A A A

Chcesz zrobić ładne selfie? Zapłać za nie... swoimi danymi

22 stycznia 2017, 23:20 | Czytany 9572
W ostatnich dniach ogromną popularność zdobyła aplikacja Meitu. Program ten w duzej mierze składa się z filtrów pozwalających użytkownikom upodobnić się do bohaterów azjatyckich animacji. I choć program ten jest bezpłatny, to za piękne zdjęcia trzeba zapłacić… swoimi danymi.
Chcesz zrobić ładne selfie? Zapłać za nie... swoimi danymi

Powiecie, że nie ma w tym nic dziwnego. W końcu Instagram oraz Facebook również wymagały dostępu do wielu informacji. Jest to prawda, ale dane te były potrzebne do funkcjonowania serwisu społecznościowego i targetowania reklam do konkretnych użytkowników. Bardziej niepokojąca była rosyjska Prisma, która przejmowała prawa do każdego zdjęcia zrobionego za pomocą tej aplikacji.

Jakie dane pobiera Meitu?

Meitu zbiera znacznie więcej informacji. Wymaga dostępu do prywatnych danych użytkownika, takich jak numer IMEI, numer telefonu oraz lokalizacja. Po co program potrzebuje tych danych? Nikt tego nie wie. Właśnie dlatego cała sytuacja jest niezwykle niepokojąca. Być może w zamian za możliwość zrobienia ładnego selfie stajemy się częścią wielkiej, azjatyckiej bazy danych? Kilka lat temu nie miałoby to sensu, jednak w czasach globalnej gospodarki i robienia zakupów z Chin nawet dane Europejczyków i Amerykanów mogą mieć dla Azjatów ogromną wartość.

Programy takie mogą powstawać. Pytanie tylko, czemu można je pobierać ze sklepu Google Play. Twórcy Androida wielokrotnie zapewniali, że w ich sklepie z aplikacjami dostępne są tylko bezpieczne programy. Jak dla mnie Meitu nic wspólnego z bezpieczeństwem nie ma. Może nie wgrywa do urządzenia wirusów, ale... nie musi tego robić, bo sam kradnie nasze prywatne informacje. Nie lepiej jest w przypadku iPhone'ów. Program sprawdza bowiem, czy nie korzystamy z jailbreaka, czy nie pozbyliśmy się zabezpieczeń naszego telefonu. Jeśli tak, pobiera znacznie więcej danych niż zwykle. Meitu czeka na każdy strzęp danych znajdujący się w naszym telefonie.

Aplikacja nie bierze jeńców.

Meitu prawdopodobnie ma dane ponad miliarda użytkowników na całym świecie. Tyle osób pobrało ten program. Niemal połowa tego grona korzysta z Meitu regularnie. Podejrzewam, że zdecydowana większość nie wie, jakie dane pobiera ta aplikacja i w gruncie rzeczy nie interesuje się tym, co instaluje na swoim smartfonie. Nie dba w jakikolwiek sposób o swoje dane, prywatność i bezpieczeństwo.

Google informuje użytkownika o uprawnieniach danego programu. Szkoda tylko, że użytkownicy nie zwracają na to uwagi. Nie poświęcają kilku sekund na zapoznanie się z uprawnieniami danego programu i nie wydaje im się podejrzane, że aplikacja do zdjęć pobiera numery kontaktów i wiadomości SMS z naszego telefonu. Sytuacja ta jasno pokazuje, że najsłabszym ogniwem we wszystkich zabezpieczeniach komputerowych jest i zawsze będzie człowiek.

 


Tagi:
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto