A A A

Antywirus w samochodzie

23 lipca 2015, 16:30 | Czytany 1774
Programy antywirusowe, po komputerach i niby odpornych na szkodniki Macach skutecznie opanowują smartfony. Co będzie następne w kolejności? Czyżby samochody?
Antywirus w samochodzie

Czasy, w których samochód był urządzeniem czysto mechanicznym dawno odeszły do lamusa. Elektronika jest tańsza niż skomplikowana mechanika więc korzysta się z prostych układów których niedostatki korygują komputery. Poza skomplikowaną diagnostyką ma to generalnie dużo zalet. Jednak im bardziej skomplikowany system, tym większe prawdopodobieństwo przeoczenia czegoś istotnego, co teoretycznie może doprowadzić do katastrofy.

Eksperyment przeprowadziło Wired.com. Zatrudniło dwóch hakerów - Charlie Miller oraz Chris Valasek, nie pierwszy już raz udowodnili potencjalne zagrożenie wynikające w instalowaniu rozbudowanych i słabo zabezpieczonych systemów komputerowych w nowoczesnych samochodach. W tym eksperymencie posłużono się Jeepem Cherokee, dla którego wspomniani hakerzy napisali specjalne oprogramowanie mające umożliwić zdalne przejęcie kontroli nad autem.

Podczas testowej jazdy hakerom udało się włączyć nawiew klimatyzacji, wyświetlić dowolną grafikę (konkretnie swoje zdjęcie) na ekranie systemu multimedialnego, zmienić stację radiową. Po tych dowcipach przyszła pora na konkrety - w samochodzie udało się zablokować hamulce, a podczas jazdy na wstecznym biegu przejąć kontrolę nad układem kierowniczym. Testowa przejażdżka zakończyła się w rowie.

Przejęcie kontroli nad systemem sterowania auta było możliwe dzięki dziurom w systemie multimedialnym Uconnect, który z jednej strony nie był poprawnie odseparowany od systemów sterowania samochodem a z drugiej był podłączony do internetu (transmisja komórkowa - w samochodzie instaluje się w tym celu kartę SIM). Wystarczyło znać IP celu aby się do niego dostać za pomocą przygotowanej aplikacji. I choć producent auta opublikował już poprawkę usuwająca lukę w systemie, to cała sytuacja pokazuje, że to co teoretycznie może czekać nas w przyszłości nie jest specjalnie przyjemne. Przecież nie tak dawno inni hakerzy (hakerzy! - nie mylić z crackerami) udowodnili, że są w stanie włamać się przez ogólnodostępne wi-fi do systemów sterowania samolotów pasażerskich.

Paradoksalnie takie eksperymenty mają pozytywny, choć przerażający wydźwięk - obnażają słabość zabezpieczeń i niefrasobliwość ich twórców. Niefrasobliwość, która może doprowadzić do tragedii. Po co bowiem przemycać na pokład samolotu bombę, gdy można zwyczajnie zhakować go i zniszczyć za pomocą zwykłego, nie wzbudzającego podejrzeń komputera. Lub wyłączyć hamulce w co piątym samochodzie na ulicach miasta w porannym szczycie.

Niestety im więcej skomplikowanych systemów komputerowych w środkach komunikacji tym większa szansa na lukę w systemie. Te zdarzają się także w systemach wojskowych więc liczenie na to, że programiści znienacka zaczną wyłapywać wszystkie luki byłoby naiwnością. I co wówczas pozostanie? Instalowanie programów antywirusowych? Może pora zwolnić i wrócić do drogiej, ale sprawdzonej metodologii testowania produktu PRZED jego wypuszczeniem na rynek.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto