A A A

Motoroid - skrzyżowanie Motoroli z Polaroidem

17 listopada 2017, 17:50 | Czytany 111
Mimo wieli prób i zapowiedzi, tylko Motorola ostatecznie wytrwała w konstruowaniu modułowego smartfonu. Oczywiście jeżeli można tak nazwać smartfon z doczepianymi pleckami. Ale wziąwszy pod uwagę, że konkurencja nie oferuje już nic w tym segmencie, to lepszy rydz niż nic.
Motoroid - skrzyżowanie Motoroli z Polaroidem

Motorola, za co jej chwała, konsekwentnie tkwi przy założeniu, że wszystkie smartfony z linii Moto Z powinny być kompatybilne z serią Moto Mods, czyli akcesoriów przypinanych do plecków za pomocą magnesów. Ogranicza to niestety fantazję projektantów telefonów, bo te mają z góry narzucone wymiary, położenie obiektywu i układ styków. Ale inaczej po prostu nie można

Rozwiązanie jest praktyczne i sprawia, że chce się go używać. Jest tylko jeden problem - ograniczona dostępność modułów. Na starcie cały system prezentował się dość ubogo, choć nie żenująco. Batterypack, to miły i użyteczny dodatek, ale do niego nie trzeba projektować nowej linii smartfonów. Głośniki i miniprojektor, to ciekawe próby, ale skierowane do bardzo wąskiego grona odbiorców. Najwięcej entuzjazmu wzbudzał aparat Hasselblad True Zoom. Szkoda, że jakoś nie widać jego użytkowników, bo możliwości miał spore.

W tak zwanym międzyczasie pojawiły się cała masa batterypacków, ale dopiero niedawno na rynek wkroczyły prawdziwe ciekawostki. Gdyby miały premierę razem z całą koncepcją modułów, wówczas kto wie, może system zdobyłby znacznie szersza popularność.

Nową wersję głośników i głośnik z wbudowaną Alexą można w zasadzie pominąć, jednak kamera 360, o dość przyzwoitych parametrach pojawiła się ewidentnie za późno. Teraz boom na takie urządzenia już się skończył, ale dwa lata temu taki gadżet mógł pociągnąć sprzedaż systemu.

 

Bardzo ciekawym gadżetem jest natomiast Moto Gamepad, czyli uchwyt z fizycznymi przyciskami, przekształcający smartfon w wygodną konsolę do gier. Dodatkowo, akcesorium ma wbudowany własny akumulator. Najnowszym modem jest drukarka do zdjęć, która zmienia telefon w odpowiednik aparatu natychmiastowego - jak np. Polaroid. Cena nie jest niska, bo moduł drukujący zdjecia w rozmiarze 5x7,5 cm kosztuje 200 USD. A pamiętajmy, że na rynku obecne są rozwiązania takie jak Polaroid OneStep 2 za 99 USD i Fujifilm Instax Mini 9 za 70 USD. Żadne furory nie robi, bo choć są to fajne zabawki, to cena materiałów eksploatacyjnych ogranicza chęć do zabawy.

Drukarka nie zastąpi drukarki A4 albo choćby drukarki do zdjęć 10x15, ale umożliwia natychmiastowe otrzymanie fizycznej postaci zdjęcia, co umożliwia jeszcze lepszą rozrywkę na imprezie ze znajomymi, ale bo udekorowanie pomieszczenia, przedmiotu w ciekawy sposób (zdjęcia mają warstwę kleju jak naklejki)

Co prawda rynek się rozwija, ale na tyle wolno, że istnieje szansa, że zanim rozwinie się na tyle, żeby stał sie atrakcyjny dla większego grona użytkowników i to właśnie dostępność MotoMods decydowała o wyborze smartfonu Motoroli a nie Samsunga czy Huaweia, motorola może skasować projekt. Na razie jednak sie na to nie zanosi, a program Moto Mod Development Kit, który umożliwia każdemu zaprojektowanie modułu rozszerzającego możliwości smartfona (co nie oznacza, ze taki zostanie wyprodukowany) zaczyna przynosić wymierne efekty. Na indiegogo udało się np. ufundować mod z fizyczną klawiaturą.

Tak, czy inaczej, Moto Mods to bardzo ciekawa koncepcja, wyłamująca się z nudnego standardu obowiązującego na rynku smartfonów. Oby w końcu zaowocowała czymś co powali użytkowników na kolana.

 


Tagi: motorola, Moto
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto