A A A

Test słuchawek Sennheiser Momentum True Wireless

PC Format 4/2019
True w nazwie tego modelu być może jest nawiązaniem do braku przewodu łączącego obydwie słuchawki z czym mamy do czynienia szczególnie w przypadku modeli sportowych. Dokanałówki Sennheisera to jednak nie dość, że odmienne przeznaczenie, to zupełnie inna liga. [ACH]

Nawet na bezkabelkowych sceptykach, do których się zaliczam, Sennheisery Momentum True Wireless zrobią ogromne wrażenie – chyba, że ktoś chował się na boom-boksie lub całe życie mieszka przy autostradzie. Rozległa scena niczym Opera Leśna w Sopocie, głęboki (ale bez przesady) oddech, soczysty bas, solidna średnica i szczegółowa (może czasem za bardzo) góra powinny zadowolić nawet Filharmoników Wiedeńskich, choć ci z racji lokalnego patriotyzmu najpewniej używają sprzętu AKG. Naturalne i przestrzenne brzmienie pchełek naprawdę nie ustępuje parametrom dobrych słuchawek przewodowych o znacznie większych przetwornikach niż zastosowane w pchełkach 7-milimetrowe, dynamiczne maleństwa o audiofilskim zacięciu. Ponadto nosi się je wręcz komfortowo – nawet po kilkugodzinnym słuchaniu muzyki trudno odczuć dyskomfort w postaci rozpierania czy uwierania w uchu.

Szczurzy kuferek

W zestawie znajduje się etui ładujące, które za pomocą magnesików neodymowych solidnie utrzymuje wewnątrz parę słuchawek, przewód USB-C -> USB-A, 4 pary silikonowych wkładek o różnych rozmiarach oraz instrukcja obsługi. Co by nie powiedzieć, niewielkie puzderko obleczone szarą tkaniną wygląda ekskluzywnie, estetycznie i gustownie. Może jednak być z nim problem. Etui ładujące (plus za gniazdo USB-C) jest bowiem mało zgrabne i – jak to określili dziennikarze „The Wired” – gdyby miało uchwyt i kółeczka przypominałoby szczurzy bagaż z filmu „Ratatuj”. Trudno się z taką opinią nie zgodzić. Efekt jest taki, że uwiera w kieszeni względnie nadmiernie ją wypycha. Ratunkiem w tej sytuacji wydają się spodnie z obniżonym krokiem lub bojówki z kieszeniami na wysokości kolan. Tutaj dla inżynierów Sennheisera wzorem mogłaby być duńska szkoła designu owocująca takim cacuszkiem jak niebywale pomysłowe etui słuchawek Earin M–2 lub choćby stacyjka dokująca modelu Jabra Elite (Active) 65t.

Zły dotyk

Jak większość tego typu i tej klasy słuchawek tak i te obsługuje się je dotykowo. W Sennheiserach Momentum True Wireless rolę interfejsu pełnią wkomponowane we wkładki srebrzyste paneliki indukcyjne z logo firmy, które są tak czułe na dotyk, że sterowanie dźwiękiem może sprawiać kłopot. Wystarczy bowiem musnąć powierzchnię metalu raz za dużo i zamiast, dajmy na to, zatrzymać odtwarzanie usłyszymy kolejny utwór. Do dyspozycji mamy również funkcję przezroczystego słuchania (transparent hearing) – dwukrotne dotknięcie panelu prawej słuchawki włączy podsłuch dźwięków otoczenia lub umożliwi prowadzenie tradycyjnej rozmowy bez konieczności wyjmowania słuchawek z uszu. Inteligentna pauza zaś automatyczne zatrzyma muzykę po wyjęciu z uszu słuchawek i wznowi jej odtwarzanie po ich ponownym umieszczeniu w małżowinach. Kto jednak opanuje listę komend i komu nie zadrży palec, ten z subtelnej obsługi powinien być zadowolony. Najpewniej będą to kardio- i neurochirurdzy z melomańskim zacięciem. Niezależnie od czułości interfejsu słuchaweczki „siedzą” w kanałach świetnie i nie ma obaw o wysunięcie. Mimo to Momentum TW trudno polecić do używania na siłowni lub do biegania. I nie chodzi bynajmniej o obawy związane z wpływem potu na sprzęt, który oznaczono klasą odporności IPX4. Wydaje się, że wkroczenie do królestwa Adidasa, Everlasta i Nike z wysmakowanym płóciennym etui mieszczącym słuchawki kojarzone z audiopurystami, którzy nie jedzą kapusty, bo wpływa to negatywnie na odbiór basów, wydaje się mocno ryzykowne. Żarty żartami – i tak podczas sapania, szurania i innych hałasów nie usłyszymy różnicy pomiędzy tymi świetnymi dokanałówkami a modelami tańszymi np. o połowę.

Apka do poprawy

Użytkownicy smartfonów bądź tabletów działających pod kontrolą systemów Android i iOS mogą pobrać z odpowiednich sklepów ascetyczną apkę, w której sprawdzą stopień naładowania słuchaweczek czy za pomocą prostego i intuicyjnego korektora graficznego ustawią nasycenie dźwięku poszczególnymi tonami. Oprogramowanie „zenków” nie ma oszałamiających możliwości i wydaje się, że wymaga jeszcze dopracowania. Uwaga ta w szczególności dotyczy wskaźnika rozładowania, który podczas testów w zagadkowy sposób zatrzymał się na poziomie 60 proc. po półtorej godziny słuchania muzyki non-stop. W takiej sytuacji warto zawierzyć wskaźnikowi na pasku statusowym smartfona, który precyzyjniej wskaże procent zużycia akumulatorków dousznych pchełek.

Frycek ogrodnik

I pomyśleć, że niewiele brakowało, a zamiast słuchawek mielibyśmy dajmy na to… róże odmiany Sennheiser. Urodzony w 1912 roku założyciel firmy Fritz interesował się bowiem zielenią i architekturą krajobrazu. Na szczęście dla naszych uszu nie został jednak ogrodnikiem, lecz oddał się innej pasji – elektrotechnice. „Szczęście to zbieg okoliczności i gotowość” zwykł mawiać Fritz Sennheiser.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Artykuły z wydań

  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 6/2019
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto