A A A

Test gry Far Cry Primal

PC Format 05/2016
Wiele zim minęło od czasu, gdy platformówki Prehistorik i Big Nose pozwoliły graczom odwiedzić wyimaginowany świat jaskiniowców. Far Cry Primal zabiera gracza do Europy Środkowej z roku 10 000 p.n.e. i robi wszystko, by ten uwierzył, że naprawdę znalazł się wśród prehistorycznych plemion  a raczej ich hollywoodzkiego wyobrażenia. [MA]

Walka o ogień

Protagonista gry, Takkar, pełni typową w serii rolę zbawcy uciśnionego narodu wybranego. W Primalu okazują się nim pobratymcy bohatera – w przepastnej, urodzajnej krainie Oros, gdzie dotarli w poszukiwaniu pożywienia, czekały na nich głównie prześladowania ze strony dwóch potężniejszych nacji. Pochodzący z północy Udam o posturze i fizjonomii neandertalczyków oraz czczący słońce i ogień Izila w najlepsze zniewalają i mordują współplemieńców dzielnego woja – gdy ten przybywa na miejsce, ostoją udręczonego ludu Wenja jest mała, wyludniona wioska.

Droga do obalenia podwójnej tyranii wiedzie przez samodzielne zdobywanie kolejnych obozów wroga. Wraz z postępami Takkar sprowadza do osiedla kolejnych członków plemienia, w tym osobników, od których otrzymuje mało oryginalne zlecenia fabularne. Fikcyjny język, którym porozumiewają się bohaterowie, brzmi autentycznie – szkoda, że większość z nich tylko wygląda intrygująco i np. kontakty ze zdziwaczałym starcem, któremu pół ręki odrąbali kanibale, kończą się tuż po jego poznaniu. I choć szalone spojrzenie szamana Tansaya zapada w pamięć, trudno tu o drugiego Vaasa Montenegro czy Pagana Mina.

Farming Simulator

Ziomkom Takkara można wybudować w osadzie chaty – jest to nagradzane m.in. dodatkowymi recepturami, a w konsekwencji np. dostępem do skuteczniejszej broni czy lekarstw. W tej odsłonie serii zbieractwo i wytwarzanie przedmiotów nie są tylko dodatkiem – zapas strzał czy łamiących się maczug trzeba stale uzupełniać, zbierając drewno i kamień odpowiedniego rodzaju, a polowanie na zwierzęta i ich oprawianie jest równie istotne jak walka z ludzkimi prześladowcami – bez odpowiednich skór i futer towarzysze nie otrzymają lokum, a Takkar zamarznie, zbyt długo pozostając na mrozie. Gotowych przedmiotów nie znajdzie się ani w łupionych obozach, ani przy ciałach martwych wrogów – praktycznie wszystko należy sporządzić samemu.

W Oros można natknąć się zarówno na niedźwiedzia, jak i na krokodyla, a w obrębie wielu gatunków występują trudniejsze do upolowania rzadkie okazy na czele z legendarnymi bestiami, których schwytanie jest celem osobnych zadań. Te należą zresztą do najciekawszych form wirtualnej aktywności fizycznej, bo losowo generowane wydarzenia w otwartym świecie (uwalnianie jeńców itd.) czy zabawa w szukanie ukrytych tu i tam malowideł naskalnych albo totemów szybko zaczynają nużyć. Większe emocje wiążą się z zajmowaniem osad wroga – im głębiej na jego terytorium się znajdują, tym ciężej wyeliminować strzegące je oddziały wojowników i łuczników.

Ujeżdżanie tygrysa

Na szczęście wśród talentów Takkara znajduje się zdolność oswajania i kontrolowania zwierząt. Dzięki temu przed wślizgnięciem się pomiędzy zabudowania można spojrzeć na obóz oczami sowy, oznaczając patrolujących teren strażników, po czym bez wzbudzania podejrzeń strącić z wieży nieszczęśnika, który mógłby podnieść alarm. W samej infiltracji pomoże skradający się obok tygrys szablozębny, a jeśli subtelność okaże się zbędna, dzielny Wenja po prostu dosiądzie mamuta i wparuje do obozu przez główną bramę, tratując wszystko i wszystkich na swojej drodze.

Choć galopady na kilkutonowych wierzchowcach z trąbami wystąpiły już w Far Cry’u 4, tutaj mimo całej swojej absurdalności sprawdzają się dużo lepiej. Nieobecność broni palnej zmienia też charakter potyczek – istotniejsze są podchody i ciche zabójstwa, a strzały i rzucane włócznie muszą za pierwszym razem trafiać w głowy, bo po chwili ryczący dzicy znajdują się w zasięgu maczugi. Z drugiej strony chętni wcielić się w prehistorycznego Johna Rambo też znajdą coś dla siebie – mogą podpalić oręż lub pociski bądź wykorzystać prymitywne granaty, w ruch pójdą też proca oraz torby pełne rozwścieczonych pszczół.

I właśnie dla takich niecodziennych drobiazgów – oraz pięknego, dzikiego świata, w którym człowiek nie znajduje się nawet w połowie łańcucha pokarmowego – warto w Primala zagrać. Bo choć akcenty rozłożono inaczej, to po prostu jeszcze jeden Far Cry do kolekcji.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Artykuły z wydań

  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 3/2020
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto