Ochroń smartfon
Sprytny programista może spróbować obejść zabezpieczenia Apple. Były pracownik NSA (amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego), Charlie Miller, w ubiegłym roku umieścił w AppStore z pozoru bezpieczny program (przeszedł proces certyfikacji), który po zainstalowaniu w smartfonie pobierał wirusa z zewnętrznego serwera. Ofiara była narażona m.in. na utratę kontaktów i zdjęć z pamięci smartfonu. Program Millera miał tylko pokazać lukę w zabezpieczeniach, a twórca o wszystkim poinformował opinię publiczną,
Jeszcze przed instalacją aplikacji użytkownik jest pytany, czy chce dać programowi określone uprawnienia. Jeśli lista uprawnień zawiera kilka punktów, można wyłącznie zgodzić się lub odrzucić wszystkie – nie ma możliwości wyboru konkretnych uprawnień (2). Użytkownik musi sam ocenić, czy instalowana aplikacja ma uzasadnione powody do korzystania z określonych danych lub funkcji. Na przykład klient Facebooka, który scali kontakty z telefonu z listą przyjaciół w serwisie społecznościowym, poprosi cię o dostęp do książki adresów (3). Ale o podobne prawa zapyta także trojan, który wszystkie adresy twoich znajomych wyśle do hakera.

Wiceprezydent Android Engineering Hiroshi Lockheimer, zapytany o konieczność instalowania oprogramowania antywirusowego w smartfonach z Androidem odpowiedział, że powinna to być samodzielna decyzja użytkownika, ale on sam nie uważa, aby było to niezbędne. Jednak w obecnej sytuacji zmasowanego ataku hakerów na ten system to przede wszystkim posiadacze smartfonów z Androidem powinni używać aplikacji antywirusowych (inne smartfony nie wymagają, lub nawet nie mają – jak w przypadku iOS – stosownych aplikacji w sklepach).
Podobnie jak aplikacje antywirusowe na pecetach, także mobilne wersje monitorują na bieżąco aktywność smartfonu i zgłaszają naruszenia bezpieczeństwa. Taka aplikacja działająca bez przerwy w tle może powodować skrócenie czasu działania smartfonu na baterii.

