A A A

Test słuchawek dokanałowych SoundMagic TWS50

15 września 2020, 12:50
Słuchawki bez kabla szturmują rynek, co do tego nie ma wątpliwości. Znani producenci opracowują coraz to nowsze modele urządzeń, a i pojawiają się mniej popularne czy wręcz nieznane marki.
Test słuchawek dokanałowych SoundMagic TWS50

 

Wampirza pudernica

 

Do tych ostatnich wypada zaliczyć chińską firmę SoundMagic, bo z jej pchełkami TWS50 miałem okazję chwilę się pokolegować. Małe, skromne w porównaniu z wieloma droższymi modelami słuchawek kartonowe pudełko z okienkiem nie zwiastuje nie wiadomo czego. Istotnie, w środku znajdziemy przypominające wampirzą (bo czarną) puderniczkę etui mieszczące dwie owalne dokanałówki, trzy pary silikonowych wkładek w różnych rozmiarach i krótki przewód USB do ładowania zestawu. I tu spodziewałbym się kabelka z wtyczką USB-C. Niestety. Płonne nadzieje. Zamiast obowiązującego już niemal wszędzie standardu tego złącza Chińczycy postawili na model poprzedni, czyli mikro-USB. Plusem jest natomiast wersja 5.0 standardu Bluetooth, w który to pchełki wyposażono.

Świetny wydaje się płaski kształt puzderka, które powinno zmieścić się w każdej kieszeni. No, do kieszonki na zapalniczkę zippo w jeansach nie wejdzie. Po obróceniu wyciętego w połowie dekielka o 180 stopni odsłonimy wnętrze pudełeczka, gdzie w zagłębieniach spoczywają słuchawki. Przekręcamy pokrywkę i... na obudowie pojawiają się zielone cyfry oznaczające procentowy stopień naładowania stacji dokującej, która – jak chyba we wszystkich tego typu modelach – pełni również funkcję przenośnej ładowarki. Świetny „patent" i takaż realizacja. Po chwili zastanowienia skąd taki pomysł odpowiedź przychodzi sama. Słuchawkom nie towarzyszy apka, w której – oprócz rozmaitych ustawień – przeważnie znajdziemy informację na temat stopnia naładowania/rozładowania słuchaweczek. A szkoda, bo tego typu aplikacje ułatwiają znalezienie zagubionej pchełki czy też aktualizację wewnętrznego oprogramowania.

 

 

Więcej czadu!

 

O ile parowanie pchełek z urządzeniem (laptop, smartfon, tablet) nie nastręcza żadnych problemów, o tyle ich wyjmowanie z dołków w puzderku może być kłopotliwe, gdyż próba podniesienia jednego końca słuchawek skutkuje klinowaniem się ich w stacji dokującej. Ale po znalezieniu sposobu szybko dojdziemy do wprawy.

Mimo iż kształt TWS50 nie jest „fizjologiczny" (można mieć problem z prawidłowym ustawieniem ich w małżowinie), uczucie dyskomfortu pojawić się nie powinno nawet po długotrwałym użytkowaniu i to nawet podczas wysiłku fizycznego (klasa szczelności IPX7). A jeśli tak, to winą należy obarczyć nieprawidłowo dopasowane silikonowe nakładki bądź, jeśli zdecydujemy się na kupno takowych, pianki. Za nieuciążliwość noszenia słuchawek odpowiada też ich nikła masa – 4 g w każdym uchu bowiem nie jest szczególnie dużym obciążeniem.

Obsługa słuchawek jest wręcz banalna i przebiega za pomocą panelików dotykowych wbudowanych w korpusy. Osobiście wolę sterowanie z delikatnym klikiem, gdyż w przypadku czujników dotykowych łatwo o przypadkowe pacnięcie i np. zatrzymanie odtwarzania. A propos sterowania... Jako że dokanałówki TWS50 nie należą do specjalnie skomplikowanych, to oprócz najbardziej podstawowych możliwości (start, stop, poprzedni/następny utwór, ciszej/głośniej, odbieranie/odrzucanie i obsługa rozmów oczekujących) innych funkcji – no, poza obsługą asystentów Google'a i Apple'a oraz możliwości włączania i wyłączania każdej słuchawki z osobna – tu nie znajdziemy. Wielu osobom może zabraknąć aktywnego wytłumienia dźwięków z zewnątrz, choć akurat mnie ten brak nie doskwierał: po prostu nie lubię ani wspomnianej funkcji, ani też nieobecnego tu „podsłuchiwania" otoczenia – wiele osób jednak może się tym poczuć zawiedzionymi. Nie da się również sparować słuchawek z dwoma urządzeniami jednocześnie.

 

 

W neutralności siła

 

Testując słuchawki, odtwarzałem jak zwykle przeróżną muzykę. Przyznam, że moje uszy słyszały sprzęt zarówno z dolnej, jak i z górnej półki. Były też średniaki, którym niewiele można zarzucić. Tak jest i w tym ostatnim przypadku. TWS50 to pchełki, od których brzmienia nie spadają filcowe kapcie, ale jakość jest co najmniej dobra (zastosowano w nich przyzwoity kodek AAC). Tony wysokie, średnie i niskie nie wybijają się, co decyduje o neutralności sprzętu. Nic nie huczy ani nie piszczy. Scena jest przyzwoita. Słuchając jednej z wielu „testowych" płyt wydawało mi się, że małe sześciomilimetrowe przetworniki mają lekką tendencję do dudnienia, ale był to tylko jeden utwór podczas wielogodzinnej sesji. Odniosłem wrażenie, co prawda, że niejako „brak im mocy", ale z drugiej strony przynajmniej ich użytkownikom utrata słuchu nie grozi.

Czas pracy pchełek jest satysfakcjonujący, bo wynosi ok. 6 godzin. Przy czym warto zaznaczyć, że maksymalne czasy rozmów i słuchania muzyki różnią się – „pogadamy" przez telefon o mniej więcej godzinę krócej z TWS50 w uszach niż posłuchamy za ich pomocą utworów czy podcastów. Stacja dokująca wydłuża czas działania pięciokrotnie. Wyczerpane pchełki naładujemy do pełna w godzinę, a etui w półtorej.

 

 

Dwa słowa

 

Gdybym w dwóch słowach miał scharakteryzować pchełki SoundMagic TWS50 napisałbym „mocne średniaki". Zdecydowanym minusem jest brak złącza USB-C, specjalnej apki, możliwości sparowania dwóch urządzeń jednocześnie i ograniczony zasób funkcji, co przy cenie 400 zł może nie zachęcać do zakupu.

Natomiast główne zalety słuchawek to ich niewielka masa i neutralność brzmienia. Nie od czapy jest wspomniana klasa szczelności, cieszy też porządny czas pracy na akumulatorkach. Godne rozważenia!

 

SoundMagic TWS50

Bluetooth: 5.0

Średnica przetwornika: 6 mm

Pasmo przenoszenia: od 20 Hz do 20 kHz

Czułość: 107 dB

Czas rozmów/odtwarzania muzyki/czuwania: 5–6/6–7 h/45 dni

Waga: 4 g każda (etui – 45 g)

Cena: 400 zł

Dostarczył: mp3store.pl

 


Adam Chabiński
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności



Pierwszy iPhone
24 września 2020
Tym razem na pożółkłych kartkach gości pierwszy smartfon wyprodukowany przez Apple'a.

Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto