A A A

Kupujemy laptop

PC Format 1/2019
Laptopy już wiele lat temu wygrały z desktopami walkę o portfele, a ich sprzedaż w 2018 była o ponad 60 proc. wyższa niż tradycyjnych skrzynek. Nie powinno więc dziwić, że wybór jest przeogromny. Na co zwracać uwagę przy kupnie, by nie żałować? Aleksander Olszewski

Notebooki hybrydowe i ultrabooki


To przedział równie pojemny co maszyny dla graczy. Najtańsze notebooki o wyglądzie ultrabooków kosztują około tysiąca złotych, najdroższe – ponad 10 000 zł, a w wersjach biznesowych nawet więcej. Cechą wspólną są cienkie obudowy, często metalowe, różnić je może jednak wszystko inne. W najtańszych stosowane są komponenty o niewielkiej wydajności. Niezależnie od wyglądu lepiej trzymać się z daleka od wszystkiego, co ma mniej niż 4 GB pamięci RAM, dysk eMMC (wolny, brak możliwości wymiany), a także procesor Celeron (bardzo wolny) lub Pentium (wolny). Do tego ultrabooki i hybrydy trudniej rozbudować niż tradycyjne konstrukcje. Kupując taki model, warto upewnić się, że będzie można wymienić dysk SSD czy dołożyć RAM-u. W przeciwnym razie trzeba od razu zdecydować się na konfigurację z min. 8 GB pamięci RAM oraz wystarczająco pojemnym (zależnym od osobistych preferencji) SSD. Oznacza to, że wielu osobom w zupełności wystarczy 120 GB, bo dane i tak przechowują w chmurze, a multimedia odtwarzają strumieniowo. Z drugiej strony jeśli trzeba, można kupić model z dyskiem 1 TB czy nawet większym. W ultrabookach i hybrydach ważnym parametrem jest również czas pracy na akumulatorze. W nowych konstrukcjach liczyć można na ponad 10 godzin lekkich prac biurowych. Oczywiście przy pełnym obciążeniu ten czas ulegnie skróceniu. Przy zakupie ma się jednak wpływ na rodzaj matrycy. I jeśli czas pracy jest bardzo ważny, lepiej wybrać model Full HD, która pobiera mniej energii niż 4 K (różnica przy niewielkim obciążeniu procesora może sięgać nawet paru godzin!). Ostatnia sprawa to ładowarka i porty. Coraz popularniejszym standardem jest USB-C służące do ładowania (to bezsprzeczna zaleta) i podłączania urządzeń zewnętrznych. Zwykłe USB 3.0 też nie zawadzi, ułatwia np. podłączenie pendrive’a. Dobrze byłoby, gdyby przynajmniej jedno złącze USB-C było zgodne ze standardem Thunderbolt 3 – to pozwoli np. na podłączenie zewnętrznej karty graficznej.

Notebooki do grania


W maszynie do grania najważniejsza jest wydajność procesora oraz karty graficznej i minimum 8 GB RAM-u. Reszta ma drugorzędne znaczenie, bo w małym stopniu wpływa na liczbę klatek na sekundę. Wybór matrycy 4K to wręcz działanie na własną szkodę, bo więcej pikseli bardziej obciąża kartę graficzną, a na małym ekranie różnica w jakości i tak nie będzie zbyt widoczna, bo skoro Full HD daje dobre efekty na monitorach o przekątnej 24 cali, tym bardziej wystarczy, gdy tych cali będzie zaledwie 15. Dużo bardziej istotna jest maksymalna częstotliwość odświeżania matrycy i zgodność z technologiami G-Sync czy FreeSync, które zwiększają płynność i zapobiegają powstawaniu artefaktów obrazu. Jeśli takowej brak, nie ma co liczyć, że zewnętrzny monitor coś zmieni. Uwagę trzeba zwrócić także na system chłodzenia. Wydajne CPU i GPU generują bowiem bardzo dużo ciepła (topowe układy mają w sumie moc ponad 300 W!), które trzeba następnie odprowadzić poza obudowę. Dla porównania Core i7–8550U stosowany w wydajnych ultrabookach pobiera maksymalnie zaledwie 25 W – i to wyłącznie w czasie krótkich zrywów, bo po kilkunastu sekundach włącza się ograniczenie np. do 15 czy nawet 10 W. Dlatego też notebooki dla graczy są większe i masywniejsze od modeli biznesowych czy uniwersalnych. Ciężko to jednak uznać za wadę, skoro przekłada się zarówno na wyższą wydajność, jak i stosunkowo cichą pracę (to ważne, jeśli nie lubisz grać ze słuchawkami na uszach). Niskie temperatury wpływają także pozytywnie na niezawodność. Ostatnia aspekt, na który warto zwrócić uwagę, to jakość klawiatury (touchpad nie ma znaczenia, bez myszy i tak w praktyce nie da się grać), czyli możliwość jednoczesnego wciśnięcia kilku klawiszy. W modelach biznesowych maksimum to zazwyczaj trzy, podczas gdy w sprzęcie do grania rozsądne minimum to sześć. Wiele modeli nie ma górnego limitu.

Notebooki do ciężkiej pracy


Choć może się to wydawać dziwne, jeśli potrzebny jest sprzęt o dużej wydajności, bardzo dobrym wyjściem są notebooki dla graczy. Mają bowiem zarówno mocny procesor, jak i wydajną kartę graficzną, a do tego także rozbudowany układ chłodzący. Wielogodzinne renderowanie wideo nie jest dla nich większym wyzwaniem niż zmagania w Battlefieldzie 1. Rozbudowany układ chłodzący przekłada się również na wysoką kulturę pracy: bo skoro daje sobie radę z odprowadzeniem ciepła z pracujących na pełnych obrotach CPU i GPU, to tym bardziej podoła wtedy, obciążony będzie tylko jeden z tych układów (mało które zadanie jest równie wymagające co gry). Do niedawna dużym problemem był wygląd. Wszechobecne diody i krzykliwe kolory potrafią zniechęcić nawet graczy, a co dopiero profesjonalistów. Są już jednak maszyny nominalnie gamingowe, wyglądające jednak jak zwykły sprzęt biurowy (oczywiście nie licząc rozmiarów), czego najlepszym przykładami są Lenovo Y530 i 730. Inny problem, który powoli odchodzi w niepamięć, to gorsze warunki gwarancyjne. W sprzęcie dla profesjonalistów standardem jest naprawa (lub wymiana) nawet na drugi dzień roboczy. Maszyny dla graczy takiej ochrony nie mają, choć nie jest z tym już tak źle, bo np. Acer czy wspomniane Lenovo gwarantują naprawę w ciągu pięciu dni albo zwrot gotówki – tyle że na razie dotyczy to tylko niektórych modeli. Warto jednak pamiętać, że sprzęt „cywilny” jest zazwyczaj delikatniejszy od przeznaczonego dla profesjonalistów, w razie problemów trudniej jest też z dostępem do części zamiennych, podczas gdy do biznesowych modeli Lenovo, HP czy Della można bez problemu dostać praktycznie wszystko, od najmniejszej śrubki po płytę główną. Stacje robocze łatwiej też zazwyczaj zmienić w sprzęt stacjonarny za pomocą stacji dokującej. W dobie coraz powszechniejszego USB-C przestaje to mieć jednak znaczenie, zwłaszcza że takie maszyny rzadko kiedy muszą być przenoszone z miejsca na miejsce. Podobnie rzecz ma się z wysokiej jakości wyświetlaczami, bo i tak wygodniej pracuje się na dużym monitorze, a ten równie łatwo podłączyć do maszyny z założenia biznesowej, jak i typowo domowej.


Ocena:
Oceń:
Komentarze (0)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wyświetlane są od najnowszych.
Najnowsze aktualności




Artykuły z wydań

  • 2019
  • 2018
  • 2017
  • 2016
  • 2015
  • 2014
  • 2013
  • 2012
  • 2011
  • 2010
  • 2009
  • 2008
  • 2007
Zawartość aktualnego numeru

aktualny numer powiększ okładkę Wybrane artykuły z PC Format 4/2019
Przejdź do innych artykułów
płyta powiększ płytę
Załóż konto
Co daje konto w serwisie pcformat.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

Załóż konto