 3D, po czym upadło. Twórcy gry Ant Simulator po prostu przepili pieniądze. Dosłownie! Wydawali je na alkohol, restauracje, posiadówy w barach oraz striptizerki.

Na serwisach crowdfundingowych nie brakowało jednak również niedorzecznych rozwiązań, które nie mogły zostać zrealizowane, a mimo to odniosły finansowy sukces. Jednym z nich jest opaska Healbe GoBe, która miała zliczać liczbą spożytych kalorii. Rzecz jasna tego nie robiła, bo nie jest to fizycznie możliwe.

Z kolei stworzona przez naszego rodaka, Kamila Adamczyka, maska NeuroOn miała pozwolić na skrócenie dziennej dawki snu do zaledwie dwóch godzin. Ostatecznie okazało się, że jest ona w stanie co najwyżej uchronić użytkownika przed jet lagiem. Przyznam, że jest to przydatne rozwiązanie, ale na pewno nie tak efektowne, jak możliwość skrócenia czasu snu.

Bardzo mnie to boli.

Chciałbym wesprzeć wiele projektów pojawiających się w serwisach crowdfundingowych, jednak obawiam się, że zostanę oszukany, a moje pieniądze przepadną. Nie istnieje bowiem absolutnie żadna forma kontroli nad środkami przekazywanymi twórcom. Projekt zebrał odpowiednią kwotę? Mogą robić z nią, co im się tylko żywnie podoba. W żaden sposób nie odpowiadają przed swoimi klientami.

A może darczyńcami? Rozumiem bowiem, że w serwisach crowdfundingowych nie kupuje się produktu, lecz pomysł na niego, ale wszystko ma swoje granice. Co prawda Kickstarter już nie pozwala na umieszczanie na platformie projektów, które nie mają działającego prototypu. Nie zmienia to jednak faktu, że oszuści mogą to liche zabezpieczenie bardzo łatwo obejść i przejąć pieniądze pozyskane na zbiórce.

Dlatego wspierajcie projekty na Kickstarterze, jeżeli czujecie się mecenasami technologii i chcecie pomagać niezależnym firmom. Jeżeli z kolei jesteście zwykłymi ludźmi, którzy szanują swoje pieniądze, lepiej nie inwestujcie w wynalazki z Kickstartera oraz innych podobnych mu serwisów. Po prostu poczekajcie, aż produkt trafi na rynek i go zwyczajnie kupcie. Jeśli kiedykolwiek tam trafi, co wcale nie jest takie oczywiste.

Źródło grafiki głównej (licencja CC): https://www.flickr.com/photos/analogica/8661000014


Tagi: start-up
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto