A A A

Corsair K100 – test klawiatury

20 października 2020, 13:00
Produkty opatrzone logiem statku korsarzy wielokrotnie już dały się poznać jako sprzęt z górnej półki – ale w przypadku klawiatur producent już od ładnych paru lat nie odświeżył swojej najlepszej konstrukcji, K95. W końcu jednak przyszedł czas na zmiany.
Corsair K100 – test klawiatury

Nowy flagowiec

Corsair K100 to klawiatura ekskluzywna – kosztuje ok. 1000 zł i jest przeznaczona dla najbardziej wymagających użytkowników. Z tego względu producent zastosował nie tylko świetne przełączniki, ale również opracował technologię bardzo szybkiej częstotliwości aktualizacji, czym zawstydza wiele konkurencyjnych modeli. Słowem: wiemy, za co płacimy – ale po kolei. Klawisze pracują dzięki przełącznikom optyczno-mechanicznym Corsair OPX o skoku 3,2 mm, aktywacja następuje tu po przyłożeniu nacisku 45 g i pokonaniu przez klawisz dystansu 1 mm – jest to więc taka sama odległość, jak najlepszym do tej pory niskoprofilowym modelu K70 i mniejsza niż w klasycznych klawiaturach mechanicznych. W praktyce jednak wrażenia z pisania są dość podobne jak przy tradycyjnych przełącznikach mechanicznych o podobnych parametrach: K100 jest po prostu bardzo przyjemnym i szybkim sprzętem, który pozwala wprowadzać tekst sprawnie i bez wynikających z nieprawidłowej konstrukcji pomyłek.

W przypadku grania K100 ma za to asa w rękawie – to częstotliwość aktualizacji wynosząca aż 4000 Hz. Standardowa wartość wynosi tego parametru to 1000 Hz. Corsair daje więc cztery razy tyle, co oznacza, że po włączeniu tej opcji w oprogramowaniu w każdej sekundzie K100 będzie zgłaszać do komputera zmiany stanu nawet czterokrotnie. Jak łatwo policzyć, powoduje to redukcję opóźnień względem standardowych modeli o czas dochodzący do 0,75 ms. Oczywiście to czysto matematyczne podejście i prócz częstotliwości aktualizacji opóźnienia są powodowane przez samo skanowanie klawiszy (czyli odczyt ich stanu przez kontroler klawiatury), a także – patrząc już całościowo – interpretację sygnału przez system i reakcję programu lub gry. Koniec końców producent chwali się, że jego sprzęt jest czterokrotnie szybszy od porównywalnej możliwościami czy ceną konkurencji, osiągając opóźnienia na poziomie 0,5 ms, kiedy alternatywne konstrukcje mają 2 ms i nawet kilkunastokrotnie bardziej sprawny od zwykłych klawiatur określanych mianem gamingowych. Robi to wrażenie – tyle że to już odpowiednik rywalizacji na poziomie olimpijskim i przeciętny użytkownik może po prostu okazać się zbyt... przeciętny, żeby z tej klasy sprzętu naprawdę zrobić użytek. By docenić tę klawiaturę, trzeba po prostu grać na bardzo wysokim, półprofesjonalnym lub profesjonalnym poziomie. Koniec końców to właśnie gracz, nie współczesny sprzęt, jest przyczyną największych opóźnień, a konstruktorzy hardware’u walczą, by ich „zabawki” były pod tym względem dokładały jak najmniej. Co – trzeba przyznać – Corsairowi wychodzi naprawdę dobrze.

Corsair K100

Światłość widzę!

Co ciekawe, Corsair Axon Hyper-Processing, czyli układ odpowiedzialny za tak dobre osiągi klawiatury, obsługuje również iluminację. Podświetlenie K100 jest po prostu zjawiskowe. Możemy tu dobrać barwę każdego klawisza z osobna, a dodatkowo wzdłuż trzech krawędzi (boki i tył) biegną paski złożone łącznie z 44 segmentów. Do wszystkich tych elementów możemy niezależnie przypisać efekty wizualne. Edycja iluminacji wygląda tu trochę jak praca na warstwach w Photoshopie: możemy przypisać dowolny efekt (animowany lub nie) z listy do wybranych klawiszy, a następnie ułożyć go w grupie – a właściwie stosie – jemu podobnych. Mało tego – do dyspozycji jest również świetny edytor gradientów, który pozwala łatwo animować wygasanie, pulsowanie czy wyłączanie podświetlenia. Obsługa jest bardzo wygodna i nawet osoba, która nie jest obeznana z tego typu operacjami po paru minutach okiełzna zacznie się bawić ogrom efektów. Bardzo duży plus, tym większy, że rzeczone podświetlenie wygląda naprawdę dobrze i z całą pewnością wpływa na ogólną atrakcyjność sprzętu.


Zewnętrzna forma

Również jakość wykonania – z jednym wyjątkiem – nie daje powodów do narzekań. Korpus został wykonany ze szczotkowanego aluminium, które pomalowano na czarno. Partnerują mu nakładki na klawisze o optymalnych rozmiarach – zostały wykonane przy użyciu metody double shot – czyli z dwóch rodzajów tworzywa. Dzięki temu dobrze przekazują podświetlenie do etykiet klawiszy, jak również można liczyć, że wytrzymają dłużej niż standardowe nakładki. Do plusów należy również zaliczyć alternatywne nakładki dla kursorów i klawiszy QWEASD.

Siłą rzeczy jednak najbardziej przyciągają wzrok dodatki. To blok przycisków z lewej strony, gdzie możemy m.in. przypisać makra (nota bene – bardzo rozwinięte, bo uwzględniające nawet ruchy myszą), a także pierścień sterujący. To pomysł, z którego wcześniej w podobnej wersji skorzystał Logitech w swojej skierowanej do profesjonalistów klawiaturze Craft – tutaj, podobnie jak u konkurenta, pozwala z łatwością wykonywać nietypowe akcje. To choćby powiększanie lub pomniejszanie witryn internetowych czy przerzucanie pomiędzy odtwarzanymi w tle piosenkami. Oprócz wspomnianego pierścienia mamy centralnie umieszczony przycisk, podświetlenie zaś informuje, którą aktualnie czynność możemy wykonać. Oprogramowanie iCUE pozwala nam skonfigurować parę tego rodzaju czynności, a także określić korespondujące z nimi kolory. To ciekawa rzecz: choć wspomniany okrąg znajduje się nad klawiszami funkcyjnymi, w praktyce szybko można się przyzwyczaić do jego funkcji. Brakło mi jedynie dość oczywistej, wydawałoby się, możliwości przełączania się wspomnianym pokrętłem między zakładkami otwartej przeglądarki – ale sądzę, że opcja ta pojawi się w którejś z aktualizacji oprogramowania. Oprócz omówionego pierścienia mamy do dyspozycji również niezależnie pokrętło głośności z wyciszeniem, a także przyciski multimedialne, blokadę klawisza Windows i klawisz zmiany profili. Słowem: standard, którego obecności mogliśmy w przypadku tej klasy sprzętu oczekiwać.

Do konstrukcji mam w zasadzie jeden tylko zarzut: to niezbyt dobrze spasowana podkładka pod nadgarstki. Mocujemy ją – wzorem najlepszych – magnetycznie. Tyle że Corsair zamiast ukrytych wewnątrz konstrukcji magnesów zastosował wystające z podstawki zaczepy, które wsuwają się w wyżłobienia znajdujące się na spodniej stronie obudowy sprzętu. W przypadku mojego egzemplarza wspomniane wypustki zostały najwyraźniej osadzone nieco zbyt wysoko i nacisk obudowy sprzętu sprawia, że przód podstawki delikatnie się unosi. Prześwit to wyraźnie mniej niż milimetr – tyle jednak wystarczy, by podparcie, o którym mówimy, wyczuwalnie uginało się, gdy kładziemy ręce na klawiaturze, powodując ledwie słyszalne stuknięcie o blat. Da się z tym oczywiście żyć, jednak w sprzęcie za 1000 zł nie powinno jednak to mieć miejsca. Inna sprawa, że ogólniej już patrząc, podpórka jest naprawdę wysokiej klasy i do wygody codziennej pracy nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Zakładam też, że to problem jednostkowy, który dodatkowo może zniknąć z czasem, gdy całość się uleży.

Corsair K100

Dla kogo?

To bez wątpienia jedna z najlepszych klawiatur. Bogato wyposażona, ze świetnym oprogramowaniem, do tego estetycznie wykonana i dająca olbrzymią wolność dostosowania wyglądu za pomocą podświetlenia. Również możliwości związane z częstotliwością aktualizacji i skanowania sprawiają, że sprzęt zasłużenie powinien przyciągnąć uwagę graczy z ambicjami. Nie licząc niewielkiej i zakładam jednostkowej wady w postaci trochę niespasowanej podstawki pod nadgarstki, w zasadzie nie ma słabych stron: w codziennym użytkowaniu to po prostu jedno z najlepszych urządzeń, jakie miałem na biurku. By jednak tego doświadczyć, trzeba wyłożyć naprawdę spore już pieniądze. Zaawansowani użytkownicy będą zadowoleni, nawet mimo tak pokaźnej kwoty. Innym jednak, można śmiało założyć, wystarczą „mechaniki” znacznie tańsze, a w podstawowych swych funkcjach – czyli pisaniu i niewyczynowemu graniu – ustępujące K100 raczej niewiele.

Parametry
Dodatkowe klawisze: 6
Programowalne klawisze: wszystkie
Długość kabla: 180 cm
Sposób podłączenia: USB + przelotka USB
Podstawka pod nadgarstki: miękka, przypinana magnetycznie
NKRO: pełne
Inne: indywidualne podświetlenie RGB klawiszy, podświetlenie trzech krawędzi (44 strefy), makra, profile, przyciski multimedialne z rolką, pokrętło iCUE z przyciskiem, klawisze profili i WinLock, przełączniki mechaniczno-optyczne trwałość 150 mln przyciśnięć, częstotliwość aktualizacji 4000 Hz, dwustopniowa regulacja kąta nachylenia
Wymiary: 470x166x38 mm
Waga: 1,31 kg

Cena: 1079 zł
Dostarczył: Corsair, www.corsair.com


Grzegorz Karaś
Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności


Apple spada z podium
3 grudnia 2020
Koncern z Cupertino nie należy już do trójki największych producentów smartfonów.


Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto