A A A

Test słuchawek Jabra Elite Active 65t

PC Format 4/2019
Długo namawiano mnie na wypróbowanie bezprzewodowych słuchawek. Odpowiedź była jedna: kabel to kabel. W końcu uległem. [ACH]

Testy rozpocząłem od zweryfikowania tego, co podaje producent. Deklaracje mówiące o maksymalnym czasie działania wynoszącym 5 godzin mają pełne pokrycie. Cztery godziny i trzy kwadranse nieustannego słuchania muzyki przy głośności ustawionej gdzieś pomiędzy 2/3 a 3/4 maksymalnego jej poziomu odessały akumulatorki do cna.

Po 20 min przebywania w puzderku słuchawki naładowały się do połowy. Posługiwanie się wbudowanymi panelikami jest intuicyjne. Dużym plusem jest delikatny ich „klik”. To przewaga w stosunku do podobnych zestawów obsługiwanych dotykowo, w przypadku których łatwo jest o omyłkowe muśnięcie słuchawek np. podczas poprawiania włosów.

Dyskretny urok burżuazji

Po nieostrożnym otwarciu puzderka słuchawki mogą z niego wypaść – nie są bowiem wyposażone w magnesiki neodymowe, które utrzymywałyby pchełki w pudełku. Za to świetnie trzymają się w uszach – nawet po wielogodzinnej sesji uczucie dyskomfortu po prostu zdaje się nie istnieć. A to brzmienie… Mimo sportowego wyglądu pchełki grają bardzo dobrze, acz neutralnie, co z kolei nie znaczy jednak, że płasko. Wręcz odwrotnie: na dość szerokiej scenie pręży rozsądne muskuły bas świetnie zrównoważony przez tony średnie i wysokie. Jakość aspirująca do poziomu słuchawek może nie audiofilskich, ale takich z górnych półek. Klasa!

Słuchawki z Okocimia?

Nie dość, że „sześćdziesiątki piątki” przekonały mnie do siebie w miarę neutralną charakterystyką, to jeszcze świetnie nadają się do rozmaitej aktywności fizycznej. Spełniają bowiem normę IP56 – odporność na pył, pot i zachlapanie. Również piwem. Co ma tu do rzeczy napój alkoholowy? Otóż firma Jabra należy do przedsiębiorstwa GN (o telegraficznej proweniencji) w 1869 roku powołanego do życia za sprawą duńskiego przemysłowca Carla Frederika Tietgena.

Ów dżentelmen cztery lata później założył kopenhaski browar Tuborg, który – podobnie jak nasz Okocim – został w kolejnym stuleciu przejęty przez Carlsberga. Szkoda, że Jan Ewangelista Goetz – pan na okocimskich włościach – zamiast na piwowarstwo nie postawił na telegraf elektromagnetyczny Morse’a. Może mielibyśmy równie dobre słuchawki, co Duńczycy.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności


YouTube walczy z mową nienawiści
13 grudnia 2019
Serwis zaostrza zasady dotyczące publikacji treści i zapowiada usuwanie filmów obrażających lub poniżających innych z powodu ich rasy,...


Artykuły z wydań

  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 1/2020
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto