A A A

Walkman a dysza Venturiego

22 marca 2020, 08:00 | Czytany 163
Czy w końcu wróci moda na produkowanie sprzętu, który będzie można naprawiać?
Walkman a dysza Venturiego

Już we wczesnym dzieciństwie ciągnęło mnie do rozkręcania (wtedy jeszcze używano śrubek zamiast kleju), rozbierania (nie myślę o popularnej zabawie w doktora) i demontażu wszystkiego, co było w zasięgu moich małych rączek. Zabawek nie było zbyt wiele, to też ofiarami mojej chłopięcej ciekawości padał również (nieliczny zresztą) sprzęt zmechanizowany.

Zainteresowanie „wnętrzem” i samodzielne próby naprawiania różnego rodzaju urządzeń pozostały we mnie do dziś, czego efektem jest w miarę regularne śledzenie repozytorium iFixit, którego redaktorki i redaktorzy w pełen zawodowstwa sposób pokazują „naprawialność”, czy raczej skalę nienaprawialności współczesnej elektroniki użytkowej. Mimo że nie spędzam każdej wolnej chwili przy samochodzie, to od czasu do czasu lubię pogrzebać i nie boję się wyzwań. Jeszcze na studiach ze śp. ówczesnym moim przyjacielem naprawiliśmy zepsutą stację dyskietek 5,25 cala. Wystarczył wkrętak, kombinerki, nożyczki i kawałek blaszki z puszki po piwie.

Ostatnio natomiast odkryłem walkmana, który w czeluściach bardzo głębokiej szuflady biurka przeleżał dwadzieścia kilka lat. Porządny, metalowy odtwarzacz na jednego „paluszka”. Po podłączeniu zasilnia silniczek ruszył i zaświeciła się dioda. Niestety, kaseta nie ruszyła. Wygrzebałem więc w sieci schemat mojego „grajka” i po wykręceniu kilkunastu mikroskopijnych śrubek o rozmaitych kształtach łepków i różnej długości gwintów rozebrałem arcydzieło japońskiej mechaniki precyzyjnej. Nie muszę chyba pisać, co po tylu latach zostało z paska napędowego mojego ukochanego Sony WM-EX 50… Szczęściem nabyłem nowy pasek klinowy (tak, jest firma, która takie rzeczy produkuje!) i przystąpiłem do „asamblażu”. Odtwarzacz odpalił i nawet z rozmagnesowanej kasety dało się czegoś posłuchać. Wyobrażacie sobie podjęcie za np. 25 lat próby naprawy sprzętu wyprodukowanego w 2020 roku?

„Operacja walkman” zbiegła się z felietonem Cory’ego Doctorowa, który na łamach witryny EFF (Electronic Frontier Foundation) pisze o „prawie do naprawy”. W tej publicystyce jeden z moich ulubionych dziennikarzy i zwolenników Creative Commons słusznie napiętnuje nieugiętą postawę producenta części do masek tlenowych, który nie chciał udostępnić dokumentacji technicznej plastikowej dyszy Venturiego nawet w obliczu zagrożenia ludzkiego życia (taka sytuacja miała niedawno miejsce w szpitalu we włoskiej Brescii). Co więcej, ochotnikom – promotorom nowych technologii, którzy postanowili wydrukować brakujący komponent (niezbędny do funkcjonowania respiratora) na drukarce 3D zagroził procesem sądowym.

Nawet nie wiem jak to sensownie skomentować…

fot. autora

PS iFixit właśnie rozbudowuje swoją bazę danych urządzeń o sprzęt szpitalny. Prowadzący serwis apelują o opracowywanie i nadsyłanie instrukcji napraw dla respiratorów i aparatów BiPAP.


Tagi:
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto