A A A

Sony PlayStation 5 – wrażenia po trzech tygodniach użytkowania

18 listopada 2020, 15:50
Już jutro w sklepach pojawi się PlayStation 5, kończąc tym samym siedmioletni okres panowania poprzedniej konsoli firmy Sony. Pierwszymi zapowiedziami nowe urządzenie wzbudziło co prawda kontrowersje, jednak po trzech tygodniach użytkowania mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że to dobry sprzęt.
Sony PlayStation 5 – wrażenia po trzech tygodniach użytkowania

Kawał konsoli

W przeciwieństwie do Microsoftu, Sony było nader oszczędne w komentarzach przed premierą. Tak naprawdę można było odnieść wrażenie, że koncern chwali się przede wszystkim dyskiem SSD oraz osobliwym, prowokującym do dyskusji wyglądem urządzenia. Kwestie wizualne to oczywiście pierwsze, co zwraca uwagę po rozpakowaniu sprzętu – podobnie jak jego gabaryty.

PlayStation 5 jest zdecydowanie większą od poprzedniczki. Jej najdłuższy bok ma niemal czterdzieści centymetrów – sprawia to, że bardziej przypomina gabarytami stare magnetowidy niż nowoczesne maszynki do grania. Wiele osób – jak wyżej podpisany – doświadczy więc problemów z jej umiejscowieniem na półce pod telewizorem. Na szczęście jednak urządzenie możemy zarówno położyć, jak i postawić. W obydwu przypadkach robimy użytek z podstawki, która jest w komplecie. W pozycji leżącej jest ona przypinana zatrzaskami, które niestety np. przy podnoszeniu konsoli mogą okazać się niewystarczająco mocne. Problem znika, gdy chcemy PS5 postawić – w takim wypadku robimy użytek ze śrubki. Niezależnie od pozycji sprzętu obsługa jest wygodna, a przyciski i gniazda łatwo dostępne.

Sposób ustawienia urządzenia nie robi również różnicy chłodzeniu, które odprowadza ciepło ze opracowanego we współpracy z AMD układu Zen 2. Procesor ma 8 rdzeni i 16 wątków, pracuje zaś ze zmienną częstotliwością do 3,5 GHz. Również układ graficzny korzystający z technologii AMD RDNA 2 cechuje się zmiennym taktowaniem, które w szczycie może osiągnąć 2,23 GHz. Składające się na niego 36 jednostek obliczeniowych zapewnia do 10,28 TFLOPS mocy obliczeniowej. Konsola ma do dyspozycji 16 GB współdzielonej między jej podzespołami pamięci, zaś magazynem na dane jest dysk SSD o pojemności 825 GB. Do dyspozycji użytkownika pozostaje niecałe 700 GB – niedużo, w przyszłości jednak będziemy mieć możliwość rozszerzenia pojemności dzięki pamięci NVMe Gen4 – opcja ta pojawi się jednak później, wraz z aktualizacją oprogramowania. Póki co kryjące się pod jedną z pokryw obudowy gniazdo m.2 jest nieaktywne, co oczywiście należy poczytać za niedogodność.


Kontroler

Wraz z nową konsolą pojawił się gruntownie odświeżony kontroler. Tym razem nazywa się DualSense i choć zachował rozłożenie przycisków charakterystyczne dla poprzedniego DualShocka, to zmieniło się sporo. Przede wszystkim – akumulator. Znów jest wbudowany, tym razem jednak energię uzupełnimy przez złącze USB-C, co jest oczywiście zaletą, gdyż w razie potrzeby możemy zasilić urządzenie nawet zwykłą ładowarką dla smartfona. Będziemy to jednak robić rzadziej niż w przypadku poprzednika – pad rozładowuje się po ok. 12 godzinach typowego użytkowania.

Rzecz jasna, czas działania może być trochę krótszy, gdy dana gra intensywnie korzysta z nowych możliwości kontrolera. Tutaj wymienić należy przede wszystkim haptykę – czyli poprawione i bardzo precyzyjne oraz zróżnicowane drgania, które pad może generować. Trzymając go w dłoniach, jesteśmy w stanie rozpoznać np. która noga prowadzonego przez nas robota uderza o drewniane molo. Drżenie urządzenia potrafi symulować rodzaj nawierzchni, po której się poruszamy – rewelacyjnie np. odwzorowano podróż metrem w najnowszej odsłonie przygód Spider-Mana.

Sony PlayStation 5

Świetne wrażenie sprawiają też adaptacyjne spusty. Siła nacisku potrzebna do ich aktywacji jest tutaj programowana przez twórców gier. Przekłada się to na unikatowe wrażenia podczas zabawy. Przechodząc Call of Duty, od razu zauważymy, że każda broń, z której strzelamy w grze, różni się od siebie pod względem charakterystyki pracy kontrolera. Celując z ręcznego karabinu maszynowego, dosłownie poczujemy, że mierzenie i posyłanie kolejnych ołowianych piguł wymaga większej siły od puszczania serii chociażby z MP5. Przy odrobinie wprawy można wręcz identyfikować pukawki po tym, jak działają spusty – dzięki temu w grach pojawia się więc nowa, wcześniej niewystępująca warstwa obcowania z danym tytułem. Moim zdaniem – rewelacja!

Pad został również wyposażony w mikrofon (możemy go wyłączyć przyciskiem na obudowie), mamy tradycyjne gniazdo słuchawkowe i podświetlenie – bardziej dyskretne niż w przypadku poprzednika i okalające panel dotykowy. Kontroler świetnie leży w dłoniach. Chwyty – nawiasem mówiąc, nieco większe i trochę bardziej wygięte w łuk w porównaniu do DualShocka – są tu od spodu pokryte drobnymi wypustkami, nie ma więc problemu z utrzymaniem urządzenia nawet w spoconych dłoniach. Przyciski pracują bez zarzutu. Ogółem, po trzech tygodniach użytkowania nie jestem w stanie wskazać poważniejszych wad DualSense’a – niektórym co prawda może nie przypaść do gustu kolorystyka, ale to już kwestia indywidualnych preferencji.


Oprogramowanie

Grając przed premierą, miałem do dyspozycji konsolę działającą na wczesnej wersji oprogramowania. Zabawka wbrew wcześniejszym deklaracjom nie obsługiwała rozdzielczości 8K i zmiennej częstotliwości odświeżania – te jednak, wierzę, powinny pojawić się z biegiem czasu, w końcu sprzęt wyposażono w złącze HDMI 2.1 – technicznych przeciwwskazań więc nie ma. Nie znajdziemy również obsługi rozdzielczości QHD, co zapewne nie ucieszy tych, którzy chcieliby pograć, ustawiając sprzęt Sony przy takim monitorze peceta – obraz będzie wówczas wyświetlany w Full HD.

W swym ogólnym kształcie oprogramowanie przypomina to, co znamy z PlayStation 4 – użytkownicy poprzedniej generacji przesiądą się na nową konsolę bez żadnych problemów. Największą różnicą jest podręczne menu u dołu ekranu, które wywołujemy przyciskiem PS na padzie. To tam znajdziemy powiadomienia, skróty do najczęściej używanych opcji czy możliwość wyłączenia konsoli. Po zagłębieniu się w menu ustawień, odkryjemy zaś, że... zmieniło się stosunkowo niewiele. Największą nowinką są globalne ustawienia dla gier, gdzie możemy sobie wybrać standardowy dla wszystkich tytułów poziom trudności czy tryb graficzny, w jakim gry będą wejściowo uruchamiane.

Sony PlayStation 5

W przypadku wspomnianej grafiki i jej ustawień możliwości mamy dwie: możemy zdecydować się na tryb wydajny lub piękny. Ten pierwszy to na ogół 60 klatek animacji na sekundę przy natywnej dla konsoli rozdzielczości 4K, ale bez dodatkowych „upiększaczy” obrazu. Drugi tryb zaś pozwala kosztem obniżonej liczby klatek, typowo do 30 fps, wyświetlić obraz lepszej jakości, robiąc przy tym użytek z ray tracingu. To – mówiąc w skrócie – metoda śledzenia promieni światła, która sprawia, że sceny w grach są renderowane z obliczanymi na bieżąco odbiciami obiektów, np. w lustrze czy szybie, a także z realistycznymi, rzucanymi tak jak w rzeczywistości cieniami – zależnie od położenia obiektu i źródła światła. To zasobożerny proces – nie dziwi zatem wprowadzanie tego rodzaju ograniczeń.

O tym, jak opisywana tu funkcja wyboru trybu graficznego będzie realizowana, decydują twórcy gry – i dostali oni najwyraźniej dozę swobody. Możemy się więc w praktyce spodziewać tytułów, które korzystają zależnie od przyjętych założeń z klatkażu w zakresie 30–120 fps i rozdzielczości Full HD lub 4K. Teoretycznie 720p również jest obsługiwana, wątpliwe jednak jest, żeby ktokolwiek z niej skorzystał.


W co zagramy?

W przeciwieństwie do konkurencyjnego Microsoftu, który upatruje sukcesu głównie w usłudze abonamentowej, Sony stara się przyciągnąć klientów ofertą tradycyjnie kupowanych w formie fizycznej lub cyfrowej tytułów na wyłączność PlayStation. Ponownie więc możemy spodziewać się gier unikatowych i wywodzących się z uznanych już i świetnie kojarzonych z ekosystemem Japończyków serii. Nie zabraknie również nowości, jak i gier zewnętrznych producentów, które pojawiają się na różnych platformach. Dostęp do pewnej ich części zyskamy, wykupując abonament PS Plus.

To roczny koszt w wysokości 240 zł (pół roku – 100 zł, miesiąc – 37 zł), w zamian jednak co miesiąc dostajemy do pogrania w czasie, gdy subskrypcja jest aktywna, kolejne i wybrane przez Sony tytuły (w bieżącym miesiącu – dwa tytuły PS4 i jeden PS5). To niewątpliwie oferta skromniejsza niż w przypadku konkurencji, historia jednak pokazuje, że z biegiem czasu pojawiają się tutaj niekiedy prawdziwe perełki. W ramach abonamentu PS Plus dostajemy również natychmiastowy dostęp do 20 gier poprzedniej generacji, które zostały ulepszone, by zrobić użytek z dodatkowej mocy obliczeniowej nowej konsoli. Tak długo, jak nasza subskrypcja jest aktywna, mamy do nich nielimitowany dostęp – a są tam prawdziwe hity, które weszły już do kanonu gier.

Nie wolno zapominać również o kompatybilności wstecznej. Na PlayStation 5, oprócz wspomnianych wyżej, podrasowanych gier w ramach kolekcji PS Plus, zagramy w niemal wszystkie gry, które pojawiły się na PS4 – wyjątki to mniej niż 10 pozycji. Konsola pozwoli nam pograć w dany tytuł po pobraniu go z sieci, jeśli zakupiliśmy go w wersji cyfrowej lub po włożeniu płyty do napędu – rzecz jasna w tym przypadku musimy mieć omawianą tutaj zwyczajną wersję konsoli, z napędem optycznym. Oprócz niej w sprzedaży jest jeszcze tańsza o niecałe 500 zł i pozbawiona napędu wersja cyfrowa – bez możliwości odczytywania płyt Blu-ray.

Sony PlayStation 5


PS5 na co dzień

Przez ostatnie trzy tygodnie przeszedłem na PS5 cztery gry, a uruchomiłem ich w sumie kilkanaście. W każdym przypadku konsola pracowała dyskretnie, nie dając najmniejszych powodów do narzekań. Chłodzenie jest tak ciche, że zagłusza je napęd optyczny, gdy włożymy do niego płytę – wirujący dysk jest głośniejszy. Urządzenie przy tym nie nagrzewa się znacznie – tylna ściana jest wyraźnie cieplejsza, oparzenia jednak nam nie grożą.

Szczytowy pobór mocy to niecałe 240 W. Typowo zaś, podczas gry w najnowszą odsłonę Spider-Mana, wynosił poniżej 220 W. God of War z kolei – jedna z najbardziej wymagających gier na PS4 – zadowala się ledwie 130 W. Na ekranie menu głównego konsoli wystarczy ok. 50 W. Jak widać skalowanie potencjału obliczeniowego konsoli działa bardzo dobrze.

Cieszy olbrzymia responsywność urządzenia. Sprzęt uruchamia się w kilkadziesiąt sekund, poniżej minuty też trzeba czekać na włączenie nawet bardziej wymagających, zoptymalizowanych pod PS5 tytułów. Wczytanie zapisu gry w przypadku samodzielnego rozszerzenia Spider-Mana to kwestia... sześciu sekund – i to licząc z przeklikiwaniem się przez menu gry. Dysk świetnie sprawdza się również podczas samego grania: często pojawiająca się w grach opcja szybkiej podróży między sekcjami mapy jest tak błyskawiczna, że twórcy nie muszą używać ekranów ładowania. Dość powiedzieć, że dysk użyty w PS5 ma przepustowość wynoszącą aż 5,5 GB/s, a przy skompresowanych danych – dochodzącą do 9 GB/s.

Dyskusyjna jest oczywiście wspomniana na samym początku forma PlayStation 5. Jednym może się podobać, innym – niekoniecznie. Mnie do gustu przypadła, choć już problemów z ustawieniem sprzętu trochę miałem. Obawiam się, że wiele standardowych półek nowej konsoli Sony nie zmieści. To jednak sprawy w istocie drugorzędne.

Najważniejszym jest fakt, że PS5 to sprzęt niesamowicie przyjemny w codziennym użytkowaniu, błyskawiczny w działaniu i niedający powodów do narzekań w kwestii kontrolera, który jest wyśmienity. Oczywiście konsola cierpi na choroby wieku dziecięcego, jak choćby wymienione wcześniej ograniczenia czy wciąż niedopracowane oprogramowanie, gdzie część funkcji mogłaby działać bardziej intuicyjnie (przykład: w przypadku gier mających wersje PS4 i PS5 w menu konsoli na pierwszym miejscu standardowo pojawia się wersja PS4) – nie burzy to jednak ogólnej pozytywnej oceny. To świetna następczyni PS4, która przypadnie do gustu wszystkim jej użytkownikom, a i podejrzewam, że przekona do siebie sporą rzeszę nowych.

Sony PlayStation 5


Dane techniczne:
CPU: AMD Zen 2, 8 rdzeni, 16 wątków, do 3,5 GHz (zmienna częstotliwość)
GPU: AMD RDNA 2, do 2,23 GHz (zmienna częstotliwość), 36 CU, do 10,28 TFLOPS
Pamięć: 16 GB GDDR6 pamięci współdzielonej, SSD 825 GB NVMe na dane + możliwość rozszerzenia dyskiem NVMe PCIe Gen4 (w przyszłości) + zewnętrzny HDD USB
Napęd optyczny: 4K UHD Blu-ray
Łączność: HDMI 2.1, 2 x USB 3.1 Gen1, USB 2.0, USB-C 10 Gbps, LAN, zasilanie, Wi-Fi ax, Bluetooth: 5.1, zasilanie
Audio: Sony Tempest 3D AudioTech, inne obsługa gier z PS4, obsługa padów PS4 z grami PS4, zgodność z Move, PSVR, arcade stickami, kierownicami, kontrolerami lotu i sporą częścią zestawów słuchawkowych, PS Camera zgodna za sprawą przejściówki
Wymiary: 390 x 260 x 104 mm
Waga: 4,5 kg

Cena: 2300 zł
Do testu dostarczył: Sony, www.playstation.com


Grzegorz Karaś
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto