A A A

(Nie)bezpieczny cyberseks

9 września 2019, 09:30
Zabawki erotyczne sterowane za pomocą komputera mogą być celem hakerów.
(Nie)bezpieczny cyberseks

Nie od dziś firmy zajmujące się produkcją zabawek erotycznych ułatwiają życie samotnym oraz parom decydującym się tworzyć związki na odległość. Technika rozwinęła się bowiem na tyle, że umożliwia tworzenie gadżetów do cielesnych uciech, które dosłownie „łączą” kochanków przez Internet. Fale radości mogą się jednak szybko skończyć, gdy do naszych zabawek dobiorą się… hakerzy.

Romantyczny wieczór z kablem USB to nie tytuł niszowego filmu dla dorosłych, tylko nowoczesny sposób na osiągnięcie spełnienia. Odległość (i samotność) przestaje być problemem – wystarczy podpiąć erotyczne cudo techniki do komputera i czekać, w jaki sposób partner po drugiej stronie monitora pokieruje niosącym radość gadżetem. Samotni mogą natomiast zsynchronizować zabawkę z ulubioną muzyką.

Wszystko to brzmi pięknie, jednak co z kwestią prywatności? Wszelkie urządzenia podłączane do internetu, w tym zabawki erotyczne, powinny spełniać pięć minimalnych wymagań co do standardów bezpieczeństwa Czy jednak ktokolwiek, kogo dotknie miłosna gorączka, będzie się troszczył o sprawdzenie, czy jego seksgadżet spełnia kryteria cyberbezpieczeństwa? Raczej nie. Tymczasem z różnych stron świata docierają doniesienia o hakowaniu zabawek erotycznych. Raptem dwa lata remu Alex Lomas, ekspert od bezpieczeństwa, chcąc uświadomić ludziom, jak łatwo przejąć kontrolę nad tego typu gadżetami, spacerował po Berlinie i przy użyciu telefonu komórkowego namierzał wykrywalne przez Bluetooth zabawki firmy Lovense Hush. Wystarczyło kilka chwil, aby „podłączyć” się np. pod wibrator i sterować intensywnością doznań użytkującej go osoby – bez jej zgody i świadomości. Wniosek jest prosty: źle zabezpieczone zabawki erotyczne mogą przenosić wirusy dokładnie tak samo jak źle zabezpieczeni partnerzy.

Jak do ataków na intymne chwile z gadżetami odnosi się prawo? Na razie nie ma konkretnych ustaleń, kiedy zhakowanie sekszabawki staje się molestowaniem seksualnym. Brak precyzji w przepisach sprawia, że kiedy padniemy ofiarą "seksualnego hakera” tak naprawdę niewiele możemy zrobić, by się bronić lub domagać zadośćuczynienia.

Być może prawo dookreślające kwestie „zdalnego” molestowania seksualnego zostanie zweryfikowane w momencie, gdy ofiarą ataku padnie ktoś z resortu ds. cyberprzestępczości. Do tego czasu może lepiej odkurzyć analogowe gadżety?

fot. Lovense.com


Paula Jeziorska
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności


Japończycy planują Społeczeństwo 5.0
15 października 2019
Od 4 lat Japończycy pracują nad tym, by znacząco usprawnić funkcjonowanie społeczeństwa za pomocą technologii. Jutro w Tokio rozpoczyna...


Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto