A A A

Huawei FreeBuds Lipstick – test słuchawek-szminki

29 grudnia 2021, 10:20
Zabawna sprawa – gdybym został zatrzymany przez służby, funkcjonariusz, przypatrując się zawartości mych kieszeni, ze zdziwieniem odnotowałby fakt, iż noszę przy sobie szminkę. Nie to, że po kryjomu się maluję. Cenię sobie po prostu dobrą jakość dźwięku i oryginalną formę, a słuchawki Huawei Lipstick Buds są pod tym względem w porządku.
Huawei FreeBuds Lipstick – test słuchawek-szminki

Kobieca stylistyka

Są to słuchawki teoretycznie przeznaczone dla kobiet. Ja jednak od paru tygodni nie mogę się z nimi rozstać, nad czym zresztą ubolewa moja luba. Oto bowiem bezceremonialnie zawłaszczyłem sobie przypominające opakowanie szminki puzderko – no, może nieco większe niż plastik kryjący typową pomadkę. Nie zmienia to jednak faktu, że urządzenie wprost nawiązuje stylistyką do kosmetyków – i to nawet gdy zdejmiemy magnetycznie osadzane zamknięcie rzeczonego opakowania.

Wówczas naszym oczom ukazuje się para czerwonych słuchawek – a jakże, barwa „pchełek” to również nawiązanie do szminki. Huawei Lipstick Buds są kompletem wykonanym z tworzywa sztucznego i powielającym pomysł choćby iphone’owych odpowiedników. Nie znajdziemy tu więc silikonowych nakładek ani ściśle przylegających do małżowiny ucha piankowych „wypełniaczy” kanału słuchowego. Zamiast tego jest czerwony, anatomicznie wyrzeźbiony plastik, który jednak został na tyle dobrze opracowany, iż sprzęt nie wypada z uszu nawet podczas truchtu. Innymi słowy, piątka za formę – może i jednolitą, ale za to optymalną.

Jeśli zaś chodzi o samo opakowanie, to zarzut mam jeden: czasem trzeba się natrudzić, by je zamknąć. Jak już zostało wspomniane, pokrywka jest zdejmowalna i łączy się z resztą korpusu nie zawiasem, a magnesem. By zamknąć opakowanie, musimy więc odpowiednio dopasować do siebie dwie jego części. Teoretycznie pomaga w tym jeden ze ściętych boków puzderka – w praktyce jednak o pomyłkę tak czy inaczej łatwo.


Liczy się dopasowanie

Jeśli chodzi o wrażenia z odsłuchu, to jest nieźle – z pewnymi jednak zastrzeżeniami. Jak przystało na słuchawki pozbawione gumek, ich dopasowanie do kanału słuchowego, choćby i było najlepsze, zawsze pozostawi prześwity większe niż w przypadku wyposażonej w nakładki konkurencji. Da się to odczuć i tutaj. Niskie tony, pomimo zastosowania przez producenta sporych, bo 14,3-milimetrowych przetworników, jednak cierpią. Nie znaczy to oczywiście, że ich nie ma – są, tyle że z uwzględnieniem przeciskających się do błony dźwięków z zewnątrz pasmo reprodukowane przez słuchawki Huawei wydajne się… bardziej zrównoważone niż jest w rzeczywistości – i wystarczy sobie bardziej zatkać uszy, dociskając np. sprzęt rękami, by się o tym fakcie przekonać. Z tego względu warto posłużyć się korektorem brzmienia, który przybrał tu formę predefiniowanych ustawień i aktywować podbicie basu – bez obaw, nawet jak ktoś nie lubi dudnienia, nie zepsuje sobie wrażeń. Wprost przeciwnie. Ogółem słuchawki mają czyste, całkiem zrównoważone i bogate w szczegóły brzmienie – nie jest to oczywiście topka, ale np. jazzu słuchałem już za ich pośrednictwem bez większego krzywienia się. Biorąc, rzecz jasna, poprawkę na umiarkowane odcięcie od odgłosów otoczenia.

Niejako pochodną właściwości bezgumkowej konstrukcji „pchełek” jest fakt, że aktywna redukcja szumów nie radzi sobie za dobrze z wycinaniem odgłosów otoczenia. Tak czy inaczej nie warto jednak z niej rezygnować – gdy jest aktywna, słuchawki po prostu ładniej grają. Nie licząc wspomnianych funkcji, oprogramowanie nie ma zbyt wiele do zaoferowania, a opcję podsłuchu otoczenia uznałem za przedni żart producenta.

Słuchawki na co dzień

Z ANC i głośnością lekko powyżej połowy skali słuchawki działają ok. 3 godzin na jedno ładowanie. Z uwzględnieniem doładowywania pudełkiem możemy się zatem spodziewać ok. 12 godzin grania. W praktyce całość ładowałem co trzy-cztery dni. Co ciekawe, wyczerpane słuchawki można bardzo szybko podładować: 5 minut w kasetce przekłada się na ok. godzinę użytkowania, co w warunkach miejskich wystarcza aż nadto.

Zupełnie osobną kwestią jest cena. Aż 1000 zł? Cóż, stanowczo za drogo. Złośliwie można rzec, że to kwota wymierzona w facetów skorych kupić taki prezent swym partnerkom, które to siłą rzeczy nie będą sobie głowy zaprzątać kosztami. Równocześnie jednak, patrząc na nienaganną formę, mam wrażenie, że Huawei FreeBuds Lipstick wpadają już w kategorię towarów luksusowych, gdzie koszty mają przecież drugorzędne znaczenie. A może chodzi jeszcze o coś innego i mamy tu do czynienia – idąc naprzeciw myśli feministycznej – z ukutym przez Huawei i ukrytym w cenie produktu „podatkiem” od bycia kobietą? Każdy z tych tropów jest równie dobry, konkluzja jednak jest tylko jedna: trochę nieracjonalnie, trochę na przekór wzornictwu pokochałem te słuchawki swym gadżeciarskim sercem – ale za takie pieniądze bym ich jednak nie kupił.

 

Huawei FreeBuds Lipstick

Cena

1000 zł

Do testu dostarczył

Huawei, consumer.huawei.com

Dane techniczne

Typ: dokanałowe, bez gumek • Przetworniki: 14,3 mm • Sposób podłączenia: Bluetooth 5.2 • Sterowanie: dotykowe • Inne: łączność z dwoma urządzeniami, IPX4 (słuchawki), wykrywanie noszenia, czujniki dotykowe w obu słuchawkach, aktywna redukcja szumów, oprogramowanie AI Life, czas ładowania – 1 h (słuchawki i etui), odtwarzanie – 4 h (bez ANC), 2:30 h (z ANC) • Wymiary: 70 x 27,4 x 27,4 mm (etui) • Waga: 2 x 4,1 g (słuchawki) + 84,5 g (etui)

Plusy: stylowa, wręcz luksusowa forma • dobrej jakości dźwięk • wygodne • proste w obsłudze • dobrej jakości rozmowy telefoniczne • IPX4

Minusy: za drogie • na co dzień czuć, że jednak słuchawki z gumkami mają przewagę, choćby ze względu na lepszy bas i lepsze ANC


Grzegorz Karaś
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto