A A A

Test notebooka Asus ZenBook 14 UX434F

17 grudnia 2019, 16:20
Asus coraz śmielej poczyna sobie w segmencie ultrabooków. Tym razem znana już konstrukcja ZenBook doczekała się modelu, który na pierwszy rzut oka nie różni się zbytnio od poprzedników. Wystarczy jednak unieść klapę, by zobaczyć, że tradycyjny touchpad został tu zastąpiony… drugim ekranem.
Test notebooka Asus ZenBook 14 UX434F

Już jakiś czas temu firma eksperymentowała z rozszerzeniem funkcjonalności gładzika. W modelach z wyższej półki pojawiła się tam możliwość włączenia bloku numerycznego, który przywoływało się na żądanie, wyświetlając go właśnie na touchpadzie. Nakreślone za pomocą dość dyskretnego podświetlenia przyciski odpowiadające za liczby i resztę klawiszy można było włączyć poprzez zmianę trybu jego pracy. Tym razem Asus poszedł dalej: zamiast typowego gładzika dostajemy pełnoprawny drugi ekran.

Inny dotyk

ScreenPad - bo tak Asus nazwał nowy element swego urządzenia - ma trzy tryby pracy. W pierwszym jest on zupełnie wyłączony. W drugim mamy do dyspozycji zwyczajny gładzik i działa on identycznie jak w całej rzeszy mobilnych urządzeń: to po prostu ciemny, matowy i uchylający się w prawym i lewym rogu, co odpowiada za pracę obydwu klawiszy myszy, panel. Warto przy okazji zauważyć, że zabrakło tu osobnych przycisków odpowiadających klawiszom myszy nad lub pod panelem dotykowym. W trzecim trybie zaś - co jest zdecydowanie najbardziej wyróżniającą cechą tego laptopa - możemy posługiwać się tą wydzieloną przestrzenią pod klawiaturą tak jak każdym innym ekranem dotykowym. Pomiędzy wymienionymi sposobami działania przerzucamy się, korzystając z przełącznika zintegrowanego z klawiszem F6.

Patrząc od strony technicznej, ScreenPad jest wyświetlaczem 5,65" w rozdzielczości 2160x1080 i technologii Super IPS. W praktyce zaś to drugi ekran ze wszystkimi tego konsekwencjami. Możemy więc np. przeciągać tam dowolne okno programu, ustawić sobie tapetę, ba, ten dodatkowy wyświetlacz jest nawet widoczny w ustawieniach ekranu tak jak drugi monitor. Co ciekawe, korzystając z touchpada w ten sposób, nie jesteśmy tak do końca pozbawieni jego było nie było podstawowej funkcji, czyli sterowania kursorem myszy. Wystarczy nacisnąć znajdującą się w lewym dolnym rogu ikonkę, by obraz widoczny na ScreenPadzie się przyciemnił, a my wówczas możemy za jego pomocą przejąć kontrolę nad wskaźnikiem w tradycyjny dla laptopów sposób. By przejść z powrotem do wyświetlania obrazu, wystarczy wyłączyć tryb gładzika, zamykając nakładkę przyciskiem X - tak jak zamyka się każde okno w systemie Windows.

Po co taki ekran?

Można tam przerzucić np. potrzebne do pracy notatki, przeglądaną witrynę (choć tu ze względu na wielkość ekranu lepiej ją uruchomić w trybie mobilnym), czy choćby kątem oka oglądać filmy lub klipy z YouTube'a podczas pracy lub przeglądania sieci - w tym ostatnim przypadku dodatkowa przestrzeń sprawdza się chyba najlepiej. Siłą rzeczy jednak takie użytkowanie jest wygodniejsze, gdy mamy do Asusa przypiętą myszkę - w innym wypadku nawigacja oknami może sprawić problem i nie obejdzie się bez posługiwania się skrótami klawiszowymi. Dodatkowy wyświetlacz to również miejsce, gdzie - już przy wykorzystaniu oprogramowania Asusa - skorzystamy ze skrótów do schowka, najczęściej używanych programów, a także zamienimy gładzik w blok klawiatury numerycznej, tak jak to do tej pory Asus miał w zwyczaju czynić w przypadku droższych modeli. Jest to bez wątpienia ciekawe oraz innowacyjne uzupełnienie skostniałej już formuły laptopa i jestem przekonany, że wiele osób skorzysta z tej dodatkowej funkcji. Z drugiej jednak strony - trudno nie traktować ScreenPada, który w istocie nie jest większy od wyświetlaczy w smartfonach, jako co najwyżej bajeru. Niewielka przekątna sprawia, że cierpi na tym użyteczność i raczej niemożliwe jest używanie ScreenPada tak, jak używalibyśmy drugiego, zewnętrznego ekranu. Dobrze, że jest - ale to raczej oryginalny pomysł, gadżet i zarazem sposób, by okazjonalnie rozszerzyć możliwości urządzenia, a nie korzystać z niego na co dzień niezależnie od rodzaju aktywności.

Miła powierzchowność

Sam laptop z kolei to sprzęt, który zaskakuje poręcznością. Podczas testów przenosiłem go bez problemu w torbie - przy wadze 1,26 kg i wymiarach nie przekraczających 32 cm na najdłuższym boku nie stanowiło to najmniejszego kłopotu. W praktyce sprzęt jest niewiele większy od kartki formatu A4, co przy grubości 16,9 mm sprawia, że w podróży po prostu nie przeszkadza. Producent zresztą przechwala się, że jest to najmniejszy na świecie laptop, który wyposażono w ekran o przekątnej 14".

Trudno też nie zauważyć, że ZenBook 14 jest po prostu elegancki. Obudowa wygląda świetnie: klapa to wykończony w morskim błękicie metal szczotkowany na wzór koncentrycznych kręgów, zaś gdy otworzymy urządzenie, wzrok przyciąga ekran otoczony bardzo cienkimi ramkami oraz estetyczna, podświetlona klawiatura, której partneruje wspomniany wcześniej gładzik-ekran. Wyświetlacz to IPS o rozdzielczości Full HD. Możemy zdecydować się na wersję dotykową ekranu - do redakcji dotarł jednak sprzęt pozbawiony tej możliwości. Nie zmienia to jednak faktu, że typowemu użytkownikowi to tak czy inaczej w zupełności wystarczy - ale równocześnie nie jest to wyświetlacz, który zadowoli profesjonalnych grafików. Według deklaracji producenta sprzęt charakteryzuje się 72% pokryciem kolorów NTSC, 100% sRGB oraz zapewnia kąty widzenia równe 178°. Pokrywa z ekranem odchyla się w 145 stopniach, dodatkowo podnosząc tylną część urządzenia, co znacząco przyczynia się do dużego komfortu pisania. Tu zresztą nie bez znaczenia jest również bardzo dobrej jakości klawiatura z dość subtelnym podświetleniem.

Na obudowie znajdziemy jedno złącze USB 3.1 Gen 2 typu C i jedno 3.1 Gen 2 typu A. Ponadto mamy USB 2.0, HDMI, czytnik kart microSD oraz złącze minijack typu combo. Szkoda jedynie że w zestawie z laptopem dostajemy ładowarkę z tradycyjną końcówką. ZenBook 14 od początku sprawia wrażenie konstrukcji nowoczesnej, by nie powiedzieć - ekskluzywnej. Tym bardziej więc dziwi brak możliwości uzupełniania energii poprzez gniazdo USB-C. Tyle dobrze, że ładowarka jest naprawdę mała i bez problemu zabierzemy ją razem z laptopem.

Pokaż kotku, co masz w środku

Jeśli chodzi o wydajność, to laptop nie zawodzi: testowana przez nas konfiguracja z procesorem Core i5-10210U i kartą GeForce MX 250 w codziennym użytkowaniu nie nastręcza żadnych problemów. Dzięki układowi graficznemu Nvidii można nawet pokusić się o granie w mniej wymagające tytuły. Na średnich detalach wyświetlanej grafiki zagramy m.in. w World of Tanks czy CS:GO ze średnią wydajnością przekraczającą 60 kl./s. Niestety, bardziej wymagające gry będą stanowiły dla sprzętu Asusa wyzwanie, któremu nie sprosta bez obniżenia detali grafiki do minimum lub zmniejszeniu rozdzielczości - a i nawet w takich przypadkach działanie będzie problematyczne.

Żywotność baterii należy określić jako poprawną: są lepsze urządzenia, są gorsze. Producent deklaruje ok. 12 h pracy - w praktyce jest jednak nieco mniej: przy przeglądaniu sieci bateria laptopa wystarczy na ok. 10 h, filmy zaś to 9 h pracy. Najgorzej wypada oczywiście granie - tutaj możemy liczyć maksimum na półtora godziny intensywnego użytkowania laptopa. Nie są to wyniki powalające i tu sprzęt wypada gorzej choćby od ThinkPadów z wyższej półki - trzeba jednak przyznać, że te są wyraźnie droższe. Ciekawostką jest fakt zużycia energii przez dodatkowy ekran. Jego włączenie na standardowych ustawieniach sprawia, że czas użytkowania laptopa spada o ok. 50 minut w przypadku przeglądania sieci - jak widać opcjonalny wyświetlacz mimo wszystko lepiej wyłączyć, jeśli chcemy przebywać dłużej z dala od gniazdka.

Praca i sieć

Koniec końców jednak Asus ZenBook 14 nie rozczarowuje - wprost przeciwnie. Jest to produkt świetnie wykończony, zaskakujący pod względem wygody użytkowania i zapewniający wzorową wydajność w codziennym użytkowaniu. Ekran z cienkimi ramkami, jak i dodatkowy wyświetlacz to kolejne zalety urządzenia i równocześnie elementy przyciągające wzrok. To laptop przeznaczony dla bardziej wymagających użytkowników domowych, którzy potrzebują maszyny do codziennej aktywności ze wskazaniem na pracę i przeglądanie sieci - tu ZenBook 14 sprawdzi się wyśmienicie. Równie dobrze jednak mogą po niego sięgnąć użytkownicy biznesowi: ZenBook 14 może być ciekawą alternatywą dla całej gamy konserwatywnie wyglądających, choć smukłych maszyn, na tle których Asus wyróżnia się oryginalnym, ale w dalszym ciągu stylowym wzornictwem i parametrami pozwalającymi na bezstresową pracę w podróży. Słowem - to udana konstrukcja, trzeba tylko pamiętać, że dodatkowy ekran jest w praktyce uzupełnieniem możliwości sprzętu, nie jego główną zaletą.

 

Parametry

procesor: Core i5-10210U

karta graficzna: Nvidia GeForce MX 250 2 GB

pamięć: 16 GB LPDDR3

dysk: SSD Intel 660p 512 GB

ekran: 14" Full HD, IPS

komunikacja: Wi-Fi 5, Bluetooth 5, USB 3.1 Gen 2 typu C, USB 3.1 Gen 2 typu A, USB 2.0, czytnik kart microSD, minijack combo, gniazdo ładowania

akumulator: 50 Wh, trzykomorowa

inne: ScreenPad 5,65", 2160x1080, ładowarka 65 W

wymiary: 319x199x16,9 mm

waga: 1,26 kg

cena: 4800 zł

 


Grzegorz Karaś
Tagi: ASUS, notebook
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Instagramowicze nabrali się na Bali
19 lutego 2020
Użytkowniczka Instagrama nabrała swoich followersów. Sesja zdjęciowa, którą opublikowała, wyglądała jak robiona na Bali...
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto