A A A

Deepfake po chińsku, czyli kontrowersje wokół aplikacji ZAO

3 września 2019, 15:50
Chińska aplikacja ZAO pozwala użytkownikom wcielać się w aktorów filmów poprzez podmianę twarzy. Jak mają się do tego kwestie bezpieczeństwa w sieci?
Deepfake po chińsku, czyli kontrowersje wokół aplikacji ZAO

Aplikacje mobilne pozwalające użytkownikom na wprowadzanie modyfikacji w swoim wyglądzie, jak np. postarzenie lub odmłodzenie, podbijają serca milionów. Nie inaczej było z chińską nowością o nazwie ZAO. Twórcy tego programu poszli o krok dalej i pozwolili użytkownikom na podstawianie swojej twarzy w miejsce wizerunku aktora filmu. Efekt takiej podmiany możemy podziwiać np. tutaj.

Mamy tu do czynienia ze sztuczną inteligencją i samouczeniem się maszyn. Apka ZAO przeznaczona dla smartfonów z systemem iOS korzysta z odpowiednich algorytmów, by – na bazie przesłanego przez użytkownika zdjęcia lub przygotowanej za pomocą wbudowanego kreatora sesji – wygenerować film z jego udziałem. I tak np. zamiast Leonarda DiCaprio pojawia się chiński odpowiednik Kowalskiego – Chang Tsung. U nas aplikacja ta nie jest dostępna.

Po pierwszych uniesieniach i ogromnej radości z aplikacji, kiedy to Internet zalała fala filmików z podmienionymi twarzami, pojawiły się głosy zwątpienia w kwestii bezpieczeństwa korzystania z ZAO. Chodzi oczywiście o prywatność użytkownika i możliwość podszywania się pod tych, którzy udostępniają aplikacji ZAO swój wizerunek.

W Internecie zawrzało dlatego, że w Chinach rozpoznawanie twarzy stosowane jest np. do uwierzytelniania płatności. Kilka chińskich platform zablokowało więc przesyłanie filmów utworzonych za pośrednictwem ZAO. Decyzję uargumentowano tym, że osoby postronne mogą przejąć oszczędności użytkowników aplikacji poprzez „używanie” ich twarzy i podszywanie się pod nich. Co więcej, kontrowersje narastają także w kwestii zapisu w regulaminie chińskiego programu. Wyrażając zgodę na korzystanie z ZAO, użytkownik zrzeka się praw do przesłanych zdjęć. Twórcy apki mogą zatem wykorzystywać je w dowolny sposób, a zaakceptowanej zgody nie da się cofnąć. Z powodu burzy, jaką wywołał ten zapis, deweloper zmienił regulamin i teraz podkreśla, że chodzi o jedynie wewnętrzny użytek nadesłanych materiałów – na potrzeby rozwoju i promocji programu.

Czy aplikacja, której losy przypominają niedawną historię z wykorzystywaniem danych przez FaceApp, rzeczywiście jest tak szkodliwa, na jaką kreują ją obecnie media? W sieci wrze na temat słuszności rozwoju takiej technologii. Czy jednak słusznie? W końcu warto pamiętać, że również m.in. Facebook w regulaminie zastrzega sobie prawo do korzystania z przesłanych przez nas zasobów...

fot. @AllanXia (twitter)


Paula Jeziorska
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto