A A A

Test tanich monitorów

PC Format 12/2018
W 2018 roku konkurencja na rynku tanich monitorów jest już tak duża, że za niewielką ceną musi stać dobre wykonanie. W innym wypadku urządzenie po prostu przepadnie w walce z innymi. Wciąż jednak można się naciąć i trafić na słabe ekrany, przed czym spróbujemy uchronić niniejszym testem. Tomasz Lubczyński

Podsumowanie testu

Jeśli ktoś po lekturze wstępu do testów miał obiekcje co do prawdziwości stwierdzenia, że tanie monitory mogą być wyposażone w bardzo dobre matryce, to wyniki przedstawione w tabeli na poprzednich stronach nie pozostawiają wątpliwości. Wśród modeli wziętych pod lupę znalazły się prawdziwe perełki, jeśli brać pod uwagę jakość wyświetlanych kolorów. Wyróżniony na sąsiedniej stronie (bo przy okazji bardzo tani) Lenovo L24i może pochwalić się znakomitym wynikiem delty E (2,48), a drugi w końcowej klasyfikacji BenQ GW2480 okazał się jeszcze lepszy (2,09). Oba wyniki pozwalają natomiast brać te monitory pod uwagę w kontekście amatorskiej (a nawet na poły zawodowej) pracy nad grafiką. Tym bardziej, że niczego sobie są też przejścia gradientowe.

Żywe kolory

Wszystkie przetestowane sprzęty okazały się jednak pod tym kątem co najmniej dobre, różnie natomiast wypadały temperatury kolorów – zdarzały się wyniki świetne, bardzo bliskie wzorcowych 6500 K, jednak niektóre monitory rozmijały się z idealnymi wartościami o dobre tysiąc kelwinów. Dziewięć z dziesięciu testowanych matryc zostało wykonanych w technologii IPS, więc poza świetnym odwzorowaniem barw mogły poszczycić się bardzo dobrymi kątami widzenia. Niemal wszystkim nie można było w tej kwestii niczego zarzucić.

W momencie, gdy mówimy o monitorach bardzo tanich – zdecydowana większość kosztuje poniżej 700 zł, sporo nie przekracza nawet 600 – na czymś trzeba było zaoszczędzić. Padło na wszystko to, co w codziennym użytkowaniu po prostu zbędne. Stąd też złączy mamy w wielu monitorach jak na lekarstwo. HDMI, czasem VGA i tyle. DisplayPort jest rzadkością, jednak trudno uznać to za sporą wadę – wszak do wyświetlania rozdzielczości Full HD w 60-75 Hz wystarczy zwykłe HDMI. Podobnie za czepialstwo należałoby uznać wytykanie braku opcji przeznaczonych do gier czy choćby głośników. Choć te ostatnie w paru chlubnych wyjątkach znaleźć można. Za pełnoprawny minus wielu użytkowników uzna natomiast zapewne bardzo ograniczone możliwości regulacji położenia ekranu. Większość monitorów pozwala tylko na jego pochylenie, nie uwzględniając zmiany wysokości, nie wspominając już o pivocie. Tutaj honor całej stawki ratuje zwycięzca – Iiyama XUB2493HS, którą swobodnie można obrócić o 90°, a także dostosować do wzrostu osoby przed nią siedzącej.

Bez oszczędności

Przy narzekaniu na cięcia w wyposażeniu trzeba zaznaczyć, że ograniczenia budżetu nie dotknęły w żaden sposób jakości wykonania i designu. Właściwie wszystkie testowane monitory wyglądają doskonale, do tego stopnia, że łatwo uznać je za zdecydowanie droższe niż w rzeczywistości. Wszyscy producenci podchwycili już na szczęście trend zapoczątkowany jakiś czas temu przez AOC i Lenovo – mamy do czynienia z monitorami bezramkowymi, bardzo cienkimi i lekkimi. Całość robi świetne wrażenie, dopełniając zresztą przeświadczenie, że obcujemy z urządzeniami premium, nie zaprojektowanymi naprędce i wyprodukowanymi po kosztach. Czuć tutaj każde wydane na stworzenie sprzętu euro, jak również sama inwestycja jest każdego euro warta. Ceny najtańszych propozycji mogą jednak wywołać poczucie winy u kupującego – toż to kradzież w biały dzień!

1. miejsce - Iiyama Prolite XUB2493HS

Zdecydowanie najlepszy monitor w testach – błyszczał w szczególności pod kątem jakości matrycy. Wprawdzie delta E nie była tak dobra jak ta, którą mogą zaoferować opisywane obok propozycje Lenovo oraz BenQ, jednak 3,22 to wciąż przyzwoity wynik. Tym bardziej, że należy dodać do tego bardzo dobre kąty widzenia, niezłe przejścia gradientowe i świetną kalibrację kolorów – temperatury bieli w trakcie testów oscylowały blisko wzorcowego 6500 K. Model XUB2493HS znalazł się także w czołówce, biorąc pod uwagę wyposażenie – mamy tutaj nie tylko po jednym złączu HDMI, DisplayPort oraz VGA, ale także wbudowane niezłe głośniki i wyjście słuchawkowe. Pełnię szczęścia dopełniają możliwości regulowania obrazu – nie tylko kąta nachylenia, ale także wysokości. Jako jedyna Iiyama nie zapomniała także o funkcji pivot. Obrócenie monitora do pionu przydaje się częściej, niż mogłoby się to wydawać. Za wszystkimi zaletami idą jednak spore rozmiary – choć monitor jest bezramkowy, to sporo waży (o około 2 kg więcej od konkurencji) i zajmuje dużo miejsca na biurku, mimo że to wciąż tylko 24 cale.

PLUSY:
  • bogate wyposażenie
  • niezła matryca
  • bezramkowy ekran
  • regulacja położenia ekranu (w tym pivot)
MINUSY:
  • spore rozmiary i ciężar

2. miejsce - BenQ GW2480

Producent GW2480 dał się w ostatnich latach poznać głównie jako twórca monitorów przeznaczonych stricte do gier – wyróżniających się zresztą osłonami antyrefleksyjnymi dołączanymi wraz z urządzeniem. Tymczasem wraz z tym modelem BenQ przypomina wszystkim, że potrafi też tworzyć propozycje biznesowe/domowe. Mamy bowiem do czynienia z bliską ideałowi matrycą IPS (a na pewno najlepszą możliwą za te pieniądze), która w testach zdeklasowała konkurencję – delta E wynosząca 2,09 to wynik znakomity, podobnie jak bliska idealnym 6500 K temperatura kolorów. Wręcz doskonałe są też przejścia gradientowe, słabiej natomiast wypada kontrast, ale wciąż jest to wynik powyżej przeciętnej. W czym więc GW2480 okazało się słabsze od zwycięzcy rankingu? Głównie w możliwościach regulacji ekranu – mamy tutaj jedynie szansę na zmianę kąta nachylenia oraz powieszenia monitora na ścianie. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli nie potrzebujemy pivota, to jest to propozycja chyba rozsądniejsza od Iiyamy – nie dość, że wyposażona w (niewiele, ale jednak) lepszą matrycę, to jest zauważalnie tańsza.

PLUSY:
  • doskonała matryca
  • przyzwoite wnętrze
  • lekka, bezramkowa konstrukcja
MINUSY:
  • małe możliwości regulacji położenia ekranu

7. miejsce - Lenovo L24i-10

Kiedy parę miesięcy temu dostałem ten monitor w ręce, nie mogłem uwierzyć, że za tak niewielkie pieniądze (to najtańszy sprzęt w testach) można oferować matrycę IPS bijącą na głowę nawet parokrotnie droższą konkurencję. A do tego Li24-10 świetnie wygląda – to jeden z pierwszych bezramkowych tanich ekranów, absurdalnie przy tym lekki i kompaktowy – nazwanie go przenośnym nie byłoby dużym nadużyciem. Producent postarał się do tego o nieprzynoszącą wstydu matrycę, ze świetną deltą E (2,48!) i bardzo dobrymi gradientami oraz temperaturą kolorów (maksymalne odchylenie to zaledwie 150 kelwinów). Inna sprawa, że przy okazji mamy do czynienia z monitorem będącym kwintesencją całej kategorii i odzwierciedleniem tego, na czym oszczędzają niemal wszyscy producenci modeli w tabeli na poprzednich stronach. Nie uświadczymy tutaj ani DisplayPortu (jest HDMI i VGA), ani głośników czy choćby wyjścia słuchawkowego. Nie ma też co liczyć na możliwość regulacji położenia ekranu wykraczającą poza kąt nachylenia. Nie zmienia to jednak faktu, że Li24-10 jest bardzo dobrą propozycją na niewielkie biurko, a przy tym wyraźnie najtańszą w zestawieniu. Niskie miejsce w rankingu to po prostu znak, że konkurencja nie śpi.

PLUSY:
  • świetny stosunek jakości do ceny
  • bezramkowy ekran
  • niezła matryca
MINUSY:
  • niewiele złączy
  • okrojone wyposażenie
  • niewielkie możliwości regulacji położenia ekranu

10. miejsce - AOC PDS241

Na szarym końcu zestawienia, w dodatku dość drogi – skąd więc wśród polecanych modeli? Wszystko zamyka się w słowie „design”. Pod nazwą PDS241 kryje się bowiem specjalna edycja Porsche. I choć monitor nie nawiązuje w żaden sposób do słynnej marki samochodów, to wyglądem, a przede wszystkim projektem powala na kolana. W przeciwieństwie do pozostałych urządzeń w stawce, jest bowiem nie tylko ultralekki i bezbramkowy, ale także niemal w całości płaski – bez żadnego wybrzuszenia na plecach, na którym znaleźć mogłyby się złącza HDMI czy DisplayPort. Takowych w tej propozycji AOC po prostu nie uświadczysz, jedyny „kontakt ze światem zewnętrznym” PDS241 zapewnia port miniHDMI, umiejscowiony... w podstawce urządzenia. Dopiero poprzez kabel i dołączoną przejściówkę, można podłączyć się do komputera. Minimalizm widać jednak także w menu ustawień – to możliwe do wywołania poprzez przyciski na obudowie jest mocno okrojone. Aby nieco zagłębić się w możliwości zmian parametrów, należy sięgnąć po dołączony na płycie program. A i wtedy okazuje się, że temperatury kolorów nie sposób ustabilizować w okolicach wzorcowych 6500 K. Inna sprawa, że AOC wcale nie wyposażyło monitora w słabą matrycę. PDS241 stał się po prostu ofiarą własnego minimalizmu – to właśnie okrojeniu z wielu, mimo wszystko istotnych opcji, zawdzięcza ostatnie miejsce. Nic nie odbierze mu jednak Grand Prix za design.

PLUSY:
  • genialny design
  • minimalistyczny wygląd...
MINUSY:
  • ...na którym cierpi wyposażenie
  • przeciętna matryca

Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Artykuły z wydań

  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 6/2019
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto