A A A

Wiedźmiński smrodek

20 maja 2015, 08:00 | Czytany 1219
Premiera Wiedźmina 3 sprawiła, że aktualnie wiedźmin jest wszędzie. Strach lodówkę otworzyć, bo i tam Geralt może się czaić. Jednak w tej beczce miodu znalazła się łyżka, a nawet dwie dziegciu. Obie lekko śmierdzą, ale warto o nich powiedzieć, bo może oczyści to atmosferę na przyszłość.
Wiedźmiński smrodek

Na samym początku ważna informacja nie będzie w tym tekście czepiania się gry ani jej twórców. Trzeci wiedźmin to bardzo dobra gra, którą pokazano, że w Polsce mogą nie tylko powstawać gry "takie jak na zachodzie", ale wręcz od nich lepsze. Producentom należy się wiec szacunek za doprowadzenie do końca tego dzieła. Tytułowy smrodek dotyczy całkiem innych spraw związanych z biznesem growym, które po prostu wyszły na światło dzienne przy okazji premiery Wiedźmina 3.

Pierwsza sprawa związana jest z jakością grafiki jaką widzimy w grze. Jest ona dobra, nawet bardzo dobra i zasadniczo nie można by do tego mieć pretensji, gdyby nie fakt, że na pokazywanych rok i dwa lata temu trailerach grafika wyglądała lepiej. Co się zatem stało? Czemu w finalnym dziele jest gorzej?

Przyciśnięci do muru developerzy przyznali się w końcu, rzecz jasna nie do końca oficjalnie, że faktycznie jakość grafiki została obcięta. Oto cała lista zmian:

 

  • Zmniejszenie ilości detali widocznych w zależności od odległości od postaci (szczegółowość rysowania horyzontu),
  • Pogorszenie przezroczystości obiektów zależnej od objętości,
  • Pogorszenie jakości otoczenia - konkretnie ilości drzew i gęstości liści,
  • Zmiana metody symulacji wody z zaawansowanej na prostszą,
  • Mniejsza ilość wielokątów z jakich zbudowane są obiekty,
  • Pogorszenie jakości efektów cząsteczkowych (animacja dymu, ognia, mgły)
  • Zmiana symulacji odbić w wodzie w czasie rzeczywistym, na rzecz prostszej metody. W efekcie brak animacji kropli krwi pozostających w wodzie.

 

Po prawdzie bez tych efektów Wiedźmin 3 nadal jest dobrą i ładnie wyglądającą grą. Ciekawe jest jednak to dlaczego zdecydowano się na taki krok. Otóż developerzy chcieli zrobić grę najlepszą z możliwych, z najlepszymi efektami i niestety dosięgła ich proza życia. To, że efekty te będą osiągalne jedynie na ekstremalnie wydajnych pecetach wiadomo było od początku, ale w końcu nie trzeba grać od razu na najlepszych ustawieniach. Szybko jednak okazało się, że takiej grafiki nie uciągną najnowsze konsole. I to był problem.

To, że nowa generacja konsol pod względem wydajności nie dorasta oczekiwaniom nie jest tajemnicą. Zawsze nowa generacja wyprzedzała pod względem możliwości pecety o dobre kilka lat. Tym razem jednak już na starcie zarówno Xbox One jak i Playstation 4 miały wydajność co najwyżej taką samą. Producenci konsol chcą jednak ten fakt zamaskować wymuszając w różny sposób na developerach to, aby gry nie wyglądały na pececie lepiej niż na konsoli (głośna sprawa z Ubisoftem). Efektem jest niestety to, że pecetowe wersje gier są w sztuczny sposób pogarszane. I to nie jest dobra wiadomość, bo przez najbliższe kilka lat rozwój rynku gier będzie w ten sposób sztucznie hamowany.

Kolejną nieciekawą kwestią jest odwieczna wojna AMD - Nvidia, a raczej jej skutki dla graczy. Dopóki firmy te rywalizowały na polu wydajności, możliwości i cen swoich produktów - gracze tylko zyskiwali. Nadeszła jednak era źle rozumianych wartości dodanych. To, że każdy producent chce przekonać potencjalnych klientów do swojego produktu, to rzecz normalna, jednak wprowadzanie do gry deoptymalizacji lub utrudnianie optymalizacji, przez co program na sprzęcie konkurenta działa wolniej niż wynikałoby to z jego możliwości jest zagrywką po prostu nie fair.

To, że Wiedźmin korzysta z HairWorks działającego tylko na kartach Nvidii, to w zupełności wystarczająca i do tego względnie w porządku zagrywka mająca skłonić graczy do kupna kart Geforce. Chcesz oglądać bujną i falująca na wietrze grzywę gryfa lub pukle Yennefer lub Triss? Kup Nvidię, bo na Radeonie wygląda to jak kolce lub peruka. To jest walka jakością produktu. Warto jednak wspomnieć, że analogiczna technologia TressFX opracowana przez AMD działa zarówno na Radeonach jak i Geforce'ach. Utrudnianie przez Nvidię dostępu do kodu gry i możliwości optymalizacji, tak aby wymusić jej gorsze działanie na kartach AMD nie jest już zdrową rywalizacją, bo w efekcie wymusi stosowanie identycznej polityki przez AMD i skończy się to tak, że każdy gracz będzie musiał mieć dwie karty graficzne i wymieniać je w zależności od tego czy gra w grę zoptymalizowaną pod AMD czy Nvidię. Dla obu firm będzie to korzystne rozwiązanie, ale dla graczy wręcz przeciwnie więcej na ten temat można przeczytać tutaj:

http://wccftech.com/nvidia-responds-witcher-3-gameworks-controversy/

Mamy już jeden rodzący się ból na rynku graczy - monitory zapobiegające tearingowi, które trzeba dopasować do posiadanej karty graficznej. Nie pozwólmy, aby poszło to dalej.

Dobrze, że obie te sprawy wypłynęły przy okazji premiery Wiedźmina. To głośna gra i dzięki temu jest szansa, że o problemach, które będą coraz bardziej uwierać graczy dopóki nie zrobi się z tym porządku usłyszy więcej osób. Jest też szansa, że Geralt jako zawodowy pogromca potworów utnie łeb tej hydrze.

 

 

 


Tagi: gry
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto