A A A

Patrz we mnie

22 września 2014, 14:30 | Czytany 363
Komputerowemu monitorowi do tej pory udawało się stać obok bzdurnego wyścigu zbrojeń typowego dla zwalczającej się bezpardonowo konkurencji. Niestety najwyraźniej czas ten się kończy i pora się przygotować na to, że będziemy musieli mieć kilka monitorów - każdy do czego innego. Tchnie absurdem, prawda??
Patrz we mnie

Monitor jest, jak na razie - dopóki nie dorobimy się wyświetlaczy holograficznych, okularów VR czy sprzęgów mózgowych, niezbędnym elementem wyposażenia komputera i na całe szczęście wojenki w stylu - wolisz Intela czy AMD, GeForce'y czy Radeony, rynek monitorowy omijały szerokim łukiem. Technologia rozwijała się tu w sposób naturalny. Kiedyś kupując monitor stało się przed wyborem - miodowy, czy zielony. Później - płaski trinitron czy zwykłą bańkę. Kolejnym wyborem był kineskop lub LCD. Obecnie możemy wybierać w rodzajach matryc - TN czy IPS (lub xVA), oraz podświetlenie katodowe lub energooszczędne LED. Wszystkie te zmiany były jednak spowodowane postępem technologicznym i zasadniczo niosły użytkownikom korzyści.

Obecnie rynek nieco wyhamował, bo autentycznie nowych technologii nie widać i trwa zaledwie silna promocja standardu 21:9, który jednak w niektórych zastosowaniach ma całkiem spore zalety. Celowo nie wspominam o stale zwiększającej się rozdzielczości monitorów, bo to też traktuję jako element postępu technologicznego. Wszystko to jednak jest jeszcze do zaakceptowania dla przeciętnego użytkownika peceta, który zmienia monitor dwa, trzy razy rzadziej niż cały komputer. No bo w sumie po co częściej. I najwyraźniej ten fakt rzadkiej wymiany zaczyna przeszkadzać producentom. Próbuje się wiec w sztuczny sposób napędzić sprzedaż.

Od telewizorów do monitorów

Spójrzmy co się porobiło na rynku telewizorów, bo to właśnie im obecnie zadziwiająco blisko do komputerowych monitorów. Kiedyś odbiornik telewizyjny kupowało się na około 10 lat albo dłużej. Teraz producenci chcą nam wmówić, że nasz stary (a przecież tylko dwuletni!!) telewizor to złom, a nowy ma lepszy procesor, więcej gniazd i jest super-duper inteligentny. Ale jak porównuję ostanie kilka modeli, które przewinęły się przez moje ręce, to widzę, że tak naprawdę każdy z nich na moje oko tak samo odtwarza programy telewizyjne. Różni się tylko przekątną ekranu, a także coraz gorszym pilotem i coraz bardziej tandetnym wykonaniem. Jednak na fali „nowego" w skali całego kraju sprzedano setki tysięcy jeżeli nie milionów odbiorników. I mam niejasne wrażenie, że ktoś chce powtórzyć ten scenariusz w segmencie komputerowych monitorów. Sęk w tym, że tak naprawdę do wymiany telewizora na nowy jest spadająca cena coraz większych modeli. Czego jakoś producenci nowych monitorów komputerowych nie chcą zauważyć.

Nowa oferta skierowana jest bowiem do graczy. To oczywiste, bo skoro przeciętny użytkownik peceta zmienia monitor bardzo rzadko, uderzmy do graczy, bo oni są przyzwyczajeni do ciągłych zmian sprzętu, łatwo im wcisnąć nawet najbardziej absurdalną technologię i skroić na grubą kasę. Jak to zrobimy? To proste - istnieje sobie kategoria drogich monitorów z odświeżaniem 120 Hz. Korzystają z nich głównie hardcorowi gracze i bardzo sobie takie modele chwalą. Z drugiej strony mamy zjawisko tearingu. Spróbujmy więc przesunąć te zjawiska do mainstreamu i wmówić wszystkim, że koniecznie musza z nimi walczyć.

Walka z rwaniem

Sam tearing (ang. darcie) rzeczywiście może niektórym przeszkadzać w grach. Z grubsza chodzi o to, że częstotliwość odświeżania monitora jest niezsynchronizowana z częstotliwością generowania klatek przez kartę graficzną. W wyniku tego czasem na ekranie widzimy złamany obraz - bo wyświetlane są dwie połówki różnych klatek obrazu. Metody eliminacji tego zjawiska są różne, ale mają jedną wspólną cechę - nie zawsze skutkują. Dlatego Nvidia i AMD postanowiły wtrącić swoje trzy grosze. Nvidia proponuje technologię G-Sync, która rozwiązuje praktycznie wszystkie problemy. Sęk w tym, że jest to rozwiązanie sprzętowe, o zamkniętej licencji i wymaga zakupu specjalnego monitora z modułem G-Sync i stosowania karty graficznej Nvidii. AMD jest tutaj trochę do tyłu, bo monitorów z ich technologią FreeSync nie ma jeszcze na rynku, ale za to jest to rozwiązanie programowe z darmową licencją, choć również wymaga nowego, kompatybilnego z tą technologią monitora, lub wyłącznie specjalnej przystawki podłączanej do złącza DisplayPort (co na jedno wychodzi bo starsze i tańsze monitory nie mają tego złącza), oraz oczywiście karty graficznej AMD.

Na marginesie - różnica pomiędzy technologią Nvidii i AMD jest taka, że w pierwszym wypadku monitor czeka na chwilę kiedy może wyświetlić nową klatkę, a w drugim za pośrednictwem plug'n'play monitor dogaduje się z karta graficzną w temacie bezpiecznych częstotliwości odświeżania.

W efekcie gracze będą teraz razem z kartą graficzną wymieniali monitor, jeżeli spróbują "zdradzić" dotychczasowy obóz, albo zwyczajnie będą mieli dwa monitory. Używany i zapasowy. Przyznam się, że ta wizja złapania gracza przez firmę produkującą karty graficzne na monitor, wydaje mi się nieco nieuczciwa, ale nie mam złudzeń co do tego, że dwa konkurencyjne obozy zaczną się nagle dogadywać dla wspólnego dobra użytkowników.

Niebieski to zło

Jakby tego było mało na rynek wkracza nowa atrakcja w dziedzinie monitorów. AOC ogłosiło bowiem, że wprowadza do swoich monitorów filtr Anti-Blue Light. Po co? Aby chronić użytkownika przed niebieskim światłem, które emitowane jest przez diody LED, a które to światło ma niekorzystnie wpływać na nasz zdrowie. Filtr ten ma być lepszy niż to co do tej pory jest dostępne na rynku.

Czy to znaczy więc, że wszyscy korzystający z ekranów LCD, czyli co najmniej połowa ludzkości, zaraz oślepniemy? Czy to znaczy, że oprócz sprawdzenie kompatybilności monitora z kartą graficzną, muszę jeszcze sprawdzić czy ma specjalny filtr? Z przerażeniem czekam na kolejne odkrycie w świecie monitorów i mam wrażenie, że teraz nowy monitor trzeba będzie kupować dwa razy w roku, bo inaczej po prostu nie da się z niego korzystać/szkoda zdrowia (niepotrzebne skreślić). A może to wszystko jest papka marketingowa. W końcu nic nie szkodzi tak jak życie.

 

 

 


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto