A A A

Oczy są wszędzie

Kamery, drony, lasery, czytniki biometryczne Jesteśmy obserwowani przez 24 godziny na dobę. Po co i przez kogo? Katarzyna Bielińska

Oczy sa wszedzie

Jeśli wydaje ci się, że spacerujesz po mieście w trybie incognito, niezauważany przez nikogo, jest to tylko złudzenie. Nawet jeśli przechodnie nie zwracają na ciebie uwagi, jesteś obiektem nieco innego rodzaju zainteresowania. Obserwują cię oczy kamer.

Ocean danych

Wprawdzie polskim miastom (nawet tym w najbardziej smart wersji) daleko do chińskiego Chongqing, w którym jedna kamera monitoringu wizyjnego CCTV przypada na sześciu mieszkańców czy nawet Londynu (z 627 707 kamerami obejmującymi 9 milionów mieszkańców), jednak i u nas Wielki Brat patrzy. W Warszawie zainstalowane jest ponad pięć tysięcy kamer (jest ona u nas pod tym względem zdecydowaną liderką). Kiedy do kamer – tych prywatnych i publicznych – dołożymy elektroniczne oczy umocowane na dronach, czytniki tablic rejestracyjnych, detektory wykrywające strzały, systemy gromadzące dane o logowaniu smartfonów do systemu i miejskiej sieci wi-fi, czytniki linii papilarnych umożliwiające dostęp do budynków czy pomieszczeń – otrzymamy cały ocean danych. O nas.

Oczy sa wszedzie

Dorzućmy do tego jeszcze laser, który również może wyłowić konkretną osobę z tłumu — nie dzięki rysom twarzy czy charakterystycznym chodzie, ale po unikatowym rytmie bicia serca. Takie urządzenia, opracowane dla Pentagonu na prośbę amerykańskich sił specjalnych, mogą identyfikować osobę bez oglądania twarzy: wykrywają rytm serca za pomocą lasera na podczerwień. Jetson, bo tak nazywa się to urządzenie (nazwa nawiązuje do Jetsonów, familii z kreskówki science-fiction, zamieszkującej świat pełen futurystycznych gadżetów), używa wibrometrii laserowej, wykrywającej ruch powierzchni spowodowany biciem serca. W ten sposób amerykańskie wojsko może rozpoznać w tłumie terrorystów (w tym celu zostało Jetson został opracowany), jednak historia techniki wojskowej, która błyskawicznie znalazły zastosowanie w codziennym życiu (wystarczy wspomnieć o telefonii komórkowej) pokazuje, że jest jedynie kwestią czasu, aż laser będzie wykorzystywany do „standardowej” identyfikacji, stając się kolejnym źródłem informacji. O nas.

Potrzebny mózg

Pod co te dane są zbierane i przez kogo? Odpowiedź na to pytanie nie jest tak oczywista jakby się wydawało, ale jej najbardziej oficjalna wersja brzmi: informacje te, gromadzone w wersji cyfrowej, mają uławiać miejskim służbom zarządzanie bezpieczeństwem. Bo po drugiej stronie elektronicznych gadżetów (kamer, czytników) siedzą ludzie, którzy monitorują – porządek na ulicach, ruch na skrzyżowaniach, etc.
Powiedzmy sobie jednak szczerze – te rozproszone informacje nic nie znaczą. Aby można było z nich skorzystać, trzeba wyłowić te najbardziej potrzebne, a potem je przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Potrzebne jest coś, co połączy wszystkie te strumienie danych w jeden. Innymi słowy – mózg.

To, jak wygląda praca systemu Citigraf, jednego z najbardziej inteligentnych elektronicznych mózgów, umożliwiających „nadzorowanie” miasta zza komputera, opisał dziennikarz magazynu „The Wired”. Oprogramowanie to działa na bazie czegoś, co produkująca je firma Genetec nazwała „silnikiem korelacyjnym”. Chodzi po prostu o algorytmy, które przeszukują rejestry policyjne oraz dane z różnych rodzajów czujników ulokowanych w mieście, szukając w tych strumieniach danych wzorców i relacji między nimi.




źródło: Genetec/YouTube

Miasto pod kontrolą

Artur Holland Mitchel pisuje, jak w siedzibie firmy Genetec (firmy produkującej i sprzedającej Citigraf i inne produkty wywiadowcze urzędom) Giovanni Gaccione, szef działu bezpieczeństwa publicznego firmy, pokazuje mu, jak działa platforma nadzoru. Mężczyzna zbliża twarz do wielkiego monitora z wyświetloną mapą Chicago, która jest usiana kolorowymi ikonkami – płonących domów, pistoletów, ludzików zapaśników – każdy symbol odpowiada sytuacji awaryjnej. Gaccione wciska guzik „Śledztwo” i zabiera się do pracy nad zgłoszonym napadem. Kilka sekund później na ekranie pojawia się długa lista potencjalnych podejrzanych, w tym wykaz osób wcześniej aresztowanych w okolicy za brutalne przestępstwa, adresy domowe osób zwolnionych warunkowo, mieszkających w pobliżu, katalog podobnych zgłoszeń na numer alarmowy 911, zdjęcia i numery rejestracyjne pojazdów, które w określonym czasie znalazły się w okolicy miejsca napadu, a także nagrania wideo z kamer, które mogły uchwycić dowody przestępstwa, także tych, które zamontowano na przejeżdżających autobusach i pociągach. Cóż, jest to o wiele więcej informacji niż może zdobyć policjant przyjmujący zgłoszenie pod numerem 911, nawet jeśli dysponuje niemal telepatyczną intuicją…

Tymczasem Gaccione sięga do drugiej konsoli z oprogramowaniem o nazwie Valcri. O ile Citigraf służy głównie do przekazywania wczesnych tropów patrolom pędzącym na miejsce przestępstwa, o tyle Valcri jest przeznaczony dla detektywów prowadzących na komisariatach długie dochodzenia. Program pierwotnie opracowano w celu tropienia kręgów przestępców seksualnych, więc jego algorytmy pracują dłużej i subtelniej, szukając głębszych korelacji i wzorców na podstawie danych sprzed wielu lat.

Dane? To nie problem

Podobne systemy jak Citigraf (kupiony i używany w wielu miastach na całym świecie), łączące różne strumienie danych, oferują tacy technologiczni giganci jak Cisco, Microsoft czy Motorola. Na tego rodzaju oprogramowanie jest obecnie prawdziwy boom. Systemy nadzoru (występujące pod bardziej elegancką nazwą „systemy zarządzania decyzjami, ułatwiające reagowanie na incydenty, dzięki większej inteligencji sytuacyjnej”) są często sprzedawane samorządom pod przykrywką pakietów modernizacyjnych smart city, jednak klientami najbardziej zainteresowanymi takim oprogramowaniem (a więc mówiąc wprost – naszymi danymi) są agencje wywiadowcze albo służby imigracyjne i celne. Rząd Stanów Zjednoczonych na bazie podobnego oprogramowania (wyprodukowanego przez firmę Anduril – kalifornijski startup założony przez weteranów SpaceX, Facebooka i Oculusa) zbudował na granicy z Meksykiem tzw. wirtualny mur, pozwalający śledzić migrantów za pomocą sztucznej inteligencji i strumieni danych dostarczanych przez wieże obserwacyjne i drony.

To nie ma końca

Główną zaletą systemów podobnych platform nadzoru jest to, że można je skalować – w zależności od nowych źródeł danych, które pozyskamy. Innymi słowy – do silnika korelacji, jakim jest tego rodzaju oprogramowanie, możemy dolać paliwa. Skąd je wziąć? W czasach, w których udostępnianie danych różnego rodzaju aplikacjom (np. zdrowotnym) jest naszą codzienną rutyną – nie ma z tym żadnego problemu. Właściwie w tej sprawie ogranicza nas tylko wyobraźnia.

No i w sumie dlaczego by tych danych nie podawać? Przecież wszelkiego rodzaju platformy „koordynacji reakcji” działają po to, aby było nam lepiej, bezpieczniej. Przynajmniej tak twierdzą zarządzające nimi instytucje. Bezpieczeństwo – to słowo klucz, które najczęściej pojawia się w debacie publicznej przy tematach związanych z monitoringiem. W badaniu przeprowadzonym przez Fundację Panoptykon zajmującą się ochroną wolności wobec zagrożeń związanych z rozwojem współczesnych metod nadzoru nad społeczeństwem, to właśnie bezpieczeństwo było wymieniane jako podstawowy argument przemawiający za instalacją kamer w miejscach publicznych i na osiedlach. – Wydaje się jednak, że część badanych osób jest świadoma umowności dominującego dyskursu, o czym świadczą pojawiające się sformułowania: „rzekome bezpieczeństwo” czy „bezpiecznie – przynajmniej teoretycznie” – twierdzą aktywiści Panoptykonu.

Bezpieczeństwo czy nadzór?

Przełomy związane z biometrią wywołują zwykle dużo szumu w prasie: technologiczne portale zachwycają się laserami, które mogą potajemnie cię zidentyfikować z odległości dwóch boisk piłkarskich, mierząc tętno czy haczykami, które sprawią, że twój smartfon będzie mógł za pomocą łącza Bluetooth, szpiegować wszystko w pobliżu – od opasek monitorujących aktywność po inteligentną lodówkę. Mało kto poświęca uwagę temu, w jakim kierunku płyną wszystkie strumienie danych. Kto z każdą kolejnym update’em danych o nową biblioteką zbliża się do wszechwiedzy? O nas.

Tyle, że w ogóle nie dostrzegamy tego paradoksu: o ile czasem niezwykle trudno nam znieść uważne spojrzenie obserwującej nas osoby w świecie rzeczywistym czy szczegółową rewizję osobistą, o tyle bez problemu akceptujemy „wzrok” kamery monitoringu czy skanera. – Większość z nas nawet nie zauważa nowych narzędzi nadzoru, co sprawia, że upowszechniają się one poza społeczną kontrolą – twierdzą specjaliści z Panoptykonu. Mało kto zdobywa się na odrobinę przytomności, tak jak ostatnio Michelle Bachelet, komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, która w Genewie trzasnęła ręką w stół i wezwała do wprowadzenia moratorium na wykorzystanie technik rozpoznawania twarzy i innych systemów AI. Pani komisarz ma wiele racji: metody i urządzenia oparte na sztucznej inteligencji mogą zrobić wiele dobrego, ale też wywoływać katastrofalne skutki, jeśli są używane bez uwzględnienia praw człowieka, na przykład prawa do wolności czy równości. Tylko czy zdanie wyrażone przez Bachelet będzie miało większe znaczenie?


Bibliografia

  1. Artur Holland Michel, There Are Spying Eyes Everywhere – and Now They Share a Brain, serwis internetowy magazynu „The Wired”, [dostęp: 21.09.2021]
  2. Matthew Keegan, Big Brother is watching: Chinese city with 2.6m cameras is world's most heavily surveilled, serwis internetowy magazynu „The Guardian”, [dostęp: 21.09.2021]
  3. Will Lennon, The Virtual Wall Documents Show CBP Plans For Surveillance Towers at Us Mexico Border, serwis internetowy Shadowproof.com, [dostęp: 21.09.2021]
  4. Andrzej Jóźwik, Przechodniu, zbiorze danych do ekstrakcji, interesujesz system jako potencjalna ofiara lub napastnik, blog Osobno, [dostęp: 21.09.2021]
  5. David Hambling, The Pentagon has a laser that can identify people from a distance—by their heartbeat, serwis internetowy Technologyreview.com, [dostęp: 21.09.2021]
  6. Kamery monitoringu w Warszawie. Najmniej w Wesołej, najwięcej w Śródmieściu, serwis internetowy Tvn24.pl, [dostęp: 21.09.2021]
  7. Badanie miejskiego monitoringu wizyjnego, zrealizowane przez Fundację Panoptykon we współpracy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich i Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych oraz badanie „Monitoring, prywatność, życie społeczne” Fundacji Panoptykon i Fundacji Projekt: Polska, materiały ze strony internetowej Panoptykon.pl, [dostęp: 21.09.2021]


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Artykuły z wydań

  • 2021
  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 6/2021
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto