A A A

Lenovo ThinkPad P53 – mobilna stacja robocza bez kompromisów

29 marca 2020, 10:20
Mnogość modeli notebooków przekłada się na szeroki wybór dla klienta: od bardzo lekkich i cienkich ultrabooków, przez standardowe uniwersalne konstrukcje aż po mobilne stacje robocze. Urządzeniem z tej ostatniej kategorii, któremu niestraszna żadna ciężka praca, jest Lenovo ThinkPad P53.

[materiał zrealizowany we współpracy z partnerem]
Lenovo ThinkPad P53 – mobilna stacja robocza bez kompromisów

Laptop ten jest najnowszą propozycją producenta, która obleczona w bardzo klasyczną formę jest wypełniona na wskroś nowoczesną technologią. Nie ma tu pogoni za bezramkowym ekranem czy zwycięstwem w konkurencji na najmniejszą liczbę złącz. Ten ważący niespełna 2,5 kg notebook z matrycą o przekątnej 15,6 cala ma prawie wszystko, o czym można dziś pomyśleć. Już przyjrzenie się bocznym krawędziom wytrzymałej, magnezowo-aluminiowej obudowy (wymiary 377,4x252,3x24,5 mm) daje nam informację, że nie szukano kompromisów. Trzy porty USB: dwa 3.1 Gen 1 typu A i jeden 3.1 Gen 2 typu C z obsługą standardów DisplayPort i Power Delivery, dwa gniazda Thunderbolt 3, czytniki kart inteligentnych i kart SD/SDXC, złącze Ethernet i tacka na kartę nano-SIM oraz wyjście HDMI 2.0 i zespolony minijack audio – tak prezentuje się lista wyposażenia dostępnego z zewnątrz. Rzecz jasna nie zabrakło też gniazda do linki zabezpieczającej oraz złącza zasilania – musi być specjalne, gdyż dostarczana moc przekracza 100 W i nie da się tego zrobić za pomocą gniazda USB typu C.

Z zewnątrz...
Pokrywa ThinkPada P53 otwiera się dość lekko, dzięki specjalnie skonstruowanym, dopracowanym zawiasom. Maksymalny kąt odchylenia matrycy jest większy niż 180°, więc z doborem odpowiedniej pozycji do pracy nie ma żadnego problemu. Ekran w dostarczonym nam egzemplarzu był matowy, wykonany w technologii IPS zapewniającej szerokie kąty widzenia, z rozdzielczością 4K, obsługą HDR i Dolby Vision, jasnością 500 nitów oraz pokryciem 100% przestrzeni barw NTSC. Oprócz tego do wyboru są dwa warianty z rozdzielczością Full HD oraz matryca OLED 4K, która zapewnia stuprocentowe pokrycie przestrzeni DCI-P3. Sferę audio w P53 stanowią głośniki stereo z obsługą Dolby Atmos.

Klawiatura Lenovo ThinkPada P53 jest odpornym na zalanie (do 500 ml cieczy), pełnowymiarowym modelem wyspowym z blokiem numerycznym, który ma dodatkowy rząd z czterema klawiszami: znakiem równości (z opcją uruchomienia systemowego kalkulatora), dwoma nawiasami i Backspace - dla osób wprowadzających dużo danych to bardzo miły dodatek. Dwustopniowe białe podświetlenie zapewnia możliwość pracy przy mniejszym natężeniu światła czy wręcz w ciemności. Komfort pisania jest bardzo duży - oczywiście nic się nie ugina ani nie skrzypi – bo punkt aktywacji jest wyraźnie wyczuwalny pod placami, Przyzwyczajenia wymaga jedynie położenie klawiszy kursorów czy takich jak Home, End, Insert i Delete. Poza tym tradycji stało się zadość, bo jednym z urządzeń do sterowania kursorem jest trackpoint – oczywiście z czerwoną osłonką. Oprócz tego użytkownik ma do dyspozycji dość duży, zlicowany z resztą powierzchni, wielodotykowy touchpad, wyposażony w dwa komplety przycisków: jeden u dołu przeznaczony do pracy z touchpadem, drugi u góry tuż pod klawiaturą do pracy z trackpointem. Obsługa tabliczki jest pewna, poślizg jest w sam raz, a klawisze mają niewielki skok.


Przy klawiaturze oprócz włącznika jest też czytnik linii papilarnych, który stanowi jeden z wielu elementów bezpieczeństwa laptopa. W ThinkPadzie P53 znalazły się bowiem układ dTPM 2.0, kamera na podczerwień zgodna z Windows Hello, wspomniany już czytnik kart inteligentnych czy otwarta funkcja uwierzytelniania FIDO (Fast IDentity Online), której pomysłodawcą jest właśnie firma Lenovo. Poza tym można zdefiniować hasła na uruchomienie maszyny, dostęp do UEFI i dysku. Z kolei elementem chroniącym prywatność jest fizyczna osłona kamery internetowej 720p – ThinkShutter.

...i pod maską
Tyle dobrych słów już padło w tym tekście, a jeszcze nie powiedzieliśmy, co kryje się wewnątrz obudowy tego ThinkPada. Trudno nie być zadowolonym z tego, co przygotował producent, gdyż w P53 mogą być montowane najmocniejsze procesory Intela z rodziny Core 9. generacji oraz Xeon. W naszym egzemplarzu był to model Core i9-9880H, czyli ośmiordzeniowy i 16-wątkowy układ taktowany zegarem o częstotliwości 2,3 GHz a w trybie boost aż do 4,8 GHz. Żeby była szansa na wykorzystanie tej mocy, to limit TDP dla tego CPU wynosi 45 W.


Z procesorami Intela współpracuje dwukanałowa pamięć RAM DDR4, przy czym jeśli laptop będzie w wersji z procesorem typu Xeon, to obsługiwana będzie dodatkowo korekcja błędów ECC. W sumie dostępne są cztery gniazda, przy czym dwa są już obsadzone – w testowym wydaniu było to w sumie 32 GB DDR4-2666. Pozostałe złącza – jak i reszta elementów – są dostępne po zdemontowaniu spodniej pokrywy, co wymaga odkręcenia siedmiu wkrętów. Jeśli pokusimy się o tę czynność, to zobaczymy m.in. trzy gniazda M.2 na dyski SSD. Pamięć masową stanowią tu bowiem wyłącznie nośniki M.2 w formacie 2280 obsługujące protokół NVMe. Maksymalnie można tu zainstalować do sześciu terabajtów i uruchomić macierz RAID (obsługiwane są tryby 0 i 1) – my mieliśmy do czynienia z dyskiem 1 TB SSD.


Siłę graficzną tej mobilnej stacji roboczej stanowią dwie karty. Pierwsza to zintegrowana z procesorem Intel UHD Graphics 630, która służy do lżejszych zadań i korzysta z ogólnej pamięci RAM. Prawdziwym mękom można natomiast poddać odrębny akcelerator, którym jest Nvidia Quadro. Najwyższy możliwy do zainstalowania model to Quadro RTX 5000 16 GB, a my mieliśmy okazję oglądać wersję 4000 z pamięcią GDDR6 w rozmiarze 8 GB. Jeśli połączymy to z faktem, że ThinkPad P53 ma certyfikaty od producentów oprogramowania (ISV), to nie będzie zaskoczeniem, że żywiołem tego urządzenia są takie aplikacje jak CATIA, AutoCAD, Maya czy 3ds Max.


Wymiana danych ze światem zewnętrznym jest zapewniona na wszelkie sposoby. Gigabitowa przewodowa karta sieciowa Intela to punkt pierwszy. Potem kolejno mamy moduł Wi-Fi 6, czyli mówiąc inaczej obsługujący standard 802.11ax (2 + 2) – w tej roli Intel AX200, który od razu obsługuje też Bluetooth 5.0. I na koniec dający całkowitą wolność modem LTE z obsługą funkcji lokalizacyjnych.


Dzień roboczy na akumulatorze
Skoro mówimy o komputerze przenośnym, to trzeba też zapoznać się z akumulatorem. Producent wbudował dużą baterię, bo charakteryzuje się ona pojemnością 90 Wh, i deklaruje aż do 16,5 godzin pracy. Jest to potwierdzone testem, ale na pewno dotyczy to najsłabszej konfiguracji i pracy z zadaniami, które nie absorbują wcale akceleratora grafiki i wymagają minimalnego wysiłku ze strony procesora. Od strony praktycznej oczywiste jest, że charakterystyka tego laptopa nie daje szans na pracę pod obciążeniem przez cały dzień bez dostępu do gniazdka elektrycznego. Wyciskanie siódmych potów skończy się po mniej więcej dwóch godzinach, ale bez specjalnego angażowania Nvidii Quadro rezultat na poziomie 7–8 godzin działania jest osiągalny. Energię akumulatora – w czasie normalnej pracy – można uzupełnić do 80 proc. w czasie zaledwie godziny dzięki technologii Rapid Charge.


Od strony oprogramowania Lenovo oferuje Windows 10 Pro lub nawet wersję 10 Pro for Workstation, jeśli jako procesor pojawi się Intel Xeon. Oprócz tego na pokładzie można znaleźć Lenovo Vantage, które służy do zarządzania notebookiem, i Lenovo Performance Tuner (https://LenovoLPT.com), czyli narzędzie pozwalające na uzyskanie optymalnej wydajności i efektywności pracy maszyny jednym kliknięciem. Koligacja i priorytet wątków procesora czy zarządzanie energią jest zindywidualizowana dla poszczególnych aplikacji – na start otrzymujemy wiele predefiniowanych ustawień, do których możemy dodawać własne.


Za te wszystkie dobre rzeczy trzeba oczywiście zapłacić. Konfiguracje modelu Lenovo ThinkPad 53 zaczynają się od 9500 zł. Testowany w materiale model wraz z trzyletnią gwarancją naprawy w miejscu eksploatacji kosztuje 19 400 zł, przy czym można wybrać także cztero- lub pięcioletnią ochronę. Lenovo ThinkPad P53 to naprawdę – jak napisaliśmy w tytule – mobilna stacja robocza bez kompromisów.


PC Format
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności


Sterowniki USB pełne błędów
28 maja 2020
Badacze odkryli pokaźną liczbę błędów w sterownikach USB dostarczanych przez systemy Linux, macOS i Windows.


Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto