A A A

Test przetwornika AudioQuest DragonFly Cobalt

27 grudnia 2019, 07:20
Wygląda jak pendrive a jest przenośnym wzmacniaczem słuchawkowym z wbudowanym przetwornikiem DAC – AudioQuest DragonFly Cobalt, który zmienia oblicze muzyki słuchanej ze smartfonów i komputerów.
Test przetwornika AudioQuest DragonFly Cobalt

Najnowszy przenośny DAC z wbudowanym wzmacniaczem słuchawkowym amerykańskiej firmy AudioQuest wygląda jak pendrive zamknięty w metalowej obudowie (nie licząc plastikowej zatyczki). W pudełku dostajemy nie tylko samo urządzenie, ale także przejściówkę z USB-A na USB-C, dzięki czemu zadziała z większością komputerów i smartfonów. Jedyny wyjątek to iPhone'y, których właściciele muszą skorzystać z osobnego adaptera.

Po podłączeniu do notebooka czy smartfona Cobalt, jest niemal natychmiast gotowy do działania – nie trzeba instalować żadnych sterowników. W zasadzie jedyne, co da się w tu zmienić, to częstotliwość przesyłanego audio: od 44,1 do 96 kHz, zawsze będą to jednak 24 bity na kanał. O częstotliwości próbkowania informuje kolor podświetlenia ikony ważki na obudowie przetwornika. I tak dla 44,1 kHz owad przyjmuje barwę zieloną, 48 kHz niebieską, 88,2 kHz żółtą, 96 kHz jasnoniebieską lub purpurową w przypadku MQA (Master Quality Authenticated), o czym za chwilę.

Ponadto system operacyjny zapewnia regulację głośności i... to tyle. Nie ma dźwięku 3D, korektora graficznego ani choćby regulacji tonów niskich i wysokich. Tyle dobrze, że Cobalt ma niemal idealnie liniową charakterystykę, więc jeśli chcesz mieć więcej basów lub podbitą średnicę, wystarczy sparować go z odpowiednimi słuchawkami (lub zainstalować osobny soft, np. darmowy Equalizer APO dla Windows).

Co w MQA piszczy?
MQA – Master Quality Authenticated to zamknięty, płatny, stratny kodek audio, według twórców zapewniający lepszą jakość, niż bezstratne CD-Audio, nie mówiąc już o MP3 czy MP4 (AAC). Pomijając jednak wpływ zgodności z MQA na cenę (by móc się chwalić zgodnością z tym formatem, twórcy muszą opłacać licencję od każdego urządzenia, nie tylko od tych służących odtwarzaniu), równie duże kontrowersje budzi sama jakość. Pomiary wykazują bowiem, że o strojeniu pod konkretne urządzenia odtwarzające można tylko pomarzyć, stąd też i twierdzenia o tym, że dzięki MCQ można słuchać muzyki dokładnie tak, jak chcą twórcy, to co najmniej „nieścisłość". Do tego dochodzą przekłamania wprowadzane przez samo – stratne przecież – kodowanie do MQA. Faktem jest wprawdzie, że dla wielu ludzi sygnał zmieniony w sposób charakterystyczny dla tego formatu jest wprawdzie przyjemny w odbiorze, ale ze zgodnością z oryginałem nie ma to nic wspólnego.

Ostatnia sprawa to dostępność muzyki w tym formacie. Spośród w miarę popularnych serwisów streamujących oferuje go tylko Tidal, ale wybór utworów w wersji Tidal Masters jest znacznie mniejszy, niż w przypadku zapewniającej jakość płyt CD opcji HiFi. Tyle dobrze, że nie trzeba za to dodatkowo płacić, do tego w zestawie z DragonFly Cobalt jest kod na 2 miesiące dostępu do Tidala.

Jak to gra?
Jeśli masz desktopa z wbudowaną sensowną kartą dźwiękową lub dobrego (z punktu słyszenia audiofila) smartfona, efekty są... subtelne. Szum jest niesłyszalny, dynamika dobra, charakterystyka – jeśli ma się już dobre słuchawki – przyjemna. Producent chwali się, że dzięki Cobaltowi można usłyszeć szczegóły, o których istnieniu nie miało się pojęcia. Zgoda, pod warunkiem, że dotychczas podłączałeś słuchawki bezpośrednio do notebooka, bo te są w najlepszym wypadku jedynie poprawne, nawet jeśli to najnowsze MacBooki po kilkanaście tysięcy od sztuki. W takim wypadku Cobalt to faktycznie super sprawa. I nie trzeba do tego szukać ani plików w formacie MQA, ani przełączać się w tryb 24bit/96kHz, wystarczy znane z Audio-CD 16bit/44.1kHz, bo więcej i tak człowiek nie słyszy.

Problemem Cobalta jest jednak cena. Za mniej niż połowę tej kwoty można mieć co najmniej równie dobre przetworniki DAC ze wzmacniaczem słuchawkowym takich firm jak SMSL, Fiio czy Creative. Zaś oferowany przez tą ostatnią firmę model SXFi wyposażony został nie tylko w możliwość kalibracji pod konkretne słuchawki i użytkownika, ale także świetny tryb 3D, dzięki czemu dźwięk zamiast ze słuchawek dochodzi z głośników. I to faktycznie działa. Jeśli zaś szukasz DAC-a ze wzmacniaczem słuchawkowym specjalnie do komputera, wybór jest jeszcze większy – podobnie jak możliwości wpływania na jakość dźwięku, czy obecność opcji przydatnych graczom. Jeśli jednak kasa nie gra roli, a lubisz przesiadywać ze swoim jabłkiem w modnej kawiarni, DragonFly Cobalt to dobry, bezpieczny wybór.

Dane techniczne
interfejs: USB
wyjście: minijack (słuchawki)
wejście: USB-A (zgodne z PC, mac, Android, iOS)
pasmo przenoszenia: bd.
próbkowanie: do 96 kHz/24 bit
dodatkowe: wzmacniacz słuchawkowy, zgodność ze standardem 2.0, w zestawie kabel USB-A – USB-C (100 mm) i pokrowiec ze sztucznej skóry, metalowa obudowa z diodą informującą o formacie audio
wymiary: 57x19x12 mm
waga: 18 g
cena: 900 zł
dostarczył: Audioklan, www.audioklan.eu

 


Aleksander Olszewski
Ocena:
Oceń:
Komentarze (1)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
EUROPA
EUROPA
opera
27 grudnia 2019, 16:00
Przetwornik.
Super fajna rzecz, ale cena wzięta z sufitu!!!
zgłoś do moderacji »
Najnowsze aktualności



Nowy patent Samsunga
8 kwietnia 2020
Koreański producent opatentował ekran, w którym zaokrąglone są wszystkie cztery boki.

Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto