A A A

Wakacje z dronami

PC Format 08/2015
Małe i duże, wyścigowe, z kamerą, profesjonalnym aparatem cyfrowym, a nawet zaawansowanym czujnikiem podczerwieni  wszystkie łączy możliwość latania, zdalne sterowanie i to, że są obecnie na wyciągnięcie ręki. Nim jednak sięgniesz po drona, powinieneś wiedzieć nie tylko w jaki sposób go używać, ale przede wszystkim jak robić to bezpiecznie. Maciej Piotrowski

Dron – ten obco brzmiący wyraz robi ostatnio oszałamiającą karierę. Do niedawna kojarzone jedynie z niosącymi zagładę amerykańskimi maszynami wojskowymi pokroju Predatora, teraz drony znacznie częściej utożsamiane są z niewielkimi, wyposażonymi w kamerę zdalnie sterowanymi urządzeniami latającymi, które mieć może prawie każdy. Co więcej, zainteresowanie nimi ciągle wzrasta, szczególnie teraz – są wakacje, a za oknami jest odpowiednio ciepło.

Fachowo drony nazywa się bezzałogowymi statkami powietrznymi (UAV – Unnmanned Aerial Vehicle). Ich piloci, wykwalifikowani operatorzy i modelarze, wolą jednak nazwę multikoptery bądź wielowirnikowce, nawiązującą do liczby śmigieł generujących siłę nośną. I choć większość entuzjastów jak ognia unika określenia „dron”, choćby z uwagi na jego pierwotne, militarne pochodzenie (niektóre źródła mówią, że słowo wywodzi się jeszcze z lat 30. ubiegłego wieku), to jednak nazwa ta przylgnęła do urządzeń już chyba na stałe, i to niezależnie od ich rozmiarów czy zastosowania.

Fruwające studio filmowe

Po ogromnym sukcesie niewielkich kamerek sportowych nietrudno domyślić się, skąd bierze się fascynacja dronami. Podobnie jak słynne już kamery GoPro, te latające maszyny zapoczątkowały prawdziwą rewolucję w amatorskim filmowaniu, umożliwiając robienie zdjęć z nieosiągalnej dotąd perspektywy – tym razem jednak zamiast znajdować się w samym centrum akcji, rejestruje się ją z lotu ptaka. Efekty są niesamowite! Wystarczy zajrzeć do serwisu YouTube, gdzie aż roi się od filmów nagranych z drona. Znaleźć tu można naprawdę wszystko – od przelotów nad lasami i łąkami, poprzez majestatyczne 360 stopniowe ujęcia okazałych zamków, po dynamiczne nagrania wyścigów motocrossowych i zjazdów narciarskich.

Wrażenia związane z oglądaniem filmów wykonanych z pokładu drona byłyby jednak dużo mniej imponujące, gdyby nie specjalnie skonstruowane dla nich stabilizatory obrazu, tzw. gimbale. Nie tylko tłumią one wszelkie drgania przenoszone na kamerę i łagodzą jej odchylenia powstałe podczas manewrów multikoptera, ale i pozwalają na zdalne ustawienie jej położenia. Najnowsze, najbardziej zaawansowane trzyosiowe stabilizatory umożliwiają ręczne obracanie kamery nawet o 360 stopni. Są i takie, które pozwalają dokładniej ustawić kadr dzięki możliwości sterowania kamerą za pomocą osobnej aparatury – pilot musi tylko kontrolować drona. Wiąże się to oczywiście z kolejną niezwykle przydatną funkcją, czyli podglądem na żywo tego, co w danej chwili widzi obiektyw kamery – czy to na wbudowanym w aparaturę wyświetlaczu, czy na ekranie smartfona bądź tabletu.

Łatwe sterowanie

Nie każdy jednak chce samemu bawić się w podniebnego fotografa. Raz, że precyzyjne kadrowanie i ręczna korekcja ustawień kamery (na którą pozwalają niektóre urządzenia) wymaga sporej wiedzy, a dwa, że cały czas trzeba też myśleć o utrzymaniu drona w powietrzu. Producenci pomyśleli jednak i o tym. Najpierw w cywilnych dronach pojawiła się możliwość zaprogramowania autonomicznego lotu po wyznaczonych na mapie punktach, później dodano do tego jeszcze funkcję „Follow me”, czyli w pełni niezależne podążanie maszyny za osobą dzierżącą aparaturę bądź wyposażoną w dedykowany nadajnik. To idealne rozwiązanie dla miłośników sportów ekstremalnych – oczywiście tylko tych naziemnych.

Na tym jednak nie koniec, bo próbując dotrzeć do nowych, dotąd niezainteresowanych dronami klientów, branża poczyniła kolejny krok. Stworzyła, między innymi z pomocą serwisu zbiórkowego Kickstarter, pierwsze całkowicie autonomiczne platformy służące do robienia zdjęć i filmowania. Wśród ciekawszych projektów tego typu wymienić można choćby systemy AirDog i PlexiDrone. Poza nieco innym sposobem przygotowania do lotu (mają składane bądź odłączane ramiona) oba oferować mają śledzenie użytkownika, i to z automatycznym omijaniem przeszkód terenowych. Co prawda AirDog jest dużo bardziej zaawansowany pod względem liczby autonomicznych trybów lotu (może m.in. krążyć nad celem, podążać wyznaczoną wcześniej ścieżką czy stale utrzymywać dany cel w obiektywie), ale to PlexiDrone ma mieć możliwości rodem z filmów science fiction. Wyobraź sobie krążący nad tobą rój dronów dokumentujący z kilku różnych perspektyw naraz twoje osiągnięcia sportowe, widowiskowe zjazdy na nartach czy przebieżkę po parku – choć to jeszcze pieśń przyszłości, zamysł automatycznego współdziałania w powietrzu kilku takich samych dronów (bez obawy o ewentualne kolizje) jest nad wyraz ciekawy. Trudno więc dziwić się, że koncepcja ta coraz częściej towarzyszy nowym projektom.

Podobną funkcjonalność będzie miał choćby niewielki, znacznie poręczniejszy niż dwa wymienione wyżej drony autonomiczny ZANO, wyposażony w diodowy wyświetlacz służący m.in. do odliczania czasu do pstryknięcia selfie. Jednak żaden z tych systemów nie zrobił dotąd takiej furory jak zapowiedziana w pierwszych tygodniach maja Lily. Ta niewielka fruwająca kamera urzeka nie tylko swoim wyglądem, mającym przywodzić na myśl miłego towarzysza podróży, ale i ponadprzeciętnymi możliwościami. Dość powiedzieć, że wystarczy rzucić ją przed siebie, by jeszcze w powietrzu sama się uruchomiła, uniosła w górę i, podążając za lub przed użytkownikiem, rozpoczęła nagrywanie. Do tego niestraszna jej też woda, dzięki czemu nie trzeba się obawiać zamoczenia urządzenia. Do śledzenia pozycji użytkownika wystarczy jej niewielki, założony na nadgarstek nadajnik, który służyć może również za mikrofon, eliminując w ten sposób denerwujący szum śmigieł. Słowem – rozwiązanie idealne.

Wobec tak ogromnej popularności nowej koncepcji nie trzeba było długo czekać na konkurencję dla Lily. Pierwszy kandydat już jest i nazywa się Sprite – to niewielki przenośny dron o wytrzymałej i modularnej konstrukcji. By sfinansować ten projekt w serwisie Kickstarter, wystarczyły dwa tygodnie – ostatecznie Sprite zebrał tam 400 tys. dolarów. Oczywiście na rynku dostępne są również i małe, dużo tańsze modele, bez wymyślnych rozwiązań technologicznych, utrzymywania pozycji na podstawie systemu GPS czy podglądu wideo. I to właśnie od nich należałoby zaczynać własną przygodę z dronami.


Tagi: sprzęt porady
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Artykuły z wydań

  • 2020
  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 5/2020
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto