A A A

Test myszek, które nie przegryzą portfela

PC Format 1/2020
Profesjonalne myszki dla graczy mogą kosztować nawet 600 złotych, ale zwykle taka inwestycja będzie przesadą. Wystarczy rozejrzeć się, aby znaleźć sensowne urządzenia w cenie do 160 złotych. Grzegorz Karaś/Krzysztof Kempski

Jakość gryzonia w głównej mierze zależy od umieszczonego w niej sensora. Zasada jego działania jest prosta. Emiter odpowiada za wysyłanie wiązki światła, które pada na podłoże. Następnie czujnik odczytuje zmiany w obrazie podłoża wynikające z przesuwania myszki. Sensory w myszkach dzielą się na optyczne i laserowe. O ile w przypadku tych pierwszych emitowane jest światło (na ogół w paśmie niewidzialnym przez człowieka), o tyle drugie korzystają – jak sama nazwa wskazuje – z lasera niewielkiej mocy. Jego wiązka jest bardziej skupiona, dzięki czemu teoretycznie możliwe jest uzyskanie większej czułości i precyzji działania – odbywa się to jednak kosztem większej czułości na jakość podłoża. Skutkuje to też wzrostem kosztów produkcji. W ostatecznym rozrachunku więc to właśnie myszy optyczne dziś dominują. Tak też sprawa wygląda w przypadku myszek, które przetestowaliśmy.

Tylko optyka

Siłą rzeczy w tańszych konstrukcjach nie spotkamy czujników z najwyższej półki – te na ogół powstają wspólnymi nakładami największych producentów akcesoriów i wiodących producentów sensorów na zasadach wyłączności dla danej firmy. W przypadku myszek do 160 złotych znajdziemy więc ogólnodostępne, a nie skrojone na wymiar sensory optyczne. A te mogą być różne. O ile topowe czujniki Pixarta zapewniają precyzję, co do której trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, o tyle już jakość starszych tego typu podzespołów lub tych produkowanych przez mniej renomowanych wytwórców może budzić poważne zastrzeżenia.

Niekiedy na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, który gryzoń jest wart uwagi. Związane jest to z kilkoma faktami. Pierwszy to brak rzetelnej informacji na opakowaniu. Producenci najczęściej eksponują na pudełku przede wszystkim wartości DPI – w myśl zasady, że im wyższa tym lepiej. To strategia marketingowa, która w praktyce nic nie znaczy. Co z tego, że gryzoń potrafi działać w rozdzielczości 10 000 DPI, skoro większość graczy i tak używa myszki w zakresie 800–1500 DPI? Profesjonalni gracze zaś rzadko korzystają z czułości powyżej 1000 DPI. Co prawda można wysnuć tezę, że im wyższa maksymalna czułość, tym lepiej urządzenie radzi sobie z niższymi wartościami, ale w praktyce wnioski takie mogą być pochopne.

Kolejna rzecz to prędkość przesuwu, przy jakiej czujnik pracuje prawidłowo, a także maksymalne dopuszczalne przyspieszenie. To bardzo istotny czynnik: dynamiczne gry wymagają gwałtownych reakcji, a co za tym idzie – prędkich ruchów. Gdy reagując na sytuację, przekroczymy maksymalne parametry, gryzoń odmówi posłuszeństwa, a nasza reakcja nie zostanie przeniesiona na ekran. Innymi słowy, przegramy, bo zawiódł sprzęt, nie człowiek.

Między teorią a praktyką

Najlepsze obecnie sensory cechują się parametrami, które daleko wykraczają poza zdolności motoryczne człowieka. W przypadku np. Logitecha G102 Prodigy producent deklaruje pracę bez zakłóceń przy prędkości nawet 7,92 m/s – dla typowego gracza osiągnięcie takiej prędkości graniczy z niemożliwością. W praktyce bowiem bardzo trudno wykonać ruch szybszy niż 5–6 m/s, zaś przeciętny gracz podczas najbardziej dynamicznych meczy rzadko przekracza 3 m/s.

Wspomniany model myszy Logitecha został wyposażony w topowy sensor – nie wszyscy producenci jednak, jak już zostało powiedziane, takowe stosują. Z duża nieufnością należy więc podchodzić do konstrukcji, gdzie firma nie podaje nazwy sensora lub jego parametrów użytkowych z maksymalną prędkością na czele. Oznacza to na ogół, że wewnątrz myszy znajdziemy czujnik, który z dużym prawdopodobieństwem zawiedzie przy dynamicznej grze. Urządzenia tego typu najczęściej nie mają problemów podczas zwykłej pracy nawet na bardziej wymagających powierzchniach, choć potrafią zawieść już przy prędkościach rzędu 1–2 m/s. Pół biedy jeżeli taka mysz trafi do miłośników turówek lub gier logicznych. Ale już w meczach sieciowych, np. w shooterach czy rozgrywanych na profesjonalnym poziomie RTS-ach, takie ograniczenie będzie sporym problemem.

Równie istotne, jak prędkość jest przekazywanie ruchu bez przekłamań. Chodzi tu przede wszystkim o brak akceleracji pozytywnej – pozbawiona jej myszka przesuwana na tym samym dystansie zawsze precyzyjnie odzwierciedli ruch na ekranie, przesuwając np. postać lub kursor na jednakową odległość. Równie istotny jest brak krótkotrwałych odchyleń od ustalonej charakterystyki (ang. jitter). Zjawisko to objawia się „pływaniem” kursora, gdy próbujemy narysować linię prostą– pojawiają się wówczas widoczne na niej fale lub – gdy zakłócenia są wysokiej częstotliwości – nieregularne drgania, które sprawiają, że na linii pojawiają się ostre krawędzie i załamania.

Dość istotnym parametrem w kontekście szybkiego oddawania ruchu myszki na ekranie jest też tzw. częstotliwość raportowania, czyli liczba odczytów w jednostce czasu. Dla tańszych modeli wartość ta wynosi często zaledwie 125 Hz, co wyraźnie obniża jakość odwzorowywania ruchu kursora na ekranie i powoduje pojawianie się predykcji – co jest związane z poczuciem pewnej „bezwładności” kursora. Ideałem jest tutaj 1000 Hz i dla takich ustawień tego rodzaju negatywne efekty nie są już wyczuwalne.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Artykuły z wydań

  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 4/2020
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto