A A A

Słuchawki Jabra Elite 4 Active – popływasz i pomorsujesz

1 lutego 2022, 10:20
Tegoroczne targi CES (Consumer Electronic Show) w Las Vegas stały się dla Jabry okazją do premiery m.in. modelu słuchawek Elite 4 Active, które wydają się być młodszymi siostrami Elite 3. Podpowiadamy, kiedy warto pomyśleć o „czwórkach”…
Słuchawki Jabra Elite 4 Active – popływasz i pomorsujesz

Pianka kontra silikon

Wspomniane dokanałówki otrzymałem na dwa tygodnie przed ich debiutem, ale ze względu na embargo trzeba było wstrzymać się z publikacją testu. Czas do zakończenia blokady informacyjnej posłużył mi więc do solidnego przyjrzenia się i sprawdzenia słuchawek Jabra Elite 4 Active, które – w przypadku tych samych wersji kolorystycznych rzecz jasna – na pierwszy rzut oka trudno odróżnić od Elite 3. W porównaniu ze starszymi nowy model słuchawek wygląda niemal identycznie. Podobna uwaga dotyczy również etui ładującego Elite 4 Active, które w przypadku „trójek” jest ciut niższe.

W opakowaniu oprócz zgrabnego pojemnika i słuchawek znajdziemy przewód USB C oraz komplet czterech par nakładek. Swoją drogą, w przypadku słuchawek o sportowym zacięciu sensowniejsze byłoby zastąpienie zwykłych silikonowych kapturków końcówkami z pianki (np. wspaniałymi marki Comply), które podczas zmagań lepiej absorbują pot i skutkują lepszym dopasowaniem do kanałów usznych.

 

Sześć, ale nie dwa naraz

Konstrukcja „czwórek” bazuje na tych samych 6-milimetrowych przetwornikach, siłą rzeczy więc przenoszone jest to samo pasmo, co w „trójkach” (muzyka: 20–20 000 Hz; rozmowa: 100–8000 Hz). Active’y obsługują te samo kodeki (aptX, SBC) i mają tę samą liczbę mikrofonów (4), co starsze siostry. Z racji odmiennej klasy szczelności (Elite 4 Active – IP57 vs Elite 3 – IP55) różnica jednak jest choćby w osłonie mikrofonów, która zapewnia funkcjonowanie najnowszych słuchawek Jabry pod wodą (do głębokości 1 m). Wbudowany w sprzęt moduł Bluetooth 5.2 umożliwia podłączenie do 6 urządzeń, choć – nie wiedzieć dlaczego – nie pozwala na jednoczesną współpracę z dwoma z nich, np. notebookiem i smartfonem. Tutaj nie pomogło nawet zainstalowanie najnowszego oprogramowania układowego ani uaktualnienie aplikacji Sound+. Fajną rzeczą jest natomiast możliwość skorzystania z tylko jednej słuchawki, i to obojętnie której.

 

Czas próby

Świetnie spasowane, małogabarytowe pchełki leżą w uszach (przynajmniej w moich) wręcz idealnie. Ani nie uwierają podczas długich sesji, ani nie mają tendencji do obluzowywania się podczas ruchu. Kluczem do tego jest, rzecz jasna, dobór odpowiednich kapturków (założyłem XS). Dzięki temu zyskamy również dodatkowe wyciszenie hałasów, jeśli ktoś nie przepada za efektem działania ANC (wrażenie zasysania wnętrza uszu).

Parowanie zarówno z komputerami, jak i smartfonami przebiega błyskawicznie i bez zarzutu (sprawdzone na kilku urządzeniach z Androidem, Windowsem, iOS-em i macOS-em). Ze słuchawek płynie soczysty dźwięk, w którym nie brakuje niczego, ani dynamiki, ani poszczególnych pasm. Basy są tłustawe, góra wyrazista, a środki pełne. Tak więc podczas odtwarzania muzyki spisują się znakomicie. Nie oznacza to, że w rozmowach telefonicznych kuleją – wręcz przeciwnie. Głos zbierany przez system mikrofonowy jest czysty, klarowny i wyraźny. Nie ma się do czego przyczepić. W hałaśliwym otoczeniu ANC działa wystarczająco dobrze – ponadto można go dostroić, o czym poniżej.

W kwestii czasu pracy „czwórkom” nie można nic zarzucić: to siedem godzin na jednym ładowaniu oraz 28 h pracy z uwzględnieniem etui. Podane przez producenta czasy mogą być nieco krótsze, jeśli muzyki słucha się głośno i mamy włączony tryb ANC. Nie jestem specjalnie fanem bezprzewodowego ładowania, ale wydaje mi się, że słuchawki za pięć stówek powinny taki mechanizm mieć…

Brawa należą się Jabrze za stale aktualizowaną i ulepszaną apkę Sound+, dzięki której wgramy do słuchawek nowe oprogramowanie, odnajdziemy zapodziane pchełki, wybierzemy preferowaną barwę dźwięku (za pomocą korektora graficznego i predefiniowanych nastaw), ustawimy poziom dźwięków otoczenia docierających do naszych uszu, włączymy bądź wyłączymy aktywną redukcję hałasu – ANC – mechanizm, który można spersonalizować. Jedynym minusem wydaje się brak opcji MySound, za pośrednictwem której da się skalibrować słuchawki, czyli dopasować do charakterystyki naszego słuchu – ale to domena produktów klasy premium.

 

Dla wyciskaczy potu

Nie licząc klasy szczelności IP57 i redukcji hałasu, Jabra Elite 4 Active są słuchawkami niemal bliźniaczymi do Elite 3. Jeśli więc ktoś, słuchając muzyki, podcastów i audiobooków, nie zamierza zraszać bieżni własnym potem i przepływać 20 długości basenów tygodniowo, a ponadto nie ma w kieszeni 500 zł, to powinien wybrać Elite 3. Co jednak, jeśli „trójki” wpadną do wody? Wybór należy do was…

 

Jabra Elite 4 Active

Cena

500 zł

Dostarczył

www.jabra.pl

Dane techniczne

Typ: dokanałowe, stereo • Przetworniki: dynamiczne 6 mm • Sposób podłączenia: Bluetooth 5.2 • Sterowanie: przyciski membranowe w każdej słuchawce • Akumulator: maks. czas ładowania 3 h, czas odtwarzania muzyki do 7 h (z etui 28 h) • Inne: klasa szczelności IP57, aplikacja towarzysząca, obsługa sześciu urządzeń, tryb mono, cztery mikrofony, cztery pary wkładek silikonowych, przewód USB C w zestawie • Waga: 5 g (każda słuchawka) + 37,5 g (etui ładujące)

Plusy: lekkie • doskonale dopasowane • ANC • świetne brzmienie • wysoka jakość

Minusy: wysoka cena • brak ładowania bezprzewodowego • brak kalibracji MySound • brak połączenia z dwoma urządzeniami na raz

 


Adam Chabiński
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto