A A A

Nasz wygrywa w Strasbourgu (z naszymi)

7 czerwca 2020, 08:00 | Czytany 114
Ważny wyrok dotyczący odpowiedzialności właścicieli stron WWW za treści dodane przez innych internautów.
Nasz wygrywa w Strasbourgu (z naszymi)

Czwartego czerwca 2020 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok w sprawie Jezior przeciwko Polsce (nr 31955/11). Sprawa dotyczyła „odpowiedzialności pośredników internetowych za treści dodane przez innych internautów".

A było to tak... Na początku listopada 2010 roku – tuż przed wyborami samorządowymi na blogu prowadzonego przez lokalnego działacza Ryglic – A. Jeziora – anonimowy internauta zarzucił ówczesnemu burmistrzowi miejscowości przynależność do „bandyckiej rodziny". Tu warto zaznaczyć, że ani ów włodarz, ani nikt z jego rodziny nie był karany i nie prowadził działalności przestępczej. Ten i kilka innych podobnej treści wpisów zostało usuniętych w stosunkowo krótkim czasie od ich pojawienia się.

Niestety, „burmistrz wystąpił z roszczeniem o ochronę dóbr osobistych w trybie wyborczym", czytamy na stronach Helsińskiej Fundacji spraw Człowieka. Rodzime sądy pierwszej i drugiej instancji orzekły, że Jezior odpowiada za treści publikowane przez osoby trzecie na jego blogu, czyli ponosi odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych burmistrza Ryglic. Wyczerpawszy możliwości w kraju, bloger odwołał się do sądu w Strasburgu.

I tak po 10 latach Europejski Trybunał Praw Człowieka, że, owszem, wpisy naruszyły dobre imię burmistrza, ale bloger podjął wystarczająco wiele kroków (usuwanie obraźliwych wpisów, wprowadzenie konieczności rejestrowania się na blogu w celu wprowadzania komentarzy przez internautów). Tak więc według strasburskiego sądu obowiązki (przeprosiny na blogu i 5 tysięcy złotych na cel społeczny) nałożone przez sądy krajowe na blogera zostały uznane za nieproporcjonalne i doprowadziły do naruszenia art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Unijna jurysdykcja przyznała Jeziorowi 1250 euro zwrotu kosztów postępowania w Polsce i 7000 euro zadośćuczynienia.

Cieszę się podwójnie. Po pierwsze, bloger wywalczył sobie prawo do wolności słowa. Po drugie, wyrok sądu jest przyczynkiem do tego, aby zrewidować zasady odpowiedzialności administratorów stron WWW za treści tam publikowane przez użytkowników.

fot. 123rf


Tagi: prawo
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto