A A A

Twitch i Amazon pod lupą

27 października 2020, 08:00
Wydawcy muzyki oskarżają platformę streamingową o lekceważenie naruszeń praw autorskich.
Twitch i Amazon pod lupą

Wcześniej był YouTube

Amazon, właściciel platformy streamingowej Twitch, otrzymał podpisany przez przedstawicieli branży muzycznej list z oskarżeniami o tolerowanie łamania praw autorskich.

 

Nożyczki nie działają

Sygnatariuszami listu są m.in. Recording Industry Association of America (RIAA), Recording Academy, National Music Publishers Association oraz American Association of Independent Music. Utrzymują oni, że za pośrednictwem Twitcha rozpowszechniane są materiały dźwiękowe naruszające nie tylko obowiązujące powszechnie zasady licencjonowania muzyki, ale także wewnętrzny regulamin platformy streamingowej.

W Stanach Zjednoczonych do legalnego strumieniowania muzyki w serwisach wideo niezbędne są dwie licencje. Pierwsza z nich, tzw. licencja mechaniczna (mechanical license), jest zezwoleniem na wykorzystanie utworu w wersji oryginalnej lub dokonanie własnej interpretacji (utworzenie coveru). Druga licencja, zwana synchronizacyjną (synchronization license), to zgoda na włączenie utworu lub jego coveru do materiału wideo.

W liście zarzucono Twitchowi, że uruchomione niedawno w serwisie narzędzie Soundtrack (które miało zagwarantować usuwanie nielegalnie zamieszczonych ścieżek) nie działa tak, jak powinno. Operator platformy umożliwia streamerom korzystanie z muzyki bez upoważnienia – ignorowane są obydwa typu wymaganych licencji.

 

Rośnie jak na drożdżach

Twitch był początkowo wykorzystywany głównie jako platforma do strumieniowania gier. Obecnie używany jest również do streamowania materiałów muzycznych: w drugim kwartale br. na platformie transmitowano ok. 5 miliardów godzin treści na żywo (wzrost o 83% rok do roku). Ze względu na to, że wprowadzony w wielu krajach lockdown sparaliżował działalność koncertową, liczni artyści wykorzystali Twitcha jako platformę do transmitowanych koncertów na żywo. To samo zrobiły tysiące didżejów, prezentując muzykę chronioną prawami autorskimi.

List do Amazona ma prawdopodobnie na celu zmuszenie firmy do wprowadzenia systemu pobierania opłat – takiego samego, jaki pojawił się w serwisie YouTube po kampanii przeprowadzonej przez koncerny muzyczne w latach 2007–2009. Właściciele praw do nagrań mogą uzyskiwać dochody z reklam towarzyszących podlegającym ochronie materiałom audio i wideo.

fot. Tibor Janosi Mozes – Pixabay


Adam Wiśniewski
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto