Test tanich monitorów
Zdecydowanie najlepszy monitor w testach – błyszczał w szczególności pod kątem jakości matrycy. Wprawdzie delta E nie była tak dobra jak ta, którą mogą zaoferować opisywane obok propozycje Lenovo oraz BenQ, jednak 3,22 to wciąż przyzwoity wynik. Tym bardziej, że należy dodać do tego bardzo dobre kąty widzenia, niezłe przejścia gradientowe i świetną kalibrację kolorów – temperatury bieli w trakcie testów oscylowały blisko wzorcowego 6500 K. Model XUB2493HS znalazł się także w czołówce, biorąc pod uwagę wyposażenie – mamy tutaj nie tylko po jednym złączu HDMI, DisplayPort oraz VGA, ale także wbudowane niezłe głośniki i wyjście słuchawkowe. Pełnię szczęścia dopełniają możliwości regulowania obrazu – nie tylko kąta nachylenia, ale także wysokości. Jako jedyna Iiyama nie zapomniała także o funkcji pivot. Obrócenie monitora do pionu przydaje się częściej, niż mogłoby się to wydawać. Za wszystkimi zaletami idą jednak spore rozmiary – choć monitor jest bezramkowy, to sporo waży (o około 2 kg więcej od konkurencji) i zajmuje dużo miejsca na biurku, mimo że to wciąż tylko 24 cale.
PLUSY:
- bogate wyposażenie
- niezła matryca
- bezramkowy ekran
- regulacja położenia ekranu (w tym pivot)
- spore rozmiary i ciężar
Producent GW2480 dał się w ostatnich latach poznać głównie jako twórca monitorów przeznaczonych stricte do gier – wyróżniających się zresztą osłonami antyrefleksyjnymi dołączanymi wraz z urządzeniem. Tymczasem wraz z tym modelem BenQ przypomina wszystkim, że potrafi też tworzyć propozycje biznesowe/domowe. Mamy bowiem do czynienia z bliską ideałowi matrycą IPS (a na pewno najlepszą możliwą za te pieniądze), która w testach zdeklasowała konkurencję – delta E wynosząca 2,09 to wynik znakomity, podobnie jak bliska idealnym 6500 K temperatura kolorów. Wręcz doskonałe są też przejścia gradientowe, słabiej natomiast wypada kontrast, ale wciąż jest to wynik powyżej przeciętnej. W czym więc GW2480 okazało się słabsze od zwycięzcy rankingu? Głównie w możliwościach regulacji ekranu – mamy tutaj jedynie szansę na zmianę kąta nachylenia oraz powieszenia monitora na ścianie. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli nie potrzebujemy pivota, to jest to propozycja chyba rozsądniejsza od Iiyamy – nie dość, że wyposażona w (niewiele, ale jednak) lepszą matrycę, to jest zauważalnie tańsza.
PLUSY:
- doskonała matryca
- przyzwoite wnętrze
- lekka, bezramkowa konstrukcja
- małe możliwości regulacji położenia ekranu
Kiedy parę miesięcy temu dostałem ten monitor w ręce, nie mogłem uwierzyć, że za tak niewielkie pieniądze (to najtańszy sprzęt w testach) można oferować matrycę IPS bijącą na głowę nawet parokrotnie droższą konkurencję. A do tego Li24-10 świetnie wygląda – to jeden z pierwszych bezramkowych tanich ekranów, absurdalnie przy tym lekki i kompaktowy – nazwanie go przenośnym nie byłoby dużym nadużyciem. Producent postarał się do tego o nieprzynoszącą wstydu matrycę, ze świetną deltą E (2,48!) i bardzo dobrymi gradientami oraz temperaturą kolorów (maksymalne odchylenie to zaledwie 150 kelwinów). Inna sprawa, że przy okazji mamy do czynienia z monitorem będącym kwintesencją całej kategorii i odzwierciedleniem tego, na czym oszczędzają niemal wszyscy producenci modeli w tabeli na poprzednich stronach. Nie uświadczymy tutaj ani DisplayPortu (jest HDMI i VGA), ani głośników czy choćby wyjścia słuchawkowego. Nie ma też co liczyć na możliwość regulacji położenia ekranu wykraczającą poza kąt nachylenia. Nie zmienia to jednak faktu, że Li24-10 jest bardzo dobrą propozycją na niewielkie biurko, a przy tym wyraźnie najtańszą w zestawieniu. Niskie miejsce w rankingu to po prostu znak, że konkurencja nie śpi.
PLUSY:
- świetny stosunek jakości do ceny
- bezramkowy ekran
- niezła matryca
- niewiele złączy
- okrojone wyposażenie
- niewielkie możliwości regulacji położenia ekranu
Na szarym końcu zestawienia, w dodatku dość drogi – skąd więc wśród polecanych modeli? Wszystko zamyka się w słowie „design”. Pod nazwą PDS241 kryje się bowiem specjalna edycja Porsche. I choć monitor nie nawiązuje w żaden sposób do słynnej marki samochodów, to wyglądem, a przede wszystkim projektem powala na kolana. W przeciwieństwie do pozostałych urządzeń w stawce, jest bowiem nie tylko ultralekki i bezbramkowy, ale także niemal w całości płaski – bez żadnego wybrzuszenia na plecach, na którym znaleźć mogłyby się złącza HDMI czy DisplayPort. Takowych w tej propozycji AOC po prostu nie uświadczysz, jedyny „kontakt ze światem zewnętrznym” PDS241 zapewnia port miniHDMI, umiejscowiony... w podstawce urządzenia. Dopiero poprzez kabel i dołączoną przejściówkę, można podłączyć się do komputera. Minimalizm widać jednak także w menu ustawień – to możliwe do wywołania poprzez przyciski na obudowie jest mocno okrojone. Aby nieco zagłębić się w możliwości zmian parametrów, należy sięgnąć po dołączony na płycie program. A i wtedy okazuje się, że temperatury kolorów nie sposób ustabilizować w okolicach wzorcowych 6500 K. Inna sprawa, że AOC wcale nie wyposażyło monitora w słabą matrycę. PDS241 stał się po prostu ofiarą własnego minimalizmu – to właśnie okrojeniu z wielu, mimo wszystko istotnych opcji, zawdzięcza ostatnie miejsce. Nic nie odbierze mu jednak Grand Prix za design.
PLUSY:
- genialny design
- minimalistyczny wygląd...
- ...na którym cierpi wyposażenie
- przeciętna matryca

