A A A

Test gry Kholat

PC Format 08/2015
Makabryczne wypadki, do jakich doszło zimą 1959 roku na zboczach góry Chołatczachl na Uralu, wciąż nie zostały wyjaśnione. Na temat tego, co doprowadziło do zagadkowej śmierci ośmiu rosyjskich studentów i ich przewodnika, fantazjują Polacy ze studia IMGN.pro. [MA]

Poznanie ich wersji wydarzeń wymaga nie lada opanowania, bo choć autorzy żonglują dość zużytymi motywami, klimat ogniskowej opowieści z dreszczykiem budują znakomicie.

Mróz w lecie

O drżenie przed monitorem jest zresztą podwójnie łatwo, bo Kholat to przede wszystkim udana gra eksploracyjna – podczas pięciu godzin potrzebnych do jej ukończenia naprawdę łatwo zapomnieć, jaka temperatura panuje za oknem. Zamieć szalejąca na opustoszałej stacji kolejowej w głębi ZSRR, gdzie gra rzuca cię na początku, stanowi tylko przygrywkę do majstersztyku, jakim okazuje się pogrążona w nocy Przełęcz Diatłowa, nazwana tak po przywódcy nieszczęsnej wyprawy.

Zawodzenie lodowatego wichru, skrzypienie śniegu i niewyjaśnione dźwięki w rodzaju bicia dzwonów dochodzącego ze zrujnowanej cerkwi idealnie współgrają z warstwą wizualną. Wiszący nad ośnieżonymi stokami upiorny księżyc nie dodaje otuchy, jedynymi śladami życia na syberyjskim pustkowiu są płonące pochodnie i tubylcze totemy, a po pierwszym nagłym zgonie gracz wie, że w głębokim cieniu kładącym się między sosnami lub za skalnym załomem często kryje się… coś. O czyhającym w mroku widmie wiadomo tyle, że jeden jego dotyk nieodwołalnie kończy zabawę. Nastrój grozy potęguje fenomenalna muzyka – piękna, smutna i niepokojąca. Ilekroć rozlega się w słuchawkach, gracz kurczowo ściska myszkę, oczekując najgorszego.

Za tobą!

Pracującej wyobraźni nie wchodzą w paradę jakiekolwiek samouczki, nachalne elementy interfejsu czy strzałki pokazujące, gdzie iść dalej. Wyznaczając swoją pozycję za pomocą mapy i kompasu, gracz musi odszukać dziewięć dokumentów, które rzucą światło na paranormalną naturę zjawisk sprzed lat. Świat gry jest otwarty, więc kolejność zwiedzania nie ma znaczenia, ale warto ryzykować bolesnym spotkaniem, by dokładnie przeszukać okolicę. Pozwala to znaleźć notatki dodatkowe, np. wypełniające luki w historii wycinki z gazet i fragmenty dziennika podróżników, oraz służące do szybkiego przemieszczania się po mapie obozy. Szkoda tylko, że postępy są zapisywane automatycznie – po dotarciu do zakończenia nagle okazuje się, że nie da się wczytać stanu gry, by np. poszukać brakujących zapisków.

Z drugiej strony im bliżej końca gry, tym ochota, by zaglądać w każdy kąt i sprawdzać, do czego prowadzą zapisane tu i tam na śniegu współrzędne, maleje. Chociaż niektóre wątki opowieści do samego końca pozostają niewyjaśnione, zaczyna się klarować historia, która fanów horroru i teorii spiskowych raczej nie urzecze oryginalnością – o człowieku popadającym w zezwierzęcający obłęd, z działaniami sekretnej radzieckiej jednostki rządowej w tle.

Stopniowo przestają też działać stosowane przez autorów straszaki. Oskryptowane fragmenty, w których znikąd pojawia się zabójcza zjawa, mogą przerazić tylko za pierwszym razem. Gracz szybko zauważa, że wyłonienie się krwiożerczego cienia spośród drzew jeszcze niczego nie przesądza, bo choć ten podąża śladem gracza, robi to dość ślamazarnie. Na szczęście zdarza się też, że wiedziony ciekawością gracz traci orientację pośród śniegów, dociera do końca ślepego korytarza, zrezygnowany odwraca się… i sekundę potem ginie, ze strachu przewracając monitor.

Andrzej Chyra prezentuje

Autorzy chwalą się pierwszoosobową narracją w wykonaniu Andrzeja Chyry i, w wersji angielskiej, Seana Beana. Obaj panowie rzeczywiście dają radę, przekonująco odgrywając pogarszanie się kondycji umysłu bohatera, ale treść ich wypowiedzi nierzadko odbiega od tekstu na ekranie, często zresztą pełnego błędów, co niestety potrafi wybić z rytmu. Podobnie jest w wypadku innych zgrzytów, np. niezdolności postaci do przechodzenia nad najniższymi nawet przeszkodami. Z drugiej strony słabości bohatera bywają też plusem – bohater wytrzymuje tylko bardzo krótki bieg, potem opada z sił, szaleńczo dysząc, a obraz pokrywa mgła. Jeśli akurat ucieka się przed zwiastującym nieszczęście pomarańczowym oparem, naprawdę można spanikować.

PLUSY:
  • niepowtarzalna atmosfera – zimno i strasznie!
  • doskonała oprawa audio-wideo
MINUSY:
  • problemy z opowiadaną historią
  • główny straszący mógłby wykazywać większy entuzjazm
​​​​​

Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności



Poważna usterka standardu LTE
25 lutego 2020
Naukowcy z Niemiec informują o odkryciu poważnej luki w zabezpieczeniach sieci LTE, która może posłużyć do korzystania na koszt innych...

Apka udająca alkomat
25 lutego 2020
Nie zmierzy poziomu alkoholu we krwi, ale spróbuje oszacować jego ilość w naszym ciele.
Artykuły z wydań

  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 2/2020
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto