Test słuchawek - zagrajmy i pogadajmy
Corsair przyciąga uwagę solidnością konstrukcji. Sennheiser wygląda przy nim ubogo, ale to tylko pozory – także ten zestaw jest wykonany starannie, z pomysłem i dużą dbałością o detale. W Sound Blasterze i Kulo nie znajdziesz wielu ekstrawagancji, jednak samej jakości ich wykonania trudno coś zarzucić.
Pod tym względem zestaw Sennheiser nie ma sobie równych. Słuchawki nie uwierają, nie uciskają, są lekkie i w ferworze gry można zapomnieć, że ma się je na głowie. Otwarta konstrukcja z miękkim welurowym wykończeniem zapewnia najlepszą wentylację uszu.
Najatrakcyjniej wyglądające słuchawki Corsair Vengeance 1500 także mają delikatne w dotyku, wykończone welurem nauszniki, które jednak zbyt mocno ściskają głowę i nie zapewniają już tak dobrej wentylacji uszu. Ponadto zestaw waży trochę za dużo.
Na drugim biegunie uplasował się Genius Cavimanus, który odtwarzał testowe utwory w sposób bezbarwny, z przytłumionymi wokalami i mało atrakcyjnym basem.
Trzy najlepsze zestawy korzystają z Dolby Pro Logic IIx, zestaw Tt eSports – z DTS Neo. Firma Creative Labs ma własne rozwiązanie surround z certyfikatem THX. Pozostałe modele wykorzystują rozwiązanie Xear 3D firmy C-Media.
W wypadku wszystkich zestawów włączenie dźwięku 3D rzeczywiście poszerza wrażenie przestrzeni, często dodając także nieco niskich tonów i uwypuklając dialogi. Jednak żadne słuchawki nie zapewniają wrażenia takiego, jak typowy zestaw głośnikowy 5.1 czy 7.1.
Podobna sytuacja ma miejsce w grach, ale tu duże znaczenie mają także czyste tony wysokie, bo o nadchodzącym niebezpieczeństwie często informuje delikatne szuranie, szeleszczenie, sapanie przeciwnika. Słuchawki o słabych tonach wysokich gorzej sprawdzą się w tej roli. Bezbarwny dźwięk z Geniusa czy SpeedLinka nie nabierze charakteru nawet po włączeniu trybu 3D.
