A A A

Ta mniej spektakularna rola SI

22 stycznia 2018, 10:40 | Czytany 139
Jak przekopać tony akt zgromadzonych w sprawach tak złożonych jak polska afera reprywatyzacyjna? W jaki sposób wykryć, który pracownik olbrzymiej korporacji wynosi sekrety firmy? Właśnie w takich przypadkach z pomocą przychodzi - a przynajmniej przyjść może - sztuczna inteligencja.
Ta mniej spektakularna rola SI

W drukowanym PC Formacie o zastosowaniach sztucznej inteligencji piszemy często, ale zwykle ograniczamy się do przypadków bardziej widowiskowych. A to bot OpenAI ogra jeden na jeden profesjonalnego zawodnika Doty 2, to znowu algorytmy zdołają odtworzyć zamazany obrazek albo napiszą utwór muzyczny, który rani uszy tak samo, jak mniej utalentowane ludzkie kapele. Podobne „talenty" zazwyczaj nie znajdują jeszcze poważnego zastosowania - i by znaleźć przypadki, w których SI faktycznie już pomaga, trzeba spojrzeć na działania mniej sensacyjne. Jednym z nich jest...

E-discovery

Terminem tym określa się czynność, która dla człowieka byłaby zbyt żmudna, czyli przeglądanie tysięcy elektronicznych dokumentów w poszukiwaniu zależności przez zwykłych śmiertelników niedostrzegalnych, które pozwolą znaleźć np. dowód czyjejś winy. Po „nakarmieniu" systemu danymi w postaci zarchiwizowanych e-maili, faktur czy zapisów rozmów prowadzonych przez komunikatory algorytmy potrafiłyby dostrzec np. niezgodność w sposobie zawierania transakcji, która występuje każdorazowo przy jednoczesnej obecności na stanowiskach określonych pracowników. Podobne wnioski przedstawiane są do zbadania zespołowi nadzorującemu operację - gdyby to ludzie pod presją czasu mieli sami porównywać tabelki w bazie danych, mogliby coś przeoczyć. To, co znajdzie maszyna, samo w sobie nie stanowi wystarczającego dowodu, ale pokaże, gdzie szukać, a zarazem wzmocni materiał dowodowy, gdy uda się wykazać, że zależność wystąpiła wielokrotnie - zdarzało się to np. w Niemczech i USA. W Polsce prokuratorzy jeszcze sztuczna inteligencją się nie wspomagają.


Relativity i inni

Bez konkretnych przykładów - bo siłą rzeczy zazwyczaj utajnionych - nie brzmi to ekscytująco. O praktycznych zastosowaniach e-discovery mieliśmy jednak okazję usłyszeć trochę więcej na spotkaniu zorganizowanym przez przedstawicieli Relativity. Znana do niedawna jako kCura firma została założona przez Andrew Sieję, programistę polskiego pochodzenia, i choć główną siedzibę ma w Chicago, od 2015 w Krakowie rozwija się jej centrum innowacji. Zatrudniająca przeszło 800 osób firma dysponuje platformą, która może pochwalić się imponującą klientelą - 170 tys. użytkowników, 199 z 200 największych amerykańskich kancelarii prawnych, firmy takie jak PWC i Deloitte.

Relativity nie jest jednym cudotwórczym programem, a otwartym środowiskiem, w obrębie którego funkcjonuje ponad siedemdziesiąt aplikacji stworzonych przez zewnętrzne firmy. Byli pracownicy Siei stworzyli np. moduł analizujący spójność kontraktów, inna firma z kolei przygotowała narzędzie przekształcające nagrania głosowe na tekst i wyszukujące w nich podejrzane sformułowania. Ucząca się maszynowo SI potrafi zauważyć, że np. w rozmowach określonego grona osób w specyficznym kontekście bardzo często pojawia się jakieś słowo, potencjalnie mające inne znaczenie. By zaprząc Relativity do działania, potrzebne są niemałe zasoby komputerowe, dlatego jednym z zadań ludzi zatrudnianych w Krakowie jest praca nad Relaitivity One - szerzej i taniej dostępną chmurą. Bo choć nie poznaliśmy konkretnych kosztów, przedstawiciele firmy jasno dali do zrozumienia, że większość polskich firm nie może sobie pozwolić na pomoc tak zaawansowanego cyfrowego śledczego.

Idzie nowe

Sieja z pracownikami liczą też, że ich usługa zacznie przydawać się także w mniej „prawniczych" sektorach - jednym z przywołanych na spotkaniu z mediami przykładów było wykorzystanie systemu w call center. Dzięki modułowi „tłumaczenia" nagrań na tekst i jego analizy można np. sprawdzić, co jest częstym problemem klientów, z którymi rozmawiają pracownicy.

Systemy analizujące big data - olbrzymie zbiory danych - pozwalają także odsiewać zbędne informacje, a te potrzebne przedstawiać w postaci zestawień i wizualizacji, by ograniczyć zakres poszukiwań. Kto wie, być może kiedy za kilka lat znów usłyszymy o aferze w polskim magistracie, a telewizja będzie pokazywać wożącą setki teczek półciężarówkę Tesla Semi, nie będzie trzeba czekać na długotrwałe analizy biegłych, a tylko znaleźć sposób na „zdigitalizowanie" treści, które potem platforma w rodzaju Relativity przemieli. I tu dotykamy innego problemu ze sztuczną inteligencją, czegoś, na co nawet przedsiębiorcy przybyli z Chicago nie umieli odpowiedzieć - czy OCR-y przyszłości będą umiały odczytać, co pani Halinka z ratusza napisała w kluczowej dla sprawy rubryce?

Fot.: Relativity


Tagi:
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto